BALLADA DRAMATYCZNA O PEWNYM WŁOSIE

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-02-02, 02:04

 

Tak kiedyś tutaj napisałam: Wysłany: 2006-05-31, 00:02 Temat: Dupne kurwienie…

Zosiu,
jeśli chodzi o dupne kurwienie to ja to nazywam kwestią temperamentu…
Jeśli chodzi o pracę zarobkową własną dupą, to ja Ci powiem tak:
u nas w Krakowie to dziewczyny, które pracują w oparciu o własny warsztat, znaczy się dupą, to się tak cenią, że od pokazania własnej piersi -podczas -biorą po dysze- od każdej!- w sumie dwie dychy.
Żebym ja znała tak jak one matematykę miłości, to byłabym dziś multimilionerką…a nie charytatywnie całe życie…w imię miłości! a jebać to! Isia- co darmo dawała – gupia!

A teraz dodaję:

 


BALLADA DRAMATYCZNA O PEWNYM WŁOSIE

Są w naszym grodzie Kraka dwa place. Biskupi i Słowiański. Lata temu koncentrowało się tam całe nocne, kurewskie życie Krakowa.
No i było „Oczko”. Mega speluna z automatami. Były to czasy, kiedy jeszcze był tam tzw wyszynk. Znaczy się i wódy można było się napić. I fajki kupić. No i zagrać, co najważniejsze.
No i grywały tam wszystkie zdziry z Placów obok.
Przybiegam ja tam kiedyś, nocą ciemną, bo mi się wyśniło, ze ta wygrana to właśnie teraz, kasy mam mało. Patrzę a tam Zdzicha – specjalistka siedzi i klnie jak szewc.
-kurwa, kurwa, po trzykroć kurwa!
Patrzę ja ci na nią i myślę: a co ona się tak przedstawia. A ona dalej się drze:
-kurwa, kurwa, po trzykroć kurwa.
Więc się pytam:
-Zdzicha co jest?
No kurwa mać, już osiem lasek, kurwa, zrobiłam a ta pizda nie chce dać.
Pizda- znaczy się automat- wyjaśniam – ja Isia- postronnym.
Gdyż faktem jest niezaprzeczalnym, że czasem automaty się ”zamykały” i żeby człowiek siedział dobę, nic france nie dawały.
A Zdzicha? Zdzicha, jak się jej przypatrzyło, to nie raz , nie dwa miała jakiegoś włosa łonowego zawiniętego wkoło nosa. Albo dwa.
I to był znak, że właśnie jest taki moment. Automaty nie dają. W odróżnieniu od kurew, które dawać wtedy musiały. W dwójnasób. I po wielokroć.
Olee! Iwona –Isia

 

 

 

Wysłany: 2007-02-02, 10:34

 CAŁOŚĆ INTEGRALNA Z TYM CO POWYŻEJ: W nawiązaniu

W naszej rozmowie , kiedy rozważaliśmy kwestię programu AA I AH i różnych innych spraw, powiedziałeś, że w odróżnieniu od programu AA, za mało o „duchowości” w programie AH.
A ja Ci odpowiadam tym opowiadankiem powyżej i zwracam uwagę na taki szczegół;
Hazard to też gra, narkotyki, wóda, kurestwo, przestępstwa i wiele innych gówien.

Widzisz, jak ktoś popije, to napadu na bank nie zrobi. Bo zaśnie. Jak nie ma kasy i siły po spożyciu- wódy- to pójdzie żebrać. Na żarcie i na alkohol. Raczej odwrotnie.
Ja osobiście nie widziałam jeszcze hazardzisty, który pójdzie żebrać, bo zaręczam Ci, że go te 5 zł nie urządzi. No chyba że głodny.
Natomiast, zrobi wiele innych, brzydkich „rzeczy”. Bo adrenalina mu buzuje i jak chce mu się grać, to spać nie pójdzie.

A teraz powiedz mi, jak miałabym przekonać Zdziche, starą krakowska kurwę – hazardzistkę, do programu AH „Duchowością”?
Nie ma takiej możliwości. A wiesz czemu? Bo na rogu tych dwóch Placów, był kościół Wizytek i ksiądz Maliński.
I często przed grą albo po, wpadałam tam pogadać z Panem Bogiem.
I często w pierwszej ławce siedziała Zdzicha.
I zaręczam Ci, że zadawała Bogu pytanie, dlaczego On pozwala, żeby hazard napędzał ją do kurestwa. Bo była bezsilna wobec tego, co się z nią działo.
A wierząca była jak mało kto.
Więc wybacz Andrzeju, ale argumentu o „duchowości” nie ważyłąbym się w rozmowie z nią użyć.
Natomiast, chętnie zobaczyłąbym terapeutę w akcji na sesji terapeutycznej ze Zdzichą. Terapeutę, jadącego na programie AH…I jego sukces ze Zdzichą. Za pomocą duchowości. Zwiększonej duchowości…
Isia – uhaha

 

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim