Cmentarze dla Zwierząt

Kraków – 2011 cmentarza dla zwierząt  nie ma – wielce zasrana „stolica kulturalna” Polski!

Zwierzęta tutaj po śmierci traktowane są jako odpady komunalne a te ze schronisk przerabiane na mączkę paszową – nie mam słów na tą polską głupotę!

A co ma powstać? Grzebowisko! Nie  cmentarz tylko „grzebowisko” – porzygać się można na to krakowskie nadymaństwo!

Iwona – Isia

 

Krematorium dla zwierząt -Brno

http://www.krematoriumdlazwierzatbrno.pl/cenik.asp

 

na ten temat

http://www.forum.e-sznaucery.pl/viewtopic.php?p=54351&sid=3c7f0bfc59da6763e4810806b98915b8

 

Tak wygląda normalność w odróżnieniu od polskiego pojebaństwa, kołtuństwa, ciemnoty zdziczenia i zakłamywania uczuć! I to jest też część odpowiedzi na pytanie dlaczego USA są super mocarstwem – bo tam jest po prostu NORMALNIE !

 

1896 – Stany Zjednoczone –pierwszy cmentarz dla zwierząt

 

http://www.petcem.com/

 

http://www.petcem.com/videos.html

 

1. http://www.petloss.com/

 

2. http://www.pet-loss.net/emotions.shtml

 

3.http://cats.about.com/gi/o.htm?zi=1/XJ&zTi=1&sdn=cats&cdn=homegarden&tm=503&gps=408_312_1020_531&f=10&su=p284.9.336.ip_p504.1.336.ip_&tt=2&bt=0&bts=0&zu=http%3A//www.newrainbowbridge.com/NRB/rbpoem.htm

 

4. http://vetmedicine.about.com/od/lossandgrief/a/PetLossResource.htm

 

5. http://vetmedicine.about.com/od/lossandgrief/Loss_and_Grief.htm

 

6.http://vetmedicine.about.com/od/petlosssupporthotlines/Pet_Loss_Grief_Support_Hotlines.htm

 

II. pierwszy cmentarz dla zwierząt  w Europie 1898 Paryż

http://europeforvisitors.com/paris/articles/paris-dog-cemetery.htm

 

http://www.youtube.com/watch?v=xU89JcJjQ4Y

 

itd.

 

Kraków – 2011 cmentarza dla zwierząt  nie ma – wielce zasrana „kulturalna” stolica Polski!

Zwierzęta tutaj po śmierci traktowane są jako odpady komunalne a te ze schronisk przerabiane na mączkę paszową – nie mam słów na tą polską głupotę!

A co ma powstać? Grzebowisko! Nie  cmentarz tylko „grzebowisko” – porzygać się można na to krakowskie nadymaństwo!

 

Reszta Polski

http://www.psi-los.com/

http://www.google.pl/#hl=pl&source=hp&biw=1020&bih=533&q=cmantarze+dla+zwierz%C4%85t&btnG=Szukaj+w+Google&rlz=1R2GGLL_en&aq=f&aqi=&aql=&oq=cmantarze+dla+zwierz%C4%85t&fp=ea17e3e7a0c289d4

 

Iwona – Isia ( tak w tym wielce katolickim kraju są „grzebowiska dla zwierząt” -żeby tylko umniejszyć godność zwierząt! Ciekawe co na to Święty Franciszek!

 

Tęczowy Most

http://www.google.pl/#hl=pl&source=hp&biw=1076&bih=562&q=t%C4%99czowy+most&btnG=Szukaj+w+Google&rlz=1W1SKPB_en&aq=f&aqi=g10&aql=&oq=t%C4%99czowy+most&fp=ea17e3e7a0c289d4

 

Wierszy ” pod psem ” kilka ……

http://www.zlotagrota.poznan.pl/poezja.htm

 

A ja tak o tym pisałam – o godności zwierząt, o miłości do nich ludzi

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-05-25, 11:03

 

Papież i krakowskie Błonia

 

„ Mój Papież” i Krakowskie Błonia-proszę o przeczytanie do końca-dziekuję…

Krakowskie Błonia to jedno z tych magicznych miejsc, które bardzo lubię.
Tak się składa, że mieszkam tuż obok i codziennie jestem tam na spacerze z moim psem.
I nie tylko ja. Bo codziennie przychodzą i przyjeżdżają tu setki krakowian. Z psami.
I wyobraźcie sobie, że te psy biegają sobie luzem, bawią się ze sobą i rzecz najdziwniejsza- nie gryzą się. A my wszyscy – właściciele – stoimy, łazimy, gadamy ze sobą lub nie. Jak komu pasuje. I nie ma znaczenia, czy zima czy lato.
Na Błoniach obowiązuje taki nasz „psi” język .Jak to w każdej subkulturze.
Otóż , bez mała wszyscy mówią do psów tak:
„chodź do mamusi, do tatusia…”, „Pimpuś do cioci…””Sabcia, co ja powiedziałam? Proszę do babuni…”.
Początkowi myślałam, że śnię a wszyscy dookoła pomyleni.
I chwilę mi zajęło, by zrozumieć i samej poczuć o chodzi. Bo Błonia- to miłość.
Człowieka do psa. Psa do człowieka. Czasem jedyna, którą się ma.
I nie mamy swoich imion na Błoniach. Jesteśmy: Pan Sabcia, Pani Puszek. Pani Zulusowi i Pani Klusiowa.
I gdy czasem ktoś długo się nie pojawia, to pytamy się wzajemnie z troską :
– co się dzieje z Basterkami?
I wiadomo, że chodzi o właścicieli labradora o tym imieniu.
A dlaczego to wszystko piszę?
Bo w czasie przygotowań do ostatniej pielgrzymki „naszego” Papieża był taki mroczny i późny wieczór, kiedy łaziłam po Błoniach z moim psem. Już nie było nikogo. Przeprowadzano próbę głośników. I płynął z nich głos Papieża. Usiadłam i wsłuchałam się w to, co mówił. O miłości i wybaczeniu. Zrozumieniu cierpienia drugiego człowieka. O pochyleniu się nad czyimś losem.

I płakałam. To były takie dobre łzy. Oczyszczające i przynoszące ulgę.
Bo ON mówił do mnie. Samej na tych Błoniach. I mówił mi, że nie jestem zła. A tak myślałam o sobie całe życie. Że czegoś mi brakuje, ze coś mi umyka. Przez hazard.
I pierwszy raz w życiu, czułam, tak naprawdę czułam, że ktoś mnie kocha. Bez względu na wszystko.
I modliłam się ; „Boże pomóż mi, tak mi ciężko. Tak bardzo nie chcę grać. Czemu to się dzieje? Czemu nagle, w pół słowa, wychodzę z przyjęcia u znajomych i gnam do kasyna? Czemu….
I myślę, że moja Siła Wyższa tym razem jakoś wyraźniej usłyszała tą moja modlitwę. Bo co do tego, że słyszała cały czas, nie mam wątpliwości. Ale może tym razem baczniej nadstawiła ucha. Może to były Błonia? A może głos Papieża? Nie wiem…
Wiem jedno, że wiele rzeczy w dziwny sposób toczyło się w moim życiu…

Od dawna czytam rozmowy Heleny Zaworskiej „Z księdzem Twardowskim”.
I tam stoi napisane:
Ks.J.T. : „dla mnie wiara nie jest problemem intelektualnym, który można rozwiązać. Wiara jest zaufaniem, że jestem w rekach Kogoś mądrzejszego, lepszego…ale tym bardziej potrzebna jest ufność, że istnieje Ktoś ponad tym cierpieniem…”
„Tak, wielu rzeczy nie możemy w tej miłości zrozumieć. Na przykład cierpienia, które ma niezbadany sens. I okazuje się, że było potrzebne dla naszego dobra. W życiu człowiek dość często rozpacza i buntuje się przeciwko temu, co go spotkało, a potem ze zdumieniem widzi, że to dobrze, iż tak się wydarzyło, że w te stronę obrócił się jego los…”.
I ja –Isia- caly czas nie znajduje odpowiedzi na wiele moich pytań. Dlaczego tak a nie inaczej.
Ale jak mało kto ufam mojej Sile Wyższej. Bo jak na razie cały czas, jeszcze nie wiem, dlaczego siedzę teraz przed komputerem i pisze to wszystko, zamiast pisać coś, za co ktoś by mi zapłacił. A jeszcze bardziej jest dla mnie zdumiewające, że ktoś to wszystko czyta.
Zobaczymy wszyscy…
Ląduje samolot. I Papież. Wszystkim nam-skupienia…I refleksji…


Isia-Iwona