Still Got the Blues

Materiał chroniony prawem autorskim

 

 

PRZENOSZĘ TUTAJ OPOWIADANKO Z DNIA 30 WRZEŚNIA 2007

 

Still Got the Blues
For Michael  

do słuchania w trakcie czytania- obowiazkowo
http://pl.youtube.com/watch?v=4O_YMLDvvnw&mode=related&search=  

Szłam dzisiaj na spacer z moim psem i nagle taka potworna tęsknota za hazardem. Myślałam, że serce mi rozerwie. To nie był impuls. To była tęsknota.

RAZ
Nad ocean było 200 kilometrów. Wyjeżdżaliśmy w piątek po południu. Droga prowadziła przez wysokie góry. Nad oceanem stał dom mojego ówczesnego narzeczonego. Z przepięknym ogrodem, na końcu którego było zejście do wody.Jachty, katamaran z masztem ponad dom, kajaki, motorówka…
Po drodze zawsze zatrzymywaliśmy się w małej restauracyjce. I zawsze była ta sama rozmowa.
-Obiecaj, obiecaj, że nie pójdziesz grać. Obiecaj, że nie zostawisz mnie samego. Obiecaj…
Ja obiecywałam. Solennie.
I za każdym razem wierzyliśmy obydwoje, że dotrzymam
Ale już jakiś kilometr od domu zaczynałam kombinować, jakby się urwać. Już mi główka pracowała nad tym, jaki by tu powód.
Jeśli bardzo mi się chciało grać, po przyjeździe wypalałam pod rząd kilka papierosów. No i wiadomo. Wiadomo, że zawsze było to samo. Brałam klucze od samochodu i jechałam po nowe papierosy. Choć w torebce miałam zawsze po kilka paczek na zapas.
On zawsze wierzył, że ja wrócę szybko.
Czasem dla uspokojenia wyrzutów sumienia szłam z nim najpierw do łóżka.

DWA
Drogę do klubu pokonywałam w tempie błyskawicy. To, że za każdym razem wchodząc –obiecywałam sobie, że tylko na chwilkę-wiadomo. To, że zostawałam do zamknięcia czyli do 3-ciej nad ranem –wiadomo.
To, że to samo powtarzało się w sobotę i w niedzielę – wiadomo.
W poniedziałek rano wracaliśmy.
On sakramencko smutny.
Ja sakramencko zmęczona.

TRZY
Czego najbardziej mi żal? Nie to, że żałuję. Po prostu, czego mi żal?
Najbardziej jest mi żal czegoś związanego z seksem…
Hazardziści są w łóżku perfekcjonistami. Jak we wszystkim, co robią w życiu.
Tylko, że w tej perfekcyjności nie ma jednej rzeczy.
Intymności.
Ale takiej w środku.
Intymnosci dla siebie samego.
Bo tego się, k…, nie da udać…
Zwłaszcza przed samym sobą…

Iwona- Isia

PS jest jeszcze jedna rzecz, która nam nie wychodzi po latach gry – hazard…

PPS Nikt nigdy nie zrozumie, co to jest hazard, nikt…

kto nie był hazardzistą.
I myślę, że to o czym napisałam tylko my pojmujemy. Bez słów… Napisałam:

“Hazardziści są w łóżku perfekcjonistami. Jak we wszystkim, co robią w życiu…”
I dlatego tak w tym życiu przegrywamy, bo kiedy przychodzi hazard tak trudno nam zrozumieć, że z hazardem nie da się wygrać.
No i pytanie do moich AHowskich kolegów-czy chcecie dyskutować na temat tego perfekcjonizmu w łóżku? Chyba nie…

 
I taka moja Refleksja– coś się zmieniło we mnie-to nie to, że nie mogłabym…
Ja po prostu nie chcę…Poczekam…
Dla tych, co będą wiedzieli o co chodzi…
“…You’re playin’ to win

But you lose just the same
So long, it was so long ago
But I’ve still got the blues for you…”

DOPISUJĘ 20 MAJA 2008 ROKU

SIŁA WYŻSZA – DZIĘKUJĘ, ŻE ŻYJĘ, ŻE PRZYŁOŻYŁAM SIĘ DO ZDROWEINIA, JAK DO NICZEGO JESZCZE NIGDY W ŻYCIU – DZIĘKUJĘ

ZDROWIENIE BYŁO TRUDNE ALE TERAZ JEST SUPER !!!

A NAJLEPSZE DOPIERO PRZEDE MNĄ!