HAZARD – MOTYWY

HAZARD – MOTYWY (2006)

 

Takie dziwne hazardzistki- Bywa

Miała na imię Basia. Wyemigrowali z mężem. Daleko. Aż do Australii. On zakochał się w innej. Bywa. Ona została sama. Stres. Zaskoczenie. Żal. Rozpacz. Bywa.

Dzielna. Zrobiła doktorat z socjologii. Trudne. Satysfakcjonujące. Rzadkie.

Pewnym krokiem zaczęła kroczyć przez Życie. Tylko ten prawdziwy chód stawał się coraz mniej pewny. W pracy myśleli, że pije.  Zataczała  się. Praca. Ważna. Parlament. A po pracy kasyno.

Po jakimś czasie lekarze stwierdzili: Sklerosa Multiplex. Stwardnienie rozsiane. Bywa. Zataczała się. Coraz bardziej.

Bezpieczne miejsce – kasyno. Tam siedziała . Przy automacie. Bezpiecznie. Nikt nie patrzył. Nikt nie komentował. Przelatywały wisienki, misie. arbuzy… odwracały się karty pokera…Czasem układały się w rzędzie…Bywa. Czasem nie. To nie miało znaczenia.

Ważne , że było bezpiecznie.  Nikt nie komentował.  Nikt od niej niczego nie chciał.

Tak naprawdę, wcale nie obchodziło jej, jak się to wszystko poukłada. Na automacie. Coraz mniej – jak w życiu.

Kiedy nie mogła już chodzić , zawoziłam ja do kasyna. Na wózku. To –  jak w życiu- nie miało już znaczenia .Ważniejsze było, jak poukłada się na automacie. A tam bywało różnie. Jak to na automacie. Wiecie sami…Bywa…

Kiedy nie mogła się już ruszać, poszłam do dyrektora kasyna. Wypożyczyli. Automat. Po cichu. Nie całkiem legalnie. Ale po ludzku.

Zmarła mając przed oczami pokera. Choć na automacie jej się udało…

Ludzkie życia…Bywa…

 

Basi Z. mojej zmarłej przyjaciółce-hazardzistce, mądrej kobiecie, dobremu człowiekowi, jednej z nas , której ciągle w rachunku życia wychodziło, że dwa plus dwa jest pięć…to wspomnienie dedykuję.

Isia