Kraków ulica Wawrzyńca 6

„I was raised to love my God and my country, to help others, to protect and defend the democratic ideas that have inspired and guided free people for more then 200 years. These ideas were nurtured in me as far back as I can remember…”

Hillary Rodham Clinton „Living History”

„Polska to dziki kraj. Gardzę polityką” Mirosław Drzewiecki vel Miro

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7603800,Drzewiecki__Polska_to_dziki_kraj__Gardze_polityka.html

 

 

Kraków ulica Wawrzyńca 6

 

Kiedy późnym latem 2008 proboszcz Bazyliki Bożego Ciała mówił do mnie „znalazł się prywatny inwestor, będzie remont Domu Katechetycznego przy Wawrzyńca i powstanie Dom Pielgrzyma” nie wiedzieć czemu nie wierzyłam temu.

Powiedziałam mu wtedy : ”Wie ksiądz co, tam na ścianie wisi ten krzyż i ja już od wielu osób słyszałam o cudach, które się dzieją w tej małej salce katechetycznej”.

Ta salka, to było najbardziej wzruszające miejsce, jakie widziałam. A najpewniej najbardziej kochane miejsce mitingów w tym ….kraju pt Polska.

Gromadziło największą ilość osób na niedzielnych mitingach AA, tutaj przychodził na mitingi AH Romek – ten, który zmarł nagle i ja zaniosłam mu na pogrzeb -wieniec od naszej grupy AH.

Tutaj spotykały się osoby ze Stwardnieniem Rozsianym.

 

Tutaj przysyłały na mitingi „terapeutki” ze znienawidzonej przeze mnie parodii terapeutycznej pt KCTU, swoich pacjentów z karteczkami obecności -do podpisu (wzorem parodysty mitingów Woronowicza! –dzisiaj człowieka Totalizatora). Na mitingi osób z problemem hazardu (bo dla takich jest Gamblers Anonymous –po polsku Anonimowi Hazardziści) podsyłały osoby tak spatologizowane, z takimi odchyleniami i dewiacjami, że opadały mi ręce, bo nie jestem psychiatrą a w gabinetach psychiatrów było dla nich miejsce li tylko! Plus leki i to w dużych ilościach.

Podsyłały na mitingi swoich ludzi różne służby i śmiać mi się zawsze z tego chciało, zwłaszcza, jak słyszałam w ich wypowiedziach „ten hazard” („ten hazard to rzeczywiście jest niedobra sprawa”).Dla przypomnienia na pierwszy miting krakowski a raczej jego parodię (2006 – Smoleńsk 22) zjechał esbek z Warszawy i gościu z kontrwywiadu z Katowic (kumpel „Dziadka” swoją drogą –spotykali się w Barze na Rajskiej -uhaha).

 

No ale wracam do Wawrzyńca 6.

Ciekawa byłam, kim jest ten „prywatny” inwestor.

Bo mitingi przeniesiono do wyszpanowanej –łącznie z klimatyzacją! – audio wizualnej sali wewnątrz Bazyliki. No i czas ograniczono do 21:00 -zamykane są Bramy.(tylko na szczęście dla mnie-uf)

Zniszczono w ten sposób budowanie się wspólnoty- tworzenie odpowiedzialności za otoczenie, czas i miejsce itd

Wcześniej jeszcze na ulicy  Józefa – czyli tam, gdzie był wyjazd z ulicy Bożego Ciała, na lewo, do ulicy Krakowskiej –zrobiono knajpę „Kasynko” z automatami, tak, żeby podprogowo wpływać na tych, którzy z mitingów GA(AH) wychodzili.

 

No właśnie.

Bo w miejsce Domu Pielgrzyma powstała knajpa –hotel. Przypominam, że z murami Domu Katechetycznego graniczy  dawny cmentarz  i nie raz, nie dwa  -Proboszcz przypominał nam o obowiązującej ciszy i poszanowaniu tego miejsca.

 

Co jest teraz?

„MIODOSYTNIA NA KAZIMIERZU” SP. Z O.O

GOCMAN ALICJA − PREZES ZARZĄDU

http://www.infoveriti.pl/firma/316160/miodosytnia-na-kazimierzu-spolka-komandytowa/krakow/wawrzynca/

 

przy współudziale:

OŚRODEK TERAPII UZALEŻNIEŃ OD ALKOHOLU – OTU SP. Z O.O.

KRZEWICKI JACEK − PREZES ZARZĄDU

 

http://www.ktokogo.pl/Alicja_Gocman

 

itd. itp

 

Mój ostatni raz w Bazylice Bożego Ciała (pisałam o tym na kanadyjskim Forum), był zarazem ostatnim razem (…)

Zaprawdę racje mają ci, którzy twierdzą, że udział w zorganizowanej religii nie ma nic wspólnego z wiarą.

A już na pewno z moją WIEDZĄ  Boga (jakkolwiek Go pojmuję).

Bo, tak jak ja WIEM Boga, to chyba nikt na Świecie.

