26 Marca 2011
Jest taka niesamowita Kobieta – która swoim życiem potwierdza to wszytko –w co wierzy.
Barbara Borzymowska
Kiedy 18 Listopada 2009 roku umarła moja Klusia (o niej właśnie piszę w moim artykule w „Switching Addictions…” Marilyn Lancelot http://www.wheatmark.com/merchant2/merchant.mvc?Screen=PROD&Store_Code=BS&Product_Code=9781604944860
a mnie zawalił się cały znany mi Świat –godzinami siedziałam przy komputerze i szukałam pomocy na amerykańskich stronach wsparcia dla tych, którzy nie mogą pogodzić się z odejściem ukochanego zwierzaka.
I wtedy właśnie znalazłam wiersze Barbary Borzymowskiej.
http://www.borzymowska.eu/tworczosc.html
Nad tym przepłakałam całą noc:
Moje psie niebo
Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba,
to przepraszam Cię, Panie Boże,
mnie tam także iść nie potrzeba.
Ja poproszę na inny przystanek
tam gdzie merda stado ogonów.
Zrezygnuję z anielskich chórów
tudzież innych nagród nieboskłonu.
W moim niebie będą miękkie sierści,
nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
moje wszystkie pożegnane psy
http://www.eulalia.pl/index.php?strona=wiersze-barbary-borzymowskiej-2
No i wtedy właśnie –napisałam po raz pierwszy do Autorki tego wiersza. A Ona odpisała.
I pomogła mi w cierpieniu.
Jeden z Jej listów kończył się tak:
„…Kiedyś zaczęłam się zastanawiać, w momencie zwątpienia, dlaczego Norton (przyp. pies p.Basi, który umarł) dał mi takiego chorego psa. I wtedy zrozumiałam, że to na odwrót. Nie dał mi chorego psa, ale dał choremu psu mnie.
Bo wiedział, że zrobię dla niego tyle, ile będę mogła.
Pani Iwono – na pewno gdzieś jest pies, dla którego mogłaby Pani coś
zrobić… Obserwowana przez ciepłe, akceptujące spojrzenie Klusi. A psie
niebo jest duże. Zmieści się wiele Pani psów…”
Zamiast psa – dostałam od mojej Klusi – zaraz po jej śmierci – dwa kotki. Dwóch małych braci. Wychowałam je najlepiej jak potrafiłam. No i teraz właśnie, te moje koty umarły –jeden –Czarny -25 stycznia a drugi Szary –wczoraj – 25 marca 2011. Żyły ledwo ponad rok. Ratowałam je z trzema weterynarzami. Ale nie było lekarstwa. Ani nie było takich pieniędzy, którymi można było przekupić Śmierć.
Pani Basia Borzymowska – pomogła mi przetrwać po stracie Czarnego Kota.
Jak zaczął chorować Szary –napisałam do Niej tak:
No pewno. Było.
Teraz od ponad tygodnia umiera jego Brat – Szary.
Na to samo. (…)
A ja wiem, że umiera z Tęsknoty za Czarnym, którego szukał tyle dni.
W dwójnasób.
Bo nie zdążyłam jeszcze opłakać Czarnego…”
Więc robię to:
Droga Pani Basiu
Ludzie tacy, jak Pani są Darem od Losu dla innych ludzi. Nauczyła mnie Pani przez te kilka miesięcy, że tak już musi być. Te zwierzęta, które odchodzą robią miejsce dla – nowych. I ja już nie mówię – nigdy więcej żadnych zwierząt…Jestem tylko ciekawa, jakiego zwierzaka podarują mi teraz –te moje, które odeszły –Klusia, Czarny i Szary.
A może tak, jak Pani mówi –ja będę podarowana Temu Nowemu?
Bo miłość do zwierząt uzależnia. I to jest jedno z najlepszych uzależnień, jakie znam.
Dziękuję Pani, że odkryła je Pani przede mną.
Pani Basiu napisała Pani taki piękny wiersz o naszym krakowskim psie Dżokusiu.
PO KRAKOWIE
Taka kość, na pewno przepyszna
A ty siedzisz z tą łapą w górze
Jakbyś moich słów nie usłyszał
Może tak byś ze mną pobiegał?
Dookoła tyle psów, no a ty
Cały dzień byś siedział i siedział
Tu nad Wisłą już dzisiaj zostaniesz
Tylko nie miej takich smutnych oczu
Kiedyś skończy się twoje czekanie
Nie chcesz wierzyć ? Ja ci daję słowo
I pójdziecie obaj, szczęśliwi
Gwiezdną drogą, drogą diamentową.
http://www.zlotagrota.poznan.pl/poezja.htm
Ja napisałam kiedyś o Dżoku tak (proszę klikać w link):
DŻOKUŚ, HAZARD I JA
https://hazardzisci.info/?page_id=77
I napisałam tam takie zdanie:
„…No to szłam sobie z moim psem, do pomnika Dżokusia i trzymałam tą jego wyciągniętą łapę.
No bo przecież ja –hazardzistka, w moim mniemaniu osoba do gruntu zła i zepsuta, nie śmiałam marzyć o łasce ręki drugiego człowieka…”
Pani Basiu, przez te ostatnich pięć lat nauczyłam się wyciągać po pomoc – rękę. Dziękuję Pani, że Pani jej nie odrzuciła. Ludzie tacy jak Pani przywracają wiarę w drugiego Człowieka.
Dziękuję za to, że Pani JEST.
Iwona -Isia