Karty Bankomatowe

Materiał chroniony prawem autorskim
Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-10-21, 03:53

Napisałam kiedyś takie opowiadanko o kartach bankomatowych. Zobaczcie, jak ważne jest podejmowanie decyzji. Czasem krok po kroku. Ja szłam na oślep. Po omacku…Wielu z nas tak szło… Korzystajcie z naszych rad czy sugestii.

Karty Bankomatowe

Pierwsza moja kartę dostałam dawno, dawno temu. Latałam do bankomatu jak popytana, bo można było wypłacać po jednym dolarze. Za darmo. No to tak. Wieczór sobie wpłacałam dwadzieścia dolców. I dwadzieścia razy mogłam sobie wyjąć w ciągu dnia po jednym. Ale mi się podobało.
No a potem, po latach dostałam kartę złotą, ekspresową (parę osób chwyci o co chodzi- liczę na to).
A był to już czas, kiedy grałam na całego. I jak już w kasynie zwykła karta przestawała działać, no to, to złotko śmigało po paszczy bankomatu. W te i we wte. No, ale koło 23-ej ta wredna paszcza przestawała pluć kaską.
A kolejki już z reguły pod bankomatami stały dwie. Tych, co jeszcze mogli wypłacać i my patrzyliśmy na nich z zawiścią i zazdrością No i formowała się ta druga. Tym, co godzina 24:oo wniesie w życie nowy dzień, czyli kolejny dzień rozliczeniowy dla banku. A dla nas –dalsza grę. Czekaliśmy na tą 24:00 jak Żydzi na Mesjasza albo jeszcze lepiej.
No i fajno, fajno…Jak przychodziły miesięczne wydruki z konta, to je od razu darłam, żeby się nie denerwować.
No i któregoś dnia ktoś mi świsnął te moje karty z torebką. A było to kilka lat temu. I ja nagle – sama z siebie podjęłam decyzję: nie chce już więcej tych kart. I nigdy ich z banku nie odebrałam Po prostu nie chciałam. Postanowiłam: będę grała tylko za gotówkę. To, że latałam do banku po pieniądze– rzecz wiadoma, .ale bank był czynny tylko do 18-tej. Czyli jakieś utrudnienie.
No właśnie, to było tylko utrudnienie. Bo jeszcze wtedy nie podjęłam ostatecznej decyzji: nie gram. Nie sięgnęłam dna.
A raczej nie stał się CUD! Cud dna!
Bo to, że nie gram mogę tłumaczyć tylko cudem.
Wymodlonym upodleniem, rozpaczą, bezsilnością, moją niezgoda na to, co się ze mną dzieje…
Ale drogi, które do niego wiodły oj wyboiste były, wyboiste!
I długie na 15 lat hazardu…

Isia

Pierwsza moja kartę dostałam dawno, dawno temu – w 1982 roku, w Polsce jeszcze się nikomu o tym nie śniło!