serial „Luck” HBO

W 2006 roku pisałam na tej stronie internetowej o praktykach mordowania koni na torach wyścigowych– strzałem z pistoletu.

Teraz usypiają – też!

 

Żeśmy sobie też popisali na ten temat z Przyjacielem – też w 2006 roku:

http://hazardzisci.info/?page_id=61

 

Na polskim gruncie na temat zupełnie sobie obcy wypowiadała się Stelmachowska:

http://hazardzisci.info/?page_id=675

 

Hm…

Tak to szło w 2011

http://search.yahoo.com/search;_ylt=AuN1KYORdPMlCNlX_MZg9KGbvZx4?p=Mob+on+track+to+win%3A+With+OTB+gone%2C+bookies+&toggle=1&cop=mss&ei=UTF-8&fr=yfp-t-505

 

a konkretnie:

http://www.nydailynews.com/news/crime/mob-track-win-otb-bookies-riding-high-belmont-stakes-horizon-article-1.128694

 

Odpowiedzią był serial “Luck” produkcji HBO, gdzie pada słynne już zdanie „tyle się teraz mówi o hazardzie”

http://www.hbogo.pl/#/Panorama/5ae9e644-cf0c-4df0-9691-bc02b13a3a59

 

Potem na planie filmu zakatowano trzy konie

„…As we reported, this is the third horse death on the series. After one of the other horse deaths, HBO stopped production, but apparently horse death has become somewhat routine on „Luck.” (….najwyraźniej śmierć konia stała sie rutyną w serialu “Luck”…)

http://www.tmz.com/2012/03/13/hbo-luck-horse-death/

http://www.tmz.com/search/articles/%22Luck%22/1/

http://www.tmz.com/2012/03/13/luck-horse-dies-set-hbo/

 

Finał???

„Luck”: Serial z Weroniką Rosati skasowany

http://aleseriale.pl/gid,9583,img,306242,page,2,fototemat.html

http://aleseriale.pl/gid,9583,img,306237,fototemat.html

 

Co ja sadzę o dziwacznym serialu „Luck”?

Takie mi się przysłowie przypomina:

Milczenie jest złotem…

 

Iwona – Isia

PS

“…But don’t expect HBO or executive producers David Milch and Michael Mann to come clean about who the horse was and what condition he was in. They refused to tell us anything about the first two horses, so with the help of caring whistleblowers, we unearthed the disturbing evidence ourselves: One horse was drugged, and the other was arthritic and hadn’t raced in years. Neither one should have been anywhere near a racetrack…”

http://www.peta.org/b/thepetafiles/archive/2012/03/14/luck-horse.aspx

 

wyścigi konne…

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info  2006-10-20, 22:14

                                                                           

Witam bukmacherów – koniarzy Wiadomości z padoków raczej nie napawają optymizmem. Wystarczy uważnie czytać gazety: Joey Chance Rollins trafił do szpitala z groźnymi obrażeniami po wypadku na torze Bay Meadows. Szesnastoletniemu dżokejowi Johnowi Radosevichowi głowę zgniotło końskie kopyto, a poturbowany przez konia Brytyjczyk Tom Halliday umarł z powodu obrażeń wewnętrznych. Badania, które specjaliści z “The Journal of the American Medical Association” przeprowadzili wśród amerykańskich dżokejów, wskazały, że w grupie 706 zawodników w ciągu tylko jednego roku zanotowano aż 1700 wypadków. Tak było przed kilkoma laty. Teraz wcale nie jest lepiej. Kolejny raport z roku 1996 był jeszcze gorszy – w ciągu 3 lat wydarzyło się ogółem aż 6,5 tysiąca wypadków.
Znacznie dokładniejsze (choć również nieco przeterminowane) są badania prowadzone w Wielkiej Brytanii w latach 1996– –1998. Tamtejszy “Jockey Club” przesłuchał w tym celu kilkuset dżokejów. Wnioski były zatrważające: dżokeje giną jak muchy. Wypadki zanotowano aż w 50 tysiącach z 223 tysięcy wszystkich startów. Najwięcej groźnych kraks wydarzyło się na torach porośniętych trawą. – Ale to nie ma znaczenia, gdzie się ścigasz – twierdzi Edward Gillespie z toru w Cheltenham. – Wypadki były, są i będą zawsze. Dlaczego giną dżokeje? Z powodu prędkości, błędów, nieopanowania konia, a także… zbyt lekkiego ubioru. Delikatny kask i iluzoryczna osłona piersi nie wystarczają, żeby uchronić przed skutkami wypadku. Nikt nie chce zakładać czegoś grubszego i mocniejszego. – Nikt, kto się w tym biznesie liczy, nie będzie zakładał na siebie ani grama więcej niż trzeba – docina anonimowy spec od konnego ścigania. Im mniej ważysz, tym szybciej jedziesz! Pozycja w wyścigu daje punkty i pozwala wygrywać hazardzistom. W biznesie, w którym Japończycy i Amerykanie topią corocznie 23 miliardy dolarów, trudno o sentymenty. Dlatego bardzo łatwo zrozumieć poświęcenie Randy’ego Romero, który trafił do szpitala z powodu… poparzeń. Dżokej wysmarował się spirytusem, bo ktoś mu doradził, że alkohol pomoże w zrzuceniu zbędnych gramów. Potem, całkiem przypadkowo, spirytus zapalił się. Efekt – rozległe oparzenia drugiego stopnia i siedem miesięcy spędzonych w szpitalnym łóżku. Głupota Amerykanów? Niekoniecznie. Gra wymaga poświęceń, bo idzie o najwyższą stawkę…”

a teraz to przepiszę:

“…Co roku na Wyspach ginie 365 koni wyscigowych – alarmuje “Animal Aid’. Znacząca większość traci życie podczas zawodów,pozostałe sa zakatowywane i zabijane przez właścicieli.
Konie gina w wypadkach na przeszkodach, łamia nogi i kregosłupy, z wysiłku umierają na zawał serca, pekają im tętnice w nogach.Potem kończą zywot na murawie, zastrzelone, a w oficjalnych dokumentach pojawia sie wyjatkowo dwuznaczny opis;<destryed>(rozwalone).Specjalny pistolet, który pozwala “usuwać” konie strzela niemal bezgłośnie. Tłumik jest tak skuteczny, że widzowie na trybunach nic nie usłyszą i nie zauważa chwili, kiedy koń umiera…”

Zainteresowanych dalszą cześcią odsyłam do Focusa, wrzesień 2006

Isia