Hazard – “Stówa”

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info  2006-11-28, 08:21

Hazard – “Stówa”

Przecież wygrywałeś do tej pory. Byłeś kilka razy i wygrywałeś! Co się dzieje? Przecież teraz też przyszedłeś, żeby wygrać. Zabawić się i wygrać. Mogłeś wydać te sto czy pięćset na coś innego. Ale przecież zabawa kosztuje. Tak ładnie to sobie tłumaczysz. Przyszedłeś tutaj , bo chciałeś. Nie, że musiałeś . Ty chciałeś.
Szkoda tej pięćsetki. No, to jeszcze stówa. Przecież ta zdzira „musi” oddać. Przecież zasłużyłeś. Przecież ci się należy. Nagroda. Za ten francowaty dzień. Za opieprz od szefa. Za żonę, która wiecznie ma o coś pretensje. Za ojca, który znowu pijany. I znowu uderzył matkę. Zazdrościsz adoptowanym. Maja wybór. Ty kochasz. Bo rodziców się kocha. Z definicji. Bo nas urodzili. Bo rodzice kochają swoje dzieci. A to, że nie tak powinna wyglądać miłość? A jak? Przecież ty kochasz. Tak jak cię uczono całe życie. Kochasz krzykiem. Jeszcze stówa. Musi w końcu dać. O co tej żonie chodzi? Czego ona chce? Przecież ty kochasz. A że krzykniesz od czasu do czasu? Przecież tak było w twoim domu. To, że ją uderzysz? Przecież ojciec dzisiaj też uderzył matkę. A są razem. Czyli kochają się. Znowu nie dała. No to jeszcze stówa. To już nie ma znaczenia. Przyjdziesz do domu. Ona spyta: gdzie wypłata. I tak będzie awantura. I tak. Tylko tyle zostało? No to jeszcze stówa. A co tam. To już naprawdę nie ma znaczenia. To wszystko przez nich. Przez tą francę żonę. Przez tych zasranych rodziców. Przez ten skurwysyński los. Co jest kurwa. Pusta kieszeń? O Boże, co robić? Przecież miała dać. Przecież miałem wygrać. Przecież…

 

Isia