Materiał chroniony prawem autorskim
Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-04-12, 05:46
Z NĘDZY DO PIENIĘDZY
Było to lata temu.
Najpierw, żeśmy fest wygrały. No a potem jeszcze bardziej fest przegrały.
Wiadomo. Poniosło nas. Do ostatniej złotówki.
Ja ryczę. Wiadomo.
Ryża dzwoni po kochankach po tzw „ratunek” (czyt.ratonek).
A tu jeden przed wypłatą, innego oskubała żona. No kurwa, wykręcają się chujce równo. Ryża klnie:
-a dupcyć to by chcieli wszyscy. Za darmo. Jebana męską rasa.
Wsiadamy w samochód i do kościoła jedziemy. Jakiego? Wiadomo. Na Kazimierz.
Zasiadamy w ostatniej ławce. Ja się w ołtarz wgapiam, pytania głupie Bogu zadaję, pretensje mam, o zmiłowanie proszę, ryczę jak krokodyl.
No bo tak.
Za gaz, za telefon, za prąd upomnienia przyszły. Jest gorzej niż źle.
Wizję mam jak kontakt telefoniczny ze światem tracę, w ciemnościach siedzę.
Brud ze mnie kapie: kap, kap…
Słowem- jest źle.
No i tak sobie we dwie w tym kościele siedzimy. Pusto.
Ja się modlę. Żarliwie. Ryża gazetkę czyta.
No i na cud czekamy.
Minuty płyną.
I nagle jak nie zacznie dzwonić komórka Ryżej. Echo niesie pod sklepienie czyli z jakieś sześć pięter normalnego budynku.
Dzwoni Edek-„Pręcik” z Łobzowskiej, że impreza jest i frajerzy jacyś chcą zagrać w pokerka.
Tak, żeśmy wyrywały z tego kościoła, że mnie szpilka spadła a Ryżej upadła komórka.
A darłyśmy się jak opętane: cud! Cud! CUD!
Za kolejne trzy godziny ja miałam popłacone rachuneczki a za kolejne cztery byłyśmy w kasynie.
No i niech mi ktoś powie, że modlitwa niewinnych istot nie wzlata migiem do nieba…
Wzlata!
A co!
Iwona- Isia
Dodane -jesień 2008 (poszukać jak z Piotrkiem byliśmy w Forum -Hieny pieprzone