AHowskie Spotkanie Sponsorowane Obopólnie

Materiał chroniony prawem autorskim 

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2008-02-07, 08:22

 

Poniżej Opisane Zdarzyło się w Krakowie dnia 6 lutego roku Pańskiego 2008

AHowskie Spotkanie Sponsorowane Obopólnie Kocham hazardzistów z krakowskiej grupy Oryginalnych GA -AH http://www.anonimowihazardzisci.org.pl/ . Do zajebania ich kocham, bo zawsze wiedzą, jak mnie rozweselić. Dzwoni do mnie dzisiaj jeden z Nowoprzybyłych i mówi –Isia , proszę cię, dywanik obopólnie sponsorowany, ja stawiam obiad a ty mnie wysłuchasz.

Jako przykładna GA – Ahowianka zgodziłam się na te twarde warunki.

Temat Rozmowy Obopólnie Sponsorowanej:

Rola Cierpliwości, Program HALT, Program Jeden Dzień za Jednym Razem ( a nie Refleksje) oraz Uzdrawienie Cech Charakteru w GA – AH

Mówi Nowoprzybyly Hazardzista: Isia, widzę, że się zmieniam.

1. Jak Było Dawniej: Otóż, przedtem było tak: jestem w kinie z kochanką, krew mnie zalewa, na bilety wydane dwa razy po 18 zł czyli 36 zł. Byłoby na taksówkę do i z kasyna. A ta, znaczy się kochanka, się łasi, za rękę mnie łapie, ja patrzę w ten ekran, skupić się nie mogę, krew mnie zalewa, bo mam świadomość, że w tym czasie mogłem sobie grać w najlepsze. Męczę się w tym kinie, ciemno jak w dupie u murzyna, masakra.

Jak Jest Dzisiaj: poszliśmy do kina, nażarłem się prażonej kukrydzy i sobie przynajmniej pospałem. Bez nerwów, bo już nie gram i w dupie mam kasyno. Odsypiam wieloletnie zaległości. Realizuję HALT.

2. Mówi Nowoprzybyly Hazardzista:

Jak Było Dawniej: byłem w łóżku z kochanką i się denerwowałem, że trzeba się oszczędzać, bo w domu trzeba bzyknąć żonę.

Jak Jest Dzisiaj: jednego dnia bzykam żonę a następnego – kochankę. Jeden Dzień za Jednym Razem. Jestem zrelaksowany i nie nerwowy. Czuję jak zdrowieją mi cechy charakteru, bo jestem sprawiedliwy.

W tym momencie udławiłam się ze śmiechu jedzonym właśnie prażonym serkiem Camemberkiem. Jak mnie docucono sponsorowałam dalej.

Mówi Nowoprzybyly Hazardzista:

3. Pamiętam taką scenę – przed wyjściem z domu do kasyna w celu odegrania się, idę jeszcze do kibelka, bo mam sraczkę. Z nerwów. A w tym czasie, moja stara, przeszukała mi kieszenie. I znalazła w tej wewnętrznej 17 tysiaków, co je miałem przeznaczone na grę. I drze się mysza jebana tak:
– skąd masz tyle pieniędzy, ukrywasz coś przede mną.
Co miałem zrobić – nakłamałem, że zapomniałem o tych pieniądzach, że to wygrana w totka, ileś tam miesięcy wcześniej i że dawno tej kurtki nie miałem na sobie i że zapomniałem o nich zupełnie.  A co miałem zrobić? No to je franca zabrała. Kurwa, 17 tysiaków byłem w plecy zanim zagrać poszedłem. W kasynie przynajmniej miałem jakieś szansę. Ale nie we własnym domu.

Jak Jest Dzisiaj: może sobie szukać, ile wlezie, bo nie gram i jestem bez kasy. A na kochankę mam zakamuflowane na lewym koncie. Czuję, jak zdrowieją mi cechy charakteru, bo jestem bardziej zorganizowany.

W tym momencie naplułam ze śmiechu na obrus, bo właśnie jadłam zupę. Jak mnie docucono sponsorowałam dalej.
A na koniec usłyszałam:
– Isia, w pytę ,że was znalazłem. Jak ty myślisz, czy ja jestem na dobrej drodze?

Klepnęłam go w plecy i zgodnie z pedalskim tłumaczeniem przez Janusza wiersza „Kumplu Hazardzisto weź moją ręką” spytałam po AHowsku czy chciałby, żebym mu podała rękę i wniosła w jego życie ulgę.

Tym razem Nowoprzybyły zakrztusił się tak, że gały mu wyszły na wierzch a ja popłakałam się ze śmiechu…

Iwona-Isia

Zamiast słownika:
Opowiadanko to dedykuje Januszowi i jego pedalskiemu przekładowi wiersza Fellow Gambler Take My Hand ( z broszurki „W Kierunku 90 dni”)

„…znalazłem przyjaciela, który zaoferował mi ulgę…”

Przypominając, że ja mam mocno zdupcony hazardem zdrowy rozsądek. Ale i tak, jak widać, był go nadmiar…

Cierpliwość – piękna sprawa!