WY – SKURWYSYNY!

Materiał chroniony prawem autorskim

 dopisane 16 Września 2012 roku

1.WYKRES EFEKTÓW KOMPULSYWNEGO HAZARDU NA PARTNERKĘ /PARTNERA® 

(Autorką  jest Sheila Wexler)http://www.aswexler.com/html/spousechart.html  http://www.aswexler.com/spousechart.PDF – wersja wyraźniejsza graficznie  

tłumaczenie na język polski®:

http://hazardzistki.org/?page_id=262

tak wyglądało „wprowadzenie do poniżeszego opowiadanka opublikowane na złożonym i prowadzonym przeze mnie Forum

http://hazardzisci.info/?page_id=369

http://hazardzisci.info/?page_id=9

 

Wysłany: 2006-06-07, 08:38   Co ja mogę?

 


„…największe wyzwanie dla hazardzisty -to bycie uczciwym.
Kłamstwo jest drugą naturą hazardzisty.Od lat.
Kłamie się sobie i innym, by uniknać konfliktów,bólu i strachu.
Zwykle nie mamy siły, by unikac „bólu” zycia i granie jest drogą by tego unikać.
amerykańscy <ahowcy> nauczyli mnie, że przyznanie sie do kłamstwa jest ok i że mówienie prawdy jest ok.
nauczyli mnie, że mieć życie jakie chce, jest ok.
Nikt nie poda go na tacy, muszę na nie zapracować. jest to lepsze niz nieuczciwość i karanie siebie za własne słabości…”

To jest fragment artykułu, który zamierzałam wydrukować – jak mam to zrobić wobec nieuczciwości polskich ahowców?
Nie pozwolili mi na „wyjscie „tego forum ze swojej niby „oficjalnej ‚strony. I dobrze- bo dzisiaj musiałabym sie wstydzić!!!
Nigdy nie będzie we mnie zgodu na waszą komercję i nie nazywajcie tego „informowaniem” iz są mozliwosci leczenia – w prywatnych ośrodkach, po kilkanascie tysiecy za miesiąc pobytu! kogo na to stać?
Walczcie , by NFZ uznał oficjalnie hazard za chorobę, tak jak jest to na całym świecie.

Zadzwoniła do mnie kiedyś- niedawno- zrozpaczona żona znanego mi hazardzisty.
Przyjechali do niej do domu z komisu meblowego i zabrali jej wszystkie meble!!!
Bo on – w obłędzie gry, je sprzedał…
mogłam tylko pomóc ze znajomyni i zorganizować inne meble…Tylko tyle…
Nie mogłam osuszyć jej łez i pomóc inaczej jej poranionej duszy…

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info Wysłany: 2007-03-05, 02:10

 

WY – SKURWYSYNY!

 

 

Zadzwoniła do mnie kiedyś Żona pewnego hazardzisty.
I ryczy w słuchawkę. Wyje.
Pytam:
-co jest?
I słyszę:
– Z komisu przyjechali. Meble zabrali. Nawet biureczko starszego dziecka zabrali. I kołyskę młodszego też. Wszystko zabrali.
No nie powiem, zdziwiłam się nieco. Aczkolwiek, po tylu latach hazardowego życia i numerów, które wyprawiali moi kumple- hazardziści, nic mnie nie powinno było dziwić.
Więc w samochód wsiadam i jadę. Na Świętego Filipa. Przy Starym Kleparzu. Blisko mnie.
Wchodzę. Atmosfera w mieszkaniu damsko- męska. Znaczy się piździ i podmu-chuje.
Pusto! No kurwa mać –pusto!!!
Współuzależniona Żona, siedzi na parapecie kuchennym- jedynej w sumie substancji trwałej, która została w mieszkaniu. Nie mówię tutaj o sraczu i parkiecie.
Ona płacze. Dzieci kwilą. Słowem -potop. Łez.
I co się okazuje?
Otóż. Faktycznie z komisu meblowego przyjechali, kwit podpisany przez Hazardzistę – Męża pokazali, zabrali co było wypisane czyli wszystko i pojechali. W siną dal!
Co ja robię?
Dzwonię do niego i pytam:
– gdzie grasz?

W samochód wsiadam i jadę do kasyna.
Skurwel właśnie obstawia. Słynne zero! On -sam Zero – zero- obstawia. Lux!
Podchodzę i słyszę jak syczy:

– nie teraz!

Siadam. Kawę mi przynosi kelnerka, ubrana w spódnicę po ostatni włos łonowy, znaczy się baaardzo krótką. Piję ta kawę i modlę się:

-Panie Boże Kochany, błagam Cię , niech ten kutas wygra i te meble tej Żonie z komisu wykupi- odkupi.

Ale Pan Bóg zdecydował się widać nie słuchać mojego błagania, bo na moich oczach dorobek małżeński, znaczy się te meble, poszły się pierolić.
Ruleta je wcięła!

Co powiedziałam mojemu kumplowi- hazardziście to nasze.
Od kogo wpierdol za ten numer potem dostał – tajemnica!

Faktem jest, że zrobiliśmy zrzutkę mebelkową. I każda hazardzistka i hazardzista w Krakowie dali po mebelku.
To, że mieszkanie wyglądało jak szczyt złego gustu- nie miało znaczenia. Bo te meble kompletnie do siebie nie pasowały. Były przypadkowe.
Ale ze szczerego serca były dane!!!

I nasze serca- głupie, hazardowe serca były przy Żonie hazardzisty.
A jemu- przestaliśmy się kłaniać.
Bo to był chuj! A nie hazardzista!

Iwona -Isia

PS A pamiętasz Ty – Andrzeju aha, jak Ci wysłałam na komórkę mmsa ze zdjęciem muszli klozetowej na środku kuchni Ryżej. Pamiętasz? Bo tak ograła jednego frajera, że miał w końcówce do wstawienia do puli, już tylko biały montaż, czyli ten sracz? Pamiętasz?
Bardzo wtedy byłeś oburzony!
A ja nie!
A wiesz czemu?
Bo jak się ktoś , kurwa, nie zna na pokerze, to niech gra w bierki!
Jebana męska rasa!!!!
 
 Materiał chroniony prawem autorskim