SIŁA SPOKOJU A PRZEZNACZENIE

Materiał chroniony prawem autorskim

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info  2007-03-09, 04:14

 

SIŁA SPOKOJU A PRZEZNACZENIE 

Moja przyjaciółka- hazardzistka Ryża jak każda szanująca się kobieta miała kochanka.
Jednym z elementów szacunku do siebie jest szacunek do własnego ciała. Zatem i obowiązek dbania o to ciało.Jak wiemy jednym z fundamentów kobiecego ciała jest pochwa. Zatem zadowolona pochwa =zadowolone ciało.
Logiczne- mam nadzieję dla wszystkich.

No i któregoś dnia a raczej nocy, gramy sobie z Ryżą w klubiku w najlepsze A tu kochanek, który w mieszkaniu Ryżej z obiadem na nią czekał już z piątą godzinę, dzwoni i charczy:

– umieram.

Ryża ślipi na mnie, ja na nią. Żal wychodzić , bo dobrze nam idzie, automaty dają jak oszalałe a tu nagle kochanek Ryżej z tym:

– umieram.

No więc dograłyśmy jeszcze z godzinkę i jedziemy . W końcu obie wiemy, że co komu przeznaczone, to go nie minie.
Ma umrzeć, to umrze. Ma żyć, to szlag go nie trafi.

Po drodze plan układamy taki.
1.gdyby skonał już, to ciało wsadzamy w samochód i powieźć go trzeba będzie te 100 km, pod kocem jakimś, by nie stężał. I ciało porzucić w miejscowości rodzinnej kochanka. Na skwerku albo co.
2.Stacjonarnie nie ma co trupa trzymać w Krakowie, bo by się mąż Ryżej mógł kapnąć, co to akurat dnia następnego z ryb wracał.

No dobra. Plan jest. Strategia i system doskonały.
Jedziemy jeszcze po papierosy i coca-colę. W końcu pośpiechu nie ma a i walczyć z przeznaczeniem nie warto.

No dobra. Wchodzimy do chałpy a on leży na podłodze. I charczy. A my w głowach jedno mamy: że maszyny dzisiaj dają.

Więc szybciutko dzwonimy na pogotowie. Biorą go szybciutko do szpitala. A my szybciutko do klubiku.
Ale niestety, chociaż walczyłyśmy do białego rana, nic już maszyny nie dały.

I kiedy wychodziłyśmy z klubu nad ranem obie byłyśmy potwornie wkurwione. Na kochanka Ryżej, że tym nie na miejscu i nie w porę umieraniem , pecha nam przyniósł!
I z tej złości nawet Ryża do szpitala nie poszła. A kochanek w jednej sekundzie przestał być kochankiem.

No bo po co komu kochanek, co grę „trądzi” jakimś idiotycznym konaniem???

Iwona -Isia

PS

a teraz odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie w tej melodyce ja sobie zapragnęłąm poblogować dla postronnych?
Ano dlatego, by pokazać, co uzależnienie od hazardu „robi” w emocjach, jak stępia współodczuwanie, empatię, jak zaburza normalny tok myślenia, jak niszczy wiele, wiele w człowieku…

Ten biedny Kochanek czekał w końcu z obiadem…aha, no i umierał…
Zachowałyśmy sie obie z Ryżą, jak pindy- no bo to w końcu było „nie udzielenie pomocy”…
Chociaż z drugiej strony, nie sposób odmówic naszemu myśleneniu logiki :czy warto walczyć z przeznaczeniem?PPPS z tego co ,wiem ten Kochanek żyje dalej i dba o szacunek do samej siebie pewnej kobiety. I za to mu cześć i chwała – bo po to w końcu jest. Jak to kochanek!

 

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim