DAWNO TEMU – „OKO”

Materiał chroniony prawem autorskim

Wysłany: 2007-04-23, 23:30 

 

DAWNO TEMU – „OKO”

Wchodzę ja kiedyś do klubu a tu pusto! Chuj się wietrzy! Rozglądam się i myślę:
– no grać to mi się i owszem chciało ale żebym nie zauważyła wybuchu bomby, bo ja wiem, neutronowej, która zmiotła hazardową ludzkość z powierzchni ziemi?
-No, bardzo widać mi się chce grać, skoro mi to umknęło-dalej idę w myślach tym tropem.

Rozglądam się bacznie, automat wybieram. Z jednej strony zadowolona, że wszystkie moje. A z drugiej jednak – nie. No, bo mogą być „nie- rozegrane”.
A tu z „dziury” wyłania się Pan Mareczek i mówi:
-Za pięć minut zamykamy.
Patrzę na niego, jak na szaleńca. Rozglądam się wkoło, no bo, wiadomo, zegarów nie ma na ścianach, no ale , żeby tak szybko przeleciało od mojego wejścia? Że nawet nie zdążyłam zagrać?
Weszłam za dziesięć dwunasta w południe! Jak może być już 24ta? Myśli mi wirują a nawet taka:
-no kurwa! Stało się! oszalałam do reszty!
-Jak to? Jak to zamykamy? –pytam Pana Mareczka
-No tak, bo ślub. I klub ma jedno wejście z salą bankietową i nie ma mowy żeby JACYŚ HAZARDZIŚCI WŁÓCZYLI SIĘ GOŚCIOM WESELNYM PO SALI!
-By sobie goście weselni nie życzyli. I dlatego jak są w soboty wesela, to klub zamykamy o 12-tej w południe.
-no to co ja mam zrobić? To gdzie są wszyscy?- pytam zrozpaczona
-no jak gdzie? W „Oku” na Łobzowskiej.

Tak oto dowiedziałam się o istnieniu „Klubu 21” przez graczy nazywanego „Oczkiem”.

(WKLEJAM TO TUTAJ, BO INACZEJ ZAPOMNĘ SKOŃCZYĆ. NIE MAM DZISIAJ NA TO SIŁY)