wpadka

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info  2006-10-02, 11:09

 

Zdarzyło się kiedyś.


Sobota była.
Od samego rana chodzę wściekły. Wczoraj po pracy wróciłem bardzo późno, potwornie wykończony.
Żona mnie denerwuje. Wszystko jest nie tak. Przyszło pismo z banku, nie będzie kredytu. Kolega dzwonił, pytał o swoje pieniądze. Wszystko wymyka mi się z rąk. Co jest, przecież nie gram już prawie od roku i ciągle problemy, stoję w miejscu. Siadam. Kartka, długopis, kalkulator. Temu 500, temu 350, do banku 250. Nie jest źle… o cholera zapomniałem jeszcze 750. Tragedia, nie dam rady, nie mam szans.
Ubieram się lecę do banku, sprawdzam konto. Mam 1000 zł, ale jak skąd, za dużo. Wypłacam, nie powinienem, miała to robić tylko żona. Wyciągam notatki, komu i ile zapłacić? Nie starczy, za mało, nie dam rady…co robić?
Idę zagrać. Mam zakaz, nie wpuszczą, nie będę się z nimi szarpał. Przecież mogą go znieść sam o zakaz prosiłem. Zaraz, zaraz  ale tam w innym miejscu zakazu nie mam. Dobra jadę. Szukam taksówki, cholerny świat akurat nie ma żadnej.
Nie wiem jak to się stało, szukając taksówki znalazłem się ponownie pod bankiem. Jest godzina 13.45, zamykają za 15 minut. Wchodzę wpłacam pieniądze na swoje konto. Wychodzę jest 14.00

Później się dowiedziałem, ze tydzień wcześniej zamordowano taksówkarza i w dniu, w którym ja rozpaczliwie poszukiwałem taksówki, wszyscy byli na pogrzebie kolegi.

Zrobiłem wszystko by zagrać, oprócz samego zagrania. Czy miałem wpadkę?

Hazardzista