ZAJEBAĆ SIĘ –OKREŚLENIE WIELOZNACZNE

Wysłany: 2007-04-22, 01:38

 

ZAJEBAĆ SIĘ –OKREŚLENIE WIELOZNACZNE  

Najgorsza chwila dla hazardzisty to taka, kiedy, schodzi wycieńczony, spłukany, np. z automatu.
Bez nadziei na „odbicie się”, bo już żywcem nie ma co zastawić ani sprzedać. A i kraść się ze zmęczenia nie chce.
Tylko sobie w łeb palnąć.
I jeszcze tylko tęskne spojrzenie w kierunku automatu a tu widzisz ,że ktoś go dosiada.
Wrzuca stówę, nastawia na najwyższą stawkę i wygrywa Jack – pot.
A ty wiesz, że gdyby sędziami na procesie byli inni hazardziści dostałbyś za zamordowanie takiego jednego – nagrodę a nie wyrok.
Bo taka sytuację rozumie każdy hazardzista.
Można się zajebać z rozpaczy?
Można. Albo: przerżnąłeś w pokera cały majątek, wstajesz od stołu, a na twoje krzesełko, jeszcze ciepłe, siada jakiś buc , co to jest w kasynie z wycieczką i dostaje z ręki pikowego pokera.
Można się zajebać z rozpaczy?
Można.

Albo: jesteś na wyścigach. Koń, na którego postawiłeś pieniądze na kupno samochodu a które powierzyła ci teściowa, wywraca się i łamie nogę.
Można się zajebać z rozpaczy?
Można.

Albo: w myślach mościsz się w już trumnie, oczyma wyobraźni widzisz czeluści piekielne i siebie samego w kotle ze smołą, ale nie tracisz nadziei, zdejmujesz obrączkę z palca, żeby ją lunąć lichwiarzom a tu do ruletki podchodzi jakaś głupawa panienka i mówi:
-ale śmieszne kółeczko i kuleczka taka śmieszna. A jak się w to gra?
Po czym kupuje sobie żetony i stawia je na „0” i to „0” wygrywa.
A ty obstawiałeś to ‘0’ cały wieczór, według wszystkich systemów świata i według wszystkich permanencji wespół- zespół, byłeś skazany na wygraną a tymczasem TWOJE ZERO nie padło ano razu.
Dopóki nie obstawiła go „dla jaj” ta mała zdzirka.
Można się zajebać z rozpaczy?
Można.

Albo. Twoja stara, gotuje właśnie zupę jarzynową w kuchni.
A ty po cichutku przerąbałeś właśnie całą pensję w Internecie obstawiając – nie ma znaczenia – co- i wiesz, że żebyś wlazł do komputera, to bukmacher nie odda ci kasy.
A z tej kuchni dochodzi do ciebie głos twojej starej:
– kotku za trzy dni imieniny mojej mamusi, kupimy jej coś ładnego i drogiego…
Można się zajebać z rozpaczy?
Można.

A skąd ten przydługi wstęp?
Ano stąd, że idę ja kiedyś ulicą i spotykam kumpla – Hazardzistę.
Po minie widzę, że źle. Nawet pytać nie muszę.
Ale wypada spytać o cokolwiek.
Więc pytam:
– gdzie idziesz?
-Zajebać się idę – pada odpowiedź.

Pomyślałam: idzie na wódkę albo na dziwki.

Dzień później dowiedziałam się, że parę godzin po naszej rozmowie wyskoczył z okna z 10 piętra.
Zajebał się?
Zajebał.
Tyle, że na śmierć.

Iwona – Isia

 


WSZYSTKIM TYM, KTÓRYCH ZABIŁ HAZARD

Materiał chroniony prawem autorskim