WYJATKOWO GŁUPI HAZARDZISTA

Materiał chroniony prawem autorskim

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info   2007-03-24, 07:49

 

WYJATKOWO GŁUPI HAZARDZISTA  

DO SŁUCHANIA W TRAKCIE CZYTANIA http://www.youtube.com/watch?v=hg2n039txnk  

Do tej pory zdarzało mi się zastanawiać gdzie, jeśli chodzi O UZALEŻNIENIE OD HAZARDU kończy się choroba hazard a zaczyna zwykłe męskie skurwysyństwo. I Odwrotnie. Teraz dodaję nowy element: GŁUPOTY. Otóż, o ile chodzi o wyścigi konne, nie trzeba być Wielkim Szu, żeby się domyślić, że koń typu Nasza Szkapa z noweli Marii Konopnickiej nie dobiegnie do mety pierwszy.
No bo, kurwa, głodny, wycieńczony, słania się na nogach i ogólnie szkapowaty.
O Łysku z Pokładu Idy też mi się nie chce rozgadywać. No nie ma siły, żeby doleciał pierwszy. Kolega Przyjaciel5, w czasach ,kiedy mnie wielbił, opowiadał – przeczytajcie w -Dział Męski-temat-„Przyjaciel” o systemie obstawiania na wyścigach metodą „ na stojącego końskiego penisa”. Nazwałabym to „systemem carycy Katarzyny”. A czemu, nie chce mi się tłumaczyć. Ja na wyścigach konnych się specjalnie nie znam, wiec nie będę się tutaj mądrzyć.
Byłam raz na Melbourne Cup z pewnym moim znajomym- powiedziałbym- bardzo bliskim znajomym- ale głównie po to, by przyozdobić go własną osobą i pochwalić się nowym kapeluszem.
Podobało mi się, bo znajomy wygrał i odpalił mi sporo kasy.
Nawiasem mówiąc: jazdę konną lubię hm, hm…Natomiast mordowania koni na torach wyścigowych nie znoszę – pisałam o tym w temacie „Przyjciel”. Do czego zmierzam: Przez ostatnie dwa dni pętał się po moim życiu, telefonicznie- bardzo zabawny gościu. Ponoć z Londynu.
Podobał mi się, bo inteligentny, szczery do bólu, sam nie wiedział skąd wziął się na tym forum, nie wiedział rzekomo, kto go wrobił w napisanie rozpaczliwego maila do mnie, zaczynającego się od słów: „zgadam się z Tobą na 1000%”, nie wiedział, kto go zarejestrował itd. W ogóle nic nie wiedział, oprócz tego, że mnie bardzo kocha.
Manipulant pierwsza klasa. Ja takich nazywam: „Klasyk czatu i gadu-gadu”. Albo „Matryca”. Podrywu.
Twierdził o sobie, że jest zagubionym hazardzistą.
No i wczoraj wreszcie opowiedział mi na czym, to jego „hazardowanie” się polega. Otóż: idzie on do bukmachera i patrzy sobie na nazwy koni. I obstawia systemem „Najładniejsze imię konika”. Ostatnio mu się spodobało imię „Neferetiti” i popłynął na 500 funtów. A co ja na to? Otóż ja wymiękam. I do mojej typologii moich kumpli hazardzistów dodaję nową kategorię ”Wyjątkowo Głupi Hazardzista”. A całość tej mej refleksji dedykuję nieznanemu mi Pawłowi Tanasiowi, który napisał pracę licencjacką!!! na AE w Katowicach – Kierunek : Informatyka i Ekonometria pt.
„Zastosowanie sieci neuronowych w prognozowaniu zmian wartości walorów na Giełdzie Papierów Wartościowych na przykładzie Warszawskiego Indeksu Giełdowego 20 największych przedsiębiorstw notowanych na GPW” A jak już Paweł pograsz, neuronowo pograsz, to serdecznie zapraszam na Forum. Zrobię Ci cały nowy Dzialik „Giełdziarze”.
Przynajmniej będzie choć trochę naukowo i dostojnie na tym Forku.
Olee! Iwona -Isia Słownik:
GPW- Giełda Papierów Wartościowych PS PRZYPOMINAM: 24 marca 2007 r. o godzinie 20:00 odbędzie się pierwsze polskojęzyczne spotkanie Anonimowych Hazardzistów w Londynie na Ealing Broadway przy Kościele NMP Matki Kościola Windsord Road ,W5 5PD i będą sie odbywały w każdą sobotę…” PPS K…, ja muszę sie tam w którąś sobotę doczołgać, bo tam to dopiero będą jaja…Bez urazy, oczywiście…
No, ale ja muszę, po prostu MUSZĘ usłyszeć na własne uszy tego Wielkiego Stratega Bukmacherki…Końskiej bukmacherki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim