Sufit

Materiał chroniony prawem autorskim

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2009-03 -04, 02:17

 

 

 

 

Przypominam, że automaty z wajhą do pociągania wycofano daaaawno temu czyli tzw  jednorękich bandytów ! i nikt o zdrowych zmysłach już nie używa tej nazwy! Przemysł rozrywkowy wyliczył, ze można było pociągnąć tylko 300 razy na godzinę. Teraz naciskając w guzik automatu można obstawić ok 600 razy!

Przypominam też, że co kraj , to inna nazwa na automaty;

USA – slots

Anglia -Fruit machine(owocówki)

Australia – pokies

Polska – automaty

 

Dopisane 3 kwietnia 2009

Jak na to patrzę, teraz, to płakać mi sie chce.

CBŚ zabezpiecza automaty do gry w całym kraju –trzeba sobie linki przekleić

 

Dlaczego mi się chce wyć?

 

Bo pamiętam takie miejsce w Krakowie, gdzie – z dzisiejszej perspektywy wiem, że automaty były lewe. Grywali tam moi koledzy hazardziści.. Tam się po prostu nie dało nic wygrać. Dziś wiem, że automaty były „ustawiane”. Bo były.

To były takie stare automaty, sprowadzane z Austrii.

A skąd też wiem?

Jesienią 2007 robiłam remont mieszkania.

Skontaktował się ze mną gościu, że chce mi pomóc. Poszliśmy na kawę i on zadeklarował, że mi je pomaluje i kupi farby – za darmo!!!.

Jasne, że się zgodziłam, bo wtedy tak ciężko przędłam, jak nigdy w życiu.

I nic w zamian nie chciał- szok.

No i on tak maluje, maluje, gadamy sobie i on mi nagle zaczyna opowiadać, jak na początku lat 90 –tych sprowadzali do Polski automaty. Jak je w garażach czyścili, oliwili, podmalowywali, podraseorwali itd.

I że je też powstawiali do różnych knajp nad Rabą.

I że raz „wieśniacy”- tak się wściekli, bo przegrywali, że wynieśli te automaty i powrzucali do Raby.

A oni – właściciele – nic nie mogli zrobić, bo na policję im nie wypadało zadzwonić – uhahaha. Bo to były „lewe” automaty. uhahaha.

 

I tak gadu, gadu no i w końcu, okazało się, że te krakowskie, to też był lewizna.

 

Ja w końcu zaczęłam płakać- bo jeszcze mnie wtedy huśtało emocjonalnie troszkę.

 

A on mi mówi tak:

– wiesz, ja czytałem te twoje strony w Internecie od początku. I kiedyś napisałaś o tym ojcu Pio i mnie się smutno zrobiło, bo sobie, kurwa, nie zdawałem, że wy kobiety, tak to przeżywacie. I dlatego dzisiaj, ja ci pomagam z tym cholernym malowaniem.

 

No i ja się tak na niego popatrzyłam i powiedziałam:

– Wiesz, faceci, też to przeżywają.

 

Pieron wie, kim był ten facet, bo miał przyjść następnego dnia, jeszcze podmalować mi sufit w łazience ale się więcej nie pojawił.

Farby- super!!! farby – zostawił, więc malnęłam sama ten pieprzony sufit.

 

I dzisiaj – z tej strony chciałabym mu podziękować – za to, że go ruszyło sumienie i mi pomógł.

A poza tym, jest złamanym chujem – chociaż w miarę przyzwoitym.

 

Iwona-Isia

 

Nie wiem skąd, ale pamiętam, taki wielki hangar na Śląsku – rzeczy używane – zwozili je z całej Europy – tam za parę złotych można sobie było kupić, jakie się chciało automaty ale najwięcej tych z Austrii.

http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=OGGYdsglBZM&feature=related