Propozycja

Materiał chroniony prawem autorskim

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info  2006-09-25, 08:33

 

Dostałem propozycję współpracy z pewną firmą wszystkie warunki omówione. Spotkanie z Prezesem firmy ustaliliśmy po konsultacji telefonicznej na godz. 20.00. Umowę mamy podpisać w dniu następnym.
Jest piątek godz. 14.00 kończę pracę i wcześniej wychodzę do domu. No musze się przygotować, odpowiednio wyglądać. Pracę i tak już mam a samo spotkanie ma charakter bardziej towarzyski.
Jestem zadowolony praca o jakiej od dawna myślałem no i warunki finansowe super. Moja obecna nie jest zła no ale ta, którą mam podjąć to jest dopiero coś.
Godzina 16.00 jestem gotowy przebrany, wychodzę. Mam jeszcze 4 godziny do spotkania, więc wpadnę do salonu i zostanę tam do 19.00, bo choć na miejsce spotkania będę miał blisko to wypada być nieco wcześniej.
Godzina 17.00 zjawiam się w salonie… „moja” maszyna zajęta siedzi przy niej jakiś błazen i gra na stawce za 1pkt…szlag mógłby go trafić-myślę sobie. K… nie powinni wpuszczać takich leszczy co grają za 20 dychy, totka niech sobie skreśli, palant. Ku… nie wytrzymam, takie piękne popołudnie mi zepsuć. No nie, nie wierze jeszcze karetę trafił, przygłup jeden, za 40 punktów.
Siadam przy innym automacie. Zaczynam delikatnie i nie idzie… zwiększam stawkę i jest mały poker… no wiedziałem, ze warto było przyjść. Gram dalej, jestem do przodu. Która godzina? Jeszcze czas 18.30. Kareta dwa razy, tą druga przebijam… pudło! Cholera następnym razem się uda wiem że będzie czerwona, ku…wa musi być czerwona.
Co jest zero punktów? A ten palant na mojej maszynie ciągle siedzi. A niech siedzi kretyn.
Dokładam i gram dalej, o ku…wa, która godzina? 19.30 no ok. jeszcze mam czas.
Nie idzie cały czas jestem w miejscu, przez tą poj…na maszynę spóźnię się na spotkanie.
20.00 telefon, żona. Wychodzę na zewnątrz, odbieram… tak, tak jestem na miejscu czekam jeszcze nikt nie przyszedł, nie czekaj na mnie wrócę późno.
Po jaką cholerę ona dzwoni? Wracam, gram, która godzina 21.00. O kurwa spotkanie… a ch…j z nim, coż oni mogli mi zaproponować przecież prace już mam i to bardzo dobrą. Myśleli, że można mnie kupić? Jestem lojalny i swojego pracodawcy nie zdradzę nie pójdę do konkurencji. Za kogo oni się uważają, cieniasy. Gram dalej.
Ku…a no nie wierze, ten zaje…ny palant ciągle siedzi na mojej maszynie.
Karet na 50, no wreszcie 2000 pkt.( 400 stówki) … przebijam… JEEEEEEEESTTT, dobrze ,że nie czerwoną. Jak tak dalej pójdzie to przecież ja nie musze pracować tylko na tych automatach będę… Gram, gram nie czuje zmęczenia. Która godzina 2.00 zaraz zamykają?
Nie jest dobrze… ostatnia stówka. A co tam zagram…o Jezu znowu nic. 3.00 wychodzę z salonu. W kieszeni dycha. Przecież miałem być tylko do 19.00. Idę do domu. Powiem żonie, że ta firma to cieniasy i że zrezygnowałem, no i że jestem lojalny.

 

Preben