O OBROTACH SIŁ NIECZYSTYCH ZAKLĘTYCH W KULKĘ DO RULETKI

Materiał chroniony prawem autorskim 

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-10-04, 23:44

 

O OBROTACH SIŁ NIECZYSTYCH ZAKLĘTYCH W KULKĘ DO RULETKI 

-Iśka, kurwa mać, w tą kulkę od ruletki, to są zaklęte jakieś siły nieczyste. Bo co obstawię, i ona już wpadnie, to się wybija i leci obok.
Ten sekret zdradził mi kilka lat temu, z obłędem w oku niejaki Benio.
– jak to siły nieczyste? – wymiękłam ja na to werbalnie.
-No, bo kurwa mać, coś w niej musi być, jakiś magnes albo co – upierał się dalej.
Ja ją musze dorwać i dogłębnie zbadać. Ale jak?- kombinował dalej
-Jak to jak – ja mu mówię – łapnij ja z koła i zjedz – ja mu na to. Potem, po fekalizacji, wymyjesz ją na cacy i będziesz ją badał.
E, no co ty – głupio tak – podsumował mój śmiały pomysł niejaki Benio.No i tak gadu, gadu, kombinujemy już we dwójkę i nagle mnie olśniło. Przypomniało mi się ,że identycznie wyglądają cukierki Minties – jak klony ruletkowej kulki.
-Słuchaj – ja mu mówię- zrobisz tak. W lewej będziesz miał garść tych cukierków, prawą capniesz prawdziwą kulkę z koła, lewą wyrzucisz do góry te cukierki, wszyscy się rzucą do szukania prawdziwej kulki a ty dasz długą. Eureka!

I wszystko poszłoby zgodnie z planem, tylko z nerwów Benek zeżarł cukierki, capnął prawdziwa kulkę i podrzucił do góry z takim rozmachem, że trafiła jakiegoś zagranicznego gościa i chryja była więcej niż potrzeba.

Jak żeśmy się potem spotkali, to on już wiedział na 100 procent,
W kulce do ruletki kręcą się WYŁĄCZNIE SIŁY NIECZYSTE.
Oraz magnes.
Albo dwa.

Iwona-Isia
PS uhahaha

Edytowane i dopisane
poniżej jest komentarz do tego opowiadania…

 

 

 

Wysłany: 2007-10-05, 07:48 

 

Jeśli, ktoś uważnie się wczyta w te moje opowiadania, zobaczy w nich wiele, wiele mojego smutku. Gniewu, rozpaczy…Na to, co choroba kompulsywny hazard wyczynia z nami wszystkimi…
Napisałam powyższe opowiadanko „O OBROTACH SIŁ NIECZYSTYCH ZAKLĘTYCH W KULKĘ DO RULETKI” dzisiaj w nocy.
Po tym, jak dowiedziałam się, że trzy tygodnie temu, bohater powyższej historii popełnił samobójstwo.
Pod koniec, grał tylko i wyłącznie na automatach.
Powiedziano mi, że wyglądał strasznie. Był wychudzony – bo szkoda było mu wydawać na jedzenie, z nikim już nie chciał rozmawiać…Był bardzo chory.
Grał głównie w klubie, kilkaset metrów od mojego domu.
Nazywaliśmy Go „Inżynierek”.Nie wiem jak jest w innych krajach. Wiem, że w Australii na każdym automacie, w każdym miejscu, gdzie się uprawia hazard jest ostrzeżenie, że hazard może uzależniać. Ale przede wszystkim są numery telefonów i adresy, gdzie można znaleźć pomoc.

I powyższe opowiadanie dedykuję tym wszystkim, którzy są odpowiedzialni za brak podstawowej edukacji w Polsce na temat choroby kompulsywny hazard. Za brak ostrzeżeń…Zaś najbardziej dedykuję polskiej podróbie AH !
A czemu?
Bo krew takich ludzi, jak bohater powyższej historii jest na ich rękach.
I łzy i rozpacz wszystkich współuzależnionych czyli rodzin i bliskich chorych na kompulsywny hazard.

Z wielkim smutkiem

Iwona-Isia