dialog…

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-10-03, 11:32

Jest Hazardzistą i choć bardzo pragnie, nie potrafi uwolnić się od przeszłości. Mija tyle czasu odkąd nie gra, i ciągle nie czuje się szczęśliwy. Tyle razy próbował coś zrobić ze swoim życiem. Czasami czuje się oszukany, kiedy grał miał te chwile szczęścia przy automacie, a może bardziej chwile zapomnienia. Dzisiaj nie przezywa takich stanów. Marzy tak bardzo by ktoś go pokochał, by ktoś zrozumiał, marzy o tym, by nie być sam.
Kiedy codziennie rano wstaje o 5.00  w oczach ma łzy, bo chciałby aby to wstawanie miało sens. Wieczorem przed zaśnięciem nie czeka na słowo “dobranoc” od nikogo. Nie lubi niedziel, bo jest wtedy sam. Przez te kilka lat swojego grania życie poszło na przód a on nawet tego nie zauważył. Dziś nie ma sił, by ścigać się z czasem z którym i tak nie wygra. Akceptuje ten stan rzeczy. Nie pragnie niczego. Czasem tylko w rozmowie z Bogiem, wspomni o kimś dla siebie. Bóg pewnie go słyszy, ale póki co, nie odpowiada. Ten dialog z Najwyższym jest najlepszą rzeczą, jaką ma. Nie ma smutku na jego twarzy. Ludzie mają go za szczęśliwego, choć trochę dziwaka, bo on ciągle sam. On uśmiecha się zawsze, nawet, jeśli po sercu płyną mu łzy.
Jest w nim wiele wiary w lepsze jutro ta wiara powstrzymuje go przed tym, by znowu zagrać. Jest w nim jeszcze wiele nienawiści do siebie, chociaż dziś potrafi już spoglądać w lustro.

Hazardzista