5 PLN

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-09-19, 11:44

 

Jednym z końcowych elementów terapii, którą odbywałem w Gnieźnie są zajęcia, które mają pomóc w określeniu tego co dalej, co robić po terapii.
Pamiętam, że jednym z zaleceń terapeutycznych jest to, aby nie dokonywać żadnych ważnych zmian w swoim życiu  np zmiana prac, zmiana zamieszkania czy rozstanie z żoną. Terapeuci zalecają, aby z tymi zmianami, o ile to oczywiście możliwe, wstrzymać sie co najmniej na rok.
Kiedy po terapii przyjechałem do mojej żony, ta postawiła mi warunki, spełnieniem których warunkowała nasze dalsze wspólne życie. Nie wytrzymałem
“Chyba Ci się wszystko popierniczyło albo za dużo czasu spędziłaś z jakimś terapeutą, mam być Twoim dzieckiem, sorry ale matkę to ja już mam, może jeszcze ustalmy, kiedy sex tzn w jakie dni tygodnia i przez jak długo. Chcesz mi ustalać do której telewizję mogę oglądać, no i jeszcze ile godzin mogę spędzić przed komputerem. Meczy w telewizji nie będę mógł oglądać, bo emocjonowanie się mi szkodzi. To Ty zaczynasz mi właśnie szkodzić,  więc dla swojego zdrowienia pójdę na dworzec PKP i zobaczę o której mam pociąg byle dalej od Ciebie i Twoich terapeutycznych teorii.”
Mówiąc jednak prościej mógłbym powiedzieć “nie kocham Cię wiec żadnych układów nie będzie, bo mi zwyczajnie nie zależy.”
Tyle, że te zalecenie terapeutów “żadnych zmian”… no i zostałem, częściowo godząc się na niektóre warunki np. te dotyczące pieniędzy i kieszonkowego w postaci 5PLN dziennie na papierosy. Oczywiście duży wpływ na to, że postanowiliśmy pchać nasz małżeński wózek dalej razem, mieli nasi rodzice. Daleko go nie dopchaliśmy, do listopada czyli rok przed siebie, byliśmy bardzo zmęczeni oboje, bo cały czas pod górę. Z pieniędzmi to było tak, że wściekałem się nie na to wydzielania 5 PLN a raczej na fakt, że czasami moja żona o tych 5 PLN zapominała a i ja musiałem ją o te pieniądze prosić. A przecież wystarczyło dać mi na początku miesiąca oddzieloną sumę powiedzmy 160 złotych i byłoby ok. Ale tu chodziło chyba o coś więcej, coś ważniejszego niż pieniądze. Miałem wrażenie, że sprawia jej radość to codzienne wydzielanie. Pewnego dnia pracę zaczynałem o 14.00 żona mówi do mnie dam Ci 20 złotych, bo nie mam 5 PLN tylko po pracy oddaj mi resztę czyli 15 PLN. Moje wkurwienie osiągnęło zenit… “moja kochana” – odpowiedziałem siląc się na spokój- ” nie mogę wziąć 20 zł więc z łaski swojej przebiegnij się do sklepu i rozmień te pieniążki tak, aby mieć dla swojego ukochanego męża 5 PLN na papieroski, względnie możesz w tym sklepie kupić mi papierosy”

Kilka tygodni później nie mieszkaliśmy już razem… a ja czułem ulgę. Może to zabrzmi dziwnie, ale właśnie, kiedy zamykałem za sobą drzwi domu poczułem, że zaczyna się coś nowego, coś innego, nie wiedziałem co, ale miałem wrażenie, że usłyszałem wtedy dźwięk automatu grający melodię po trafieniu karety. A może tak mi się tylko wydawało…może ten automat grał po trafieniu pokera…

HAZARDZISTA