I jak idę ulicą albo jadę moim „lalolotem” czyli kabrio z odsłoniętym dachem, to macham ręką w kierunku Nieba i mówię do Boga tak: „Boże, zaprawdę twoja mądrość nie zna granic. Składasz to moje Życie bardziej i bardziej. A jak patrzę wstecz – to wszystko układa się w tak logiczną całość, że dech w piersiach zapiera…”

I przypomina mi się wtedy stary dowcip: „kiedy ja mówię do Boga – to jest to modlitwa. Kiedy Bóg mówi do mnie – to jest to schiz”.

Na szczęście Mój Bóg mało gada. Za to dużo robi…

 

Iwona – Isia

 Sorki  -w religii judaistycznej, kiedy Bóg mówi do mnie – to jest to ‚medytacja’

http://www.the12steps.com/jewish-meditation

 

1. Wawrzyńca 6 – z „Moja historia”

http://hazardzistki.org/?page_id=141

oryginalna publikacja – Stany Zjednoczone

http://www.femalegamblers.info/past-issues/may2008.htm

http://www.femalegamblers.info/past-issues/june2008.htm

„…Wszyscy bali się wynająć miejsca na mitingi. ”Hazardziści- źli ludzie”- mogłam wyczytać na ich twarzach. I nagle, któregoś ranka, obudziłam się, i poszłam prosto do mojego ulubionego kościoła i powiedziałam do proboszcza: „Jestem hazardzistką i potrzebuje miejsca na zorganizowanie mitingów GA(AH), proszę mi pomóc”.

A on powiedział; “ Jest sala. Kiedy?”

To było jak cud. Na pierwszym mitingu, 29 stycznia 2007 roku, było nas tylko dwoje. Młody hazardzista i ja. Czasami siedziałam sama ale tym razem miałam szczęście – była sala a nie piwnica. Marylin L. przysłała mi literaturę GA(AH) i ja ją tłumaczyłam. Wiedziałam jedno – jestem wielką szczęściara, bo Los dawał mi jeszcze jedną szanse na zdrowienie. Poszłam do rozgłośni radiowej i dostaliśmy szansę mówienia w kilku jednogodzinnych programach o GA(AH). I tak przeszedł rok.

Poprowadziłam ponad 150 mitingów pod rząd., trzy mitingi tygodniowo i czasem dodatkowe. Tłumaczyłam literaturę, kopiowałam ją dla ludzi na mitingach. Pracowałam nad własnym zdrowieniem prowadzona przez moja internetową opiekunkę Marilyn L.i dzięki niej mogłam opiekować się innymi. Sprzątałam salę po mitingach i lubiłam to. Byłam skarbnikiem, sektretarką, prowadzącą – co chcecie. GA(AH) było czymś nowym w moim rodzinnym mieście – Krakowie. Cały czas pracowałam nad własnym zdrowieniem i dużo czytałam, i opublikowałam na moich stronach internetowych ponad 3 tysiące postów.

Nikt, absolutnie nikt z tzw polskiego AH z niczym mi nie pomógł. Mój komputer jest zbanowany do dnia dzisiejszego. A kiedy zdecydowałam się na 12-to godzinna podróż na tzw intergrupę w lipcu 2007 roku, wioząc ze sobą całą przetłumaczoną literaturę GA(AH) wszystko, co usłyszałam od mężczyzn z tzw polskiego AH i jedynej kobiety, która tam była, to było „idź się powieś”.

Tak więc, mitingi w moim rodzinnym mieście nazywają się Mitingi Oryginalnych Anonimowych Hazardzistów I nie mają nic wspólnego z resztą Polski. Ale maja wszystko wspólne z oryginalnymi, amerykańskimi Gamblers Anonymous(Anonimowymi Hazardzistami).

Polskie AH oszukało mnie, poniżyło i hazard nie wyrządził mi takiej krzywdy, jak zrobiło to polskie tzw AH !…”

http://hazardzistki.org/?page_id=141

2. Wysłany: 2007-09-20, 23:07 

 http://www.anonimowihazardzisci.org.pl/about/do-mnie-przeniesc/

Przerąbane – punkt widzenia

Sprawa ma się tak. Przed naszymi czwartkowymi mitingami, mają spotkania chorzy na stwardnienie rozsiane. Dużo ich jest. Jedzą, piją kawkę, herbatę itd. Są głównie na wózkach inwalidzkich. Jedni mniej, inni bardziej sprawni.
Potem wchodzimy –my. GA -AH.
Zastajemy zawsze okropny bałagan. Katastrofa.
No i dzisiaj, po mitingu zostałam sama, żeby posprzątać.
No i tak posuwam odkurzaczem dla krasnali, na siedząco, bo rura teleskopowa ma tylko pół metra, i posuwam, sama jestem w tej dużej Sali, ba, sama w tym całym Domu Katechetycznym i nagle takie wzruszenie. I wdzięczność. Że ja –Iśka, mogę po kimś chorym i po nas posprzątać. Ja nie potrafię tego uczucia opisać.
Popatrzyłam na taki wielki krzyż na ścianie, wyprostowałam się i mówię:
-Panie Jezu, nie przeginaj. No normalnie, formalnie nie przeginaj. Zapierniczam jak dziki osioł, we własnym domu mi się nie chce a tutaj mi to radość sprawia. No przecież masakra.
No i gapię się na ten krzyż.
I nagle ten Pan Jezus jakby mrugnął do mnie z tego krzyża.
A ja się pokłoniłam i powiedziałam:
-Wiesz co, dziękuję Ci, że ja jestem chora tylko na hazard. Bo z tego da się wyjść. Ale ci chorzy na stwardnienie, na tych wózkach, to jest dopiero tragedia.

