Narkoman w świetle prawa

Data 2006-07-05, 09:15 poniższej oryginalnej publikacji na forum http://hazardzisci.info/?page_id=369 2006-07-05, 09:15

Forum: Porozmawiajmy… Wysłany: 2006-07-05, 09:15 Temat: Mój Przyjaciel…

Narkoman w świetle prawa

Na imię ma Jurek. Skończył prawo. W Polsce. Potem emigracja…Gdzieś tam w swiecie… Kończy prawo tam. Stopnie są. Bachelor – no to wszyscy prawnicy to mają. Ale on nie – uparty. Solicitor – stopień wyższy „robi”. Potem to już tylko jest Queens Solicitor – adwokat Królowej. Czy ktoś wie, co to jest być samemu na emigracji i prawo kończyć? No to jest ciągle dodatkowa praca- na podręczniki, na ksero itd.. Jurek , jak dziś pamiętam myje sracze w którymś z Ministerstw. I ciągle gdzieś dorabia. Kończy studia. Praca. Ambicje ma. W ważnym ministerstwie…
Komputer. Flickering screen – migający ekran…tak to się chyba nazywa…Głowa go boli…Coraz częściej…Migreny zaczyna mieć…No to do lekarza. Leki. Boli dalej. A no to jak boli, to morfina.
A wszystko to dzieje się na moich oczach. Z pracy zwolnienia. Coraz częściej. I coraz więcej morfiny. Dożylnie, nie jakiś tam metadon. Wtedy jeszcze nie – jedzony jak cukierki.
No i tak sobie lata mijają. Co jakiś czas szpital. Gadam z lekarzami. Że to skandal. Jak tak można. Z ta morfiną. Bo nie raz jest tak, że dzwoni do mnie w nocy i ja go wiozę na zastrzyk. Do szpitala. Kumpel w końcu. I widzę te jego źrenice. I pot lejący się. I zawsze ta sama opowieść: że morfina to lepsze niż milion orgazmów na raz. I że tylko to na ból Do pracy już nie chodzi.
Odsuwają się od niego znajomi. Dziewczyna odeszła już dawno. I tylko ja trwam. Bo, kurwa , rozumiem. I serce mi pęka.
Jakiś czas temu, ja tu, Jurek przejeżdża na wakacje. Do Polski i do Krakowa.
A oryginalnie z Warszawy jest. Na pociąg wyłażę. Pierwsze słowa: Isia ampułki mi się rozbiły. Ratuj. Papiery ma. Ja patrzę i oczom nie wierzę. No kurwa, papiery ma zagraniczne! Przetłumaczone na polski. Rządowe. Z ministerstwa zdrowia. Że sytuacja taka i taka i uprasza się o pomoc każdego w sprawie tej morfiny.
I stoimy na tym peronie. A ja myślę, co mam robić. Pot się z niego leje.
I te źrenice. I czuję jak go boli. Gówno nie czuję. Bo ja wtedy jeszcze gram.
Mówię : słuchaj chodźmy na kawkę na Rynek. Patrzy i mówi jedno: Isia, pomóż mi…
Biorę go do Kliniki Leczenia Bólu. Nie ma mowy. We łbie mam burzę myśli. Co robić. A on tak strasznie cierpi. No to prywatnie po lekarzach. Mowy nie ma. Na onkologię. Nie. A czas płynie.
W końcu trafiamy do szpitala. Rozumieją i widzą, co się dzieje. Jest recepta. A tu już noc. Apteka. W samochodzie robi zastrzyk. Takie małe te ampułki. Jedziemy na Rynek. Kawa. Przychodzą znajomi. Dawni, stamtąd też W nocy on często wstaje. Po południu już tej morfiny nie ma. Dwie się rozbiły. Czy się rozbiły, nie wiem, pokazał mi leżące na podłodze. Faktycznie rozbite.
Isia- pomóż.
Ale ja już wprawę mam: szpital. Recepta – jest. Czwartego dnia- już żaden szpital recepty nie wystawi. Jestem zrozpaczona tym, co się dzieje i przerażona. Nie siedzę w temacie. Ale kurwa on powinien nie żyć. Według mojej wiedzy…
Trafiamy na onkologię. Metadon. Ileś tam opakowań .A on go żre jak cukierki.
Piątego dnia wyjeżdża.
Przedtem byliśmy w Tyńcu. Na koncercie organowym. A potem siedzieliśmy nad Wisłą . I gadaliśmy. Znamy się kilkanaście lat.
Mój kumpel coś przegrał w życiu. Bo jacyś lekarze poszli po najmniejszej linii oporu. Gdzieś tam , w świecie. Życia jeszcze nie przegrał. Ale wierzcie mi , to czekanie na każdego maila od niego – to koszmar.
Moi znajomi tutaj to najbardziej dziwili się jednemu – temu jak mój kumpel wygląda. Bo wygląda, jeszcze raz powtórzę – świetnie. Świetnie ubrany, okulary – tytan, kasa- rządowa renta w końcu…Nie taki jest w końcu wizerunek w społeczeństwie osoby uzależnionej…Pomijam społeczną percepcję…Narkoman…Czyli zły…
No to ja wam wszystkim mówię… Nie zły, tylko chory…Chory człowiek…
Ciężko chory człowiek…
Mam przyjaciela narkomana…Narkomana w świetle prawa…zagranicznego…

A każdemu, kto by chciał się przypierdolić do tekstu albo do tych zdarzeń , to powiem, że mi się przyśniło…

 

 Isia

Od: Antypoda

 

Nie widzisz aniolku?! Ja musze!!! Ja musze!!!!
Kiedys takie rady dawaly mi cienie,
Ale ja ich nie chce!!! Nigdy sie nie zmienie!!!
Bo ja nazywam się NARKOMANEM.
Bede nim zawsze!!
Taki juz zostanę!!!

http://hazardzisci.info/?page_id=58

25 czerwca 2009

It is hard to believe!………..
And you know what?
I admire Barbara Walter for this beautiful farewell
Barbara Walters
http://abcnews.go.com/Video/playerIndex?id=7934793

 

And I have to say –Cher words about life as a gift – it is so touching
CHER Reacts To Michael Jackson’s Death On CNN’s Larry King
http://www.youtube.com/watch?v=JIysVdMvyO8&feature=related

Cher Reacts To Farrah Fawcett’s Death (06.25.2009)
http://www.youtube.com/watch?v=-vcpPmEU8fQ&NR=1

Neverland

http://www.accesshollywood.com/neverland-ranch-then-and-now_video_217312

R.I.P.

Michael Jackson „Morphine”

http://www.youtube.com/watch?v=R6-Kbt_2gQw&NR=1

 

Jackson Doctor — I Gave Michael Demerol

http://www.tmz.com/videos?autoplay=true&mediaKey=d0ce1960-05ce-4ecd-8977-82b6ae0f7631

 

25 czerwca 2009
Michael Jackson- Demerol w/Lyrics (1997)

http://www.youtube.com/watch?v=Bge6KdcB4FI&feature=response_watch

Michael Jackson – Morphine (DEMEROL)

http://www.youtube.com/watch?v=2rQZ-L8KC_A&feature=related

…….

Zrelaksuj się

To cię nie skrzywdzi

Zanim to dostaniesz

Zamknij oczy i policz do 10

Nie płacz, ja ci się nie sprzeniewierzę

Nie ma potrzeby być przerażonym

Zamknij oczy i odleć

Demerol,Demerol O Boże on bierze Demerol

…………