GŁOS KOBIETY UPRAWIAJĄCEJ ongiś HAZARD

Materiał chroniony prawem autorskim 

 

MAJ 2008

TO MOJE ŚWIADECTWO DEDYKUJĘ TYM WSZYSTKIM, KTÓRZY GRYWALI WYŁACZNIE W  LAS VEGAS. NO EWENTUALNIE W ATLANTIC CITY…

TYTUŁ:

GŁOS KOBIETY UPRAWIAJĄCEJ ongiś HAZARD

PODTYTUŁ:

CHUJ- ZWYKŁY    CHOĆ MEGA CHUJ !

Jest takie słowo „Admirał’.

Zwykle kojarzy się ono z flotyllą wojenną.

Ale nie mnie.

Mnie kojarzy się z czymś wyjątkowo wrednym i paskudnym.

A mianowicie z prowadzonym przez ZPR-y czymś o szumnej nazwie „ Admiral Club. Salon gier losowych”. A bardziej konkretnie z CLUBEM  na krakowskim Placu Wolności – ongiś Placu Inwalidów.

O Panu Mareczku –kierowniku – już tu kiedyś pisałam- tym, co nigdy nie miał rozmienić pieniędzy – taktyk pieprzony.

Jego nie lubiłam.

Ale prawdziwą, żywą i niczym niezmąconą nienawiścią darzyłam całą męską obsługę tego zasranego CLUBU,

Otóż ich praca wyglądała tak oto;

Siedzieli sobie w swoim kantorku i w czasach dawnych, kiedy to do kredytowania służyły klucze, można się było drzeć godzinami a oni albo mieli kaprys wyleźć i obsłużyć klienta albo nie.

To, to jeszcze jest nic.

To, o czym chciałabym napisać, zdarzyło się już w czasach kredytowania bezpośrednio do automatów.

 

Kiedy już byłam bardzo chora, kiedy ciężko było mi już funkcjonować a choroba powodowała, że nie mogłam przestać grać, wbrew sobie a moja niezgoda na to co się ze mną dzieje była identyczna jak definicja hazardzisty kompulsywnego dr Custera, z tą jedną różnicą, że TO HAZARD NIE ZGADZAŁ SIĘ Z MOIMI STANDARDAMI MORALNYMI, no więc wtedy właśnie ZDARZYŁO SIĘ TAKIE COŚ.

Była noc, obudziłam się i musiałam iść zagrać. Zlana potem, dojechałam do w/w klubu.

Jak żebrak, mając nadzieję ,że nie przepuszczę ostatniej stówy jaką miałam, podeszłam do kanciapy obsługi.

Drżąca ręką wyciągnęłam tą stówę i poprosiłam o rozmienienie jej.

Pracownik CLUBU, który akurat gadał sobie z ochroniarzem, bezczelnie trzymał nogi na stole i odchylał się do tyłu, bujając się na krześle.

Jego wyrok był krótki:

– nie rozmienię! Bo mi się nie chce!

A ja stałam i prosiłam.

Czy to było upokarzające? Jeszcze jak!

Nienawidziłam tego bezczelnego pracownika -chuja zbolałego, nienawidziłam siebie za to moje zbydlęcenie. Nienawidziłam go za sposób w jaki traktował mnie – kobietę.

Ale większość pracowników w klubach i kasynach traktowała kobiety w sposób ubliżający!

Obsługa zwykle żywiła pogardę dla hazardzistów. Ale to, na co byłyśmy narażane my – kobiety –hazardzistki – przechodziło ludzkie pojęcie!

Tej nocy nienawidziłam wszystkiego i wszystkich.

A najbardziej Boga, za to, że pozwolił na taki straszliwy mój upadek.

Nienawidziłam, bo nie wiedziałam, że uzależnienie od hazardu – to choroba.

I nie znałam najpiękniejszej definicji kompulsywnego hazardzisty – definicji dr Custera.

 „…kompulsywni hazardziści utracili kontrolę nad swoim graniem. Kompulsywny hazard jest najważniejszą rzeczą w ich życiu. Kompulsywny hazard jest postępującą chorobą, która okalecza każdy aspekt życia hazardzisty. W miarę jak kontynują uprawianie hazardu, ich rodziny, przyjaciele i pracodawcy stają się negatywnie tym dotknięci. W dodatku, kompulsywni hazardziści mogą angażować się w takie działania jak kradzieże, kłamstwa, defraudacje, które są niezgodne z ich moralnymi standardami. Kompulsywni hazardziści nie mogą przestać grać bez względu na to, jak bardzo by chcieli lub jak bardzo próbowali…”(tłum; Iwona-Isia)

Napisałam ostatnio do Kogoś Ważnego w Stanach, że zabrakło w tej klasyfikacji jeszcze jednego, niezwykle istotnego zdania:

„Czasem bywa, że samo uprawianie hazardu, jest niezgodne z moralnymi standardami hazardzistów. I to, bywa, że boli najbardziej”…

Iwona – Isia

 

Dla  XXX co to by <se> chciał dla XXX

 Najgorsze to jest, jak na temacie uzależnienia od hazardu, usiłują „wypływać” różni tzw dziennikarze!

Dzwonią do mnie i mówią:

-„znalazłem <se> stronę w internecie i pomyślałem, żebym <se> coś popisał o kobiecym hazardzie. A plan to mam taki, żebym <se> do tego artykułu to wplótł jakiś życiorys. A temat fajny, bo mam kilku kolegów, co grają w zakładach bukmacherskich”.

A ja myślę wtedy tak:

-ty chuju zbolały, zastanów się po pierwsze z  kim rozmawiasz, A po drugie odpierdol się od tego tematu!

A jak wyłapię jedno zdanie z którejś z moich stron internetowych, materiałów chronionych prawem autorskim, to ci taki proces wytoczę, że się ze śmiechu nie pozbierasz!

A wiesz czemu?

Bo już samo to, że jako facet chcesz się brać za temat o którym nie masz pojęcia, jest nie na miejscu.

A jak rozmawiasz ze mną to nie cytuj moich słów i tłumaczeń, i nie mów mi o postrzeganiu hazardzistek przez społeczeństwo!

Bo gówno o tym wiesz! A to jak ty postrzegasz Hazardzistki i Kobiety, w swoim pieprzonym męskim szowinizmie, to ja mam głęboko w dupie!

A tu masz kilka moich opowiadań, których napisałam kilkaset i zastanów się jeszcze raz z kim rozmawiasz!

PS i nie zapominaj, że są Hazardzistki i reszta Pań, które bywają skrzyżowane np. alkohol – hazard. I że są Panie z AH (hazardzistki kompulsywne) i reszta Pań z terapii.(hazardzistki patologiczne). Oraz Pań z AH i z terapii – a to ja już sama nie wiem jak określić!

I kurwa mać, nie mieszaj nas ze sobą!

A TO MASZ – CZYTNIJ <SE> KILKA MOICH OPOWIADAŃ, KTÓRYCH NAPISAŁAM KILKASET PRZEZ DWA LATA UCIEKAJĄC ŚMIERCI