A potem…
A potem, to jeszcze dodatkowo pomyłam stoły.

Iwona – Isia

3. 2008

http://hazardzisci.info/?cat=47

31 Grudnia 2008

http://hazardzisci.info/?cat=47

 

„…Napisałam kiedyś taki list do mojej amerykańskiej Opiekunki :

”…Słuchaj, najgorsze jest to, że ja nie mam z kim pogadać w Polsce, bo nikt nie ma takiej wiedzy na temat uzależnienia od kompulsywnego (problematycznego) i kompulsywnego (patologicznego) hazardu jak ja…”.

Wysłałam ten kapiący butą email i czekam.

A tu odpowiedź przychodzi taka od 78 letniej Marilyn: „…Isia, wróciłam właśnie z konferencji w… i dużo się znów nauczyłam. Mowa była na temat kompulsywnego hazardu i problemów z tym związanych kanadyjskich Indian…”.

Jesuuuuuuuuu… nie wiedziałam wtedy, gdzie się schować ze wstydu. Jak ja się wtedy wstydziłam sama przed sobą…To „nauczyłam się” to była najważniejsza dla mnie lekcja pokory i otwartości umysłu…

 

Dzisiaj to ja nie mówię wprawdzie „Wiem, że nic nie wiem” , bo coś tam jednak wiem.

Ale ja dziennie spędzam jednak te 7 godzin na czytaniu, pisaniu artykułów i udziale w forach zagranicznych.

To jest samodyscyplina Epicetusa (tego z Refleksji) – wstaję dwie godziny wcześniej – piszę i czytam wszystko po angielsku, co mogę znaleźć w internecie, książki czytam, wykłady oglądam, filmy w Internecie… Dwie godziny rano, dwie w ciągu dnia a w nocy to już do woli, choć staram się, żeby to były tylko trzy godziny…

 

To się kiedyś zmieni ale na razie jest jak jest – bo to jest Taki Właśnie Etap w Moim Życiu (przypominam – zawsze tutaj pisałam od 1 Maja 2006 roku, w trakcie mojego zdrowienia, jak mi nieraz, tak strasznie ciężko było –„ to tylko taki etap, to minie i przyjdzie coś nowego” – pojęcia wtedy jeszcze nie miałam, że istnieją wykresy faz wychodzenia dla różnych grup wiekowych – bo je umieściłam dopiero na starym forum w kwietniu 2007 roku a przyjrzałam się dokładniej dopiero w styczniu 2008 roku – http://hazardzisci.info/?page_id=369

 

Doba ma 24 godziny, czyli 7 spędzam na zdobywaniu wiedzy. Resztę czyli 17 godzin spędzam tak, jak inni. Kiedyś było tak : granie, zdobywanie kasy, spanie, granie, wydawanie kasy, spanie, granie. Ewentualne bzykanko w antrakcie gry, no i jakaś podróż.

Poniedziałki i czwartki chodzę na mitingi, które trwają od 17:30 do 21-ej. Boże, dzięki Ci za to, że zamykają furty o 21-ej i nas stamtąd wywalają, bo by znowu było, jak na Wawrzyńca – do 12 tej w nocy. Ale to też był „taki Etap”…”

 

4. No dobra + na końcu Skandal z AA+tłumaczenie

http://hazardzisci.info/?cat=40

5.Jest 2011

Coraz częściej przyglądam się stronie z formularzami na zrzeczenie się polskiego obywatelstwa.

Podczytując książkę Hillary Rodham Clinton „Living History”

W oryginale rzecz jasna. Gdyż polskie tłumaczenie jest nie do przyjęcia!

Na pamięć znam takie zdanie:

„I was raised to love my God and my country, to help others, to protect and defend the democratic ideas that have inspired and guided free people for more then 200 years. These ideas were nurtured in me as far back as I can remember…”

Hillary Rodham Clinton „Living History”

SIMION & SCHUSTER

Rockefeller Centre

1230 Avenue of the Americas

New York, NY 10020

ISBN 0-7432-2224-5

Wiara polega na wierzeniu w to, czego jeszcze nie widzisz. Nagrodą wiary jest zobaczenie wreszcie tego, w co wierzysz. (św. Augustyn z Hippony)