FIGLE MIGLE

Materiał chroniony prawem autorskim

Wysłany: 2007-07-10, 13:12

 

FIGLE MIGLE

Jak już pierdolnęłam dupą o moje HAZARDOWE DNO i podjęłam decyzję – trzeba się ratować – noc mię się jedna taka przydarzyła. Ale zanim o niej, najpierw:

GENEZA

Tej niedzieli na moich ukochanych jarmarkach najpierw usłyszałam:
-o kurwa mać
a potem zobaczyłam coś, co nawet mnie –Isię – Hazardziorę wprawiło w osłupienie. W tłumie sprzedających ledwo stał, kiwając się na wszystkie strony, nawalony jak stodoła gościu.
No, to, że w niedzielny poranek nawalony- może być. To, że się kiwał jak ruska babuszka- może być.
To, że czerwony był na pysku od wódzianego ciśnienia 230 na 160 – może być.
No ale to, że miał łapy zakute w kajdanki do sexu z czerwonymi piórkami – no to mię jednak trochę zdumiało.
A raczej to, że się darł:
– o kurwa, niech mnie kto oswobodzi i wyzwoli
A wszyscy dookoła:
-hi, hi, hi
To ja też.
No i pytam się go:
-Panie, co jest?
A on mi na to:
-No kurwa, jak to co jest, na imprezie byłem i dla jaj mnie zakuli a klucz mam w spodniach.
Pani wyjmie i mnie otworzy to ja pani te kajdanki puszcze tanio.
Jak już skończyłam się śmiać, wyjęłam kluczyk z kieszeni jego spodni, rozkułam go , wybuliłam dwa złote i stałam się właścicielką figlarnych kajdaneczek nieziemskich rozkoszy.
Z barwionymi na czerwonymi piórkami ze strusia i kury.
A jak przyszłam do domu to ciapnęłam je do pudełka z lokówkami welkro.
Żeby se tam leżały i czekały na Miłość ( przez duuuże M).

PRZEZNACZENIE

Tego wieczorka czułam się jakoś tak dziwnie. Ssanie w okolicach żołądka, ból w klatce piersiowej, niepokój, mega  wkurwwienie. Słowem szedł mi IMPULS. Do hazardu. Do gry. Rączki mi niespokojnie latały, Słowem wiedziałam, że muszę coś zrobić.
O tym jak rozpoznać idący impuls nie miałam pojęcia a o tym co zrobić, jak już się pojawi, to mi się nawet nie śniło.
Wiedziałam tylko jedno: NIE MOGĘ SIĘ ZŁAMAĆ!

I wtedy przypomniałam sobie o tych kajdankach. Drżącymi rękami wygrzebałam je z tych lokówek welkro i… przykułam się do kaloryfera. Przy oknie. Zębami wyjęłam kluczyk z zamka i wyplułam go na zewnątrz.
A potem siedziałam do rana i męczyłam się, jak najgorszy potępieniec w ostatnim kręgu piekielnym!
Co przeżyłam przez tą noc?
Wielkie, wielkie upodlenie. Wielki, wielki płacz. I wielką, wielką samotność.

Kiedy rano, wystukiwałam na komórce numer telefonu mojej sąsiadki i prosiłam, żeby zeszła na dół pod moje okno i przyniosła mi ten cholerny kluczyk, byłam strasznie zmęczona.
Tą bezsenną nocą.
Co czułam?
Byłam z siebie dumna. Po prostu dumna.
Że się nie złamałam. I nie poszłam zagrać.
A to, że posunęłam się do takiego sposobu? By przykuć siebie sama do kaloryfera?
Każdy sposób jest dobry.
Ale najlepsza jest wiedza, na temat tego, co to jest impuls do gry i jak sobie z nim poradzić.

Tylko, że ja wtedy o tym nie miałam jeszcze pojęcia…

Iwona – Isia

PS ja już gdzieś o tym pisałam – tylko za cholerę nie mogę sobie przypomnieć gdzie…

słownik:
-ukochane jarmarki -giełda staroci i innych dupereli pod krakowską tzw Halą na Grzegórzeckiej
-lokówki welkro – sprytne lokówki do nawijania włosów, które powodują ,że jestem przepiękna. A co mi tam!
-duuuża Miłość – porządne dupcenie
-IMPULS -biegiem do DZIAŁU „UWAGA NAWRÓT” !!!!!!!!!!!!

PRZYPOMINAM WSZYSTKIM, ZE PRZEKLINANIE W MOICH OPOWIADANIACH, BYŁO NIE TYLKO CZĘŚCIA MOJEGO WYRZUCANIA GNIEWU NA HAZARD ALE TEZ I ZAMIERZONĄ KONSTRUKCJĄ LITERACKĄ!
WSTĘ P DO TEJ CZĘŚCI OD LAT 18-TU