Mały Majster – o Jednym Takim Hazardziście, Co Ruszył Ziemię A Zatrzymał Słońce. Własną Ręką!!!

Wysłany: 2007-06-30, 23:13 

 

Historie ta opowiedział mi Bohater Tego Wydarzenia kilka dni temu a ja buhaham się do dzisiaj.

Mały Majster – o Jednym Takim Hazardziście, Co Ruszył Ziemię A Zatrzymał Słońce. Własną Ręką!!!  

Ten dzień był wyjątkowo niefartowny dla naszego Bohatera.
Najpierw poszło się w automatyczną ruletę jebać 10 koła, potem kolejne i kolejne.
Jak już się poszła jebać równowartość apartamentu dwupoziomowego w centrum miasta, Bohatera ogarnęła rozpacz. Czyli wymiękł.
Z poczuciem klęski i upadku totalnego, objął rękami plastikową kopułę ruletki, dotulił do niej swą umęczoną i skołataną głowę i zawył.
Całe szczęście ,że wewnętrznie, gdyż kątem ucha złowił lekkie: zgrzyt, zgrzyt.
A i poczuł jak kopułka, jakby poruszyła się pod jego ciałem. Z niedowierzaniem, leciutko zaczął się kręcić a to w prawo, a to w lewo.
I odkrył coś, co można by porównać tylko z jednym.
A mianowicie z odkryciem przez Kopernika, że to ziemia się porusza wkoło słońca.
W tym przypadku ziemią było pleksi a słońcem koło ruletki.
Kopuła nie była przytwierdzona tylko nasadzona. Po odkurzaniu jej w środku zapomniano jej przykręcić. Lux.
Co zrobił nasz Bohater?
Przez resztę wieczorka dyskretnie uchylał kopułkę i wsadzał sobie kuleczkę na wybrane dowolnie aczkolwiek skutecznie numerki.
W ten oto prosty, aczkolwiek wyśmienity sposób, nie tylko się odegrał ale i wygrał małe co nieco. Na nowy samochodzik. Kiedy zjawił się dwa dni później z powrotem w klubie, niezbyt syty gry, postanowił zacząć od małej rozgrzewki a mianowicie od automatów.
Kiedy poszedł zgłosić wypłatę pierwszych kilku tysięcy, okazało się, że są jakieś problemy i poproszono go o dowód.
I wtedy kapnął się, że musiano przeglądać taśmy z kamer i wykryto jego cudowny sposób na wygraną w ruletkę.
Opowieść tą zakończył morałem w którym było coś o szybkim spierdalaniu z klubu i rezygnacji z automatowej wygranej…

A czemu ja się śmieję do dzisiaj?
Gdyż była to słynna historia o której huczała ongiś cała hazardująca się społeczność Krakowa.
A temu to, że ten gościu od kamer, w trakcie, gdy bohater tej opowieści zamienił się w Kopernika, posuwał jedną z krupierek.
Której dupa z kolei była dla niego słońcem a on ziemią.

I tak to , moi drodzy toczy się z koło historii. Niczym koło ruletki.
Olee!

Iwona- Isia

Słowniczek:
dzień był wyjątkowo niefartowny – miało byc dobrze a było całkiem ale to całkiem do dupy,
-„Najpierw poszło się w automatyczną ruletę jebać 10 koła…”- przegrane zostało 10 tysięcy,
-plastikowa kopuła ruletki – kopuła zabezpieczająca ruletkę nie tyle przed wyzwiskami i pluciem, co przed takimi właśnie numerami jak opisany,
-gościu od kamer…posuwał jedną z krupierek – kochali się (uhahahaha),
Kopernik- też był kobietą

 

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim