HAZARDZISTA

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-09-20, 09:11

Moje buty

Życie oficera w jednostce liniowej pełne jest stresu, taki człowiek nie pracuje od godziny do godziny, nie obejmuje go kodeks pracy. W armii przełożeni zwykli mawiać, że to jest służba nie praca. Albo się z tym godzisz albo stajesz na bocznym torze lub po prostu odchodzisz.
Poligony, kursy, szkolenia i codzienna praca. Dostajesz pod swoją komendę ludzi i organizujesz im życie, zgodnie z obowiązującymi programami, regulaminami, wytycznymi itp. Oficer nie ma za wiele czasu dla siebie, dla swojej rodziny. Są nawet takie jednostki, w tym kraju, które za warunek przyjęcia w swoje szeregi podają twój stan kawalerski.
Byłem jednym z nich. I co więcej należałem do tych, którzy się na takie życie godzili. Niestety, byłem żonaty, więc rodzina mnie nie za często widywała. Chociaż odbierałem różne nagrody i wyróżnienia z rąk różnych przełożonych, to w tym wszystkim byłem jakiś samotny.
Jednym z takich wyróżnień był kurs dla oficerów, który miał mnie przygotować do objęcia kolejnych stanowisk na szczeblach zarysowującej się kariery oficera.
Właśnie wtedy wszystko się zaczęło. Wtedy zaczął się rozpad małżeństwa i powolne rezygnowanie z kariery. Trafiłem do salonu gier. Był piękny, kolorowy, nierealny. Od tego pierwszego razu sie zakochałem. Moje rozpadające się małżeństwo już nie było dla mnie ważne, moja kariera ustąpiła miejsca automatom.
Po dwóch latach od tego wydarzenia moi przełożeni zaobserwowali u mnie coraz dziwniejsze zachowania. O szczegółach nie będę pisał. W końcu skierowano mnie do szpitala na obserwację a stamtąd na komisję lekarska. Orzeczono moją całkowitą niezdolność do służby zawodowej i wysłano do cywila. Małżeństwo było już tylko wspomnieniem, kariera wojskowa nawet wspomnieniem nie była.
Zostały jednak automaty. Grałem a życie biegło gdzieś obok. Czasami w drodze do salonu albo w drodze z salonu przystawałem i patrzyłem na ludzi, na ich twarze. Wolałem patrzeć na te smutne czy zatroskane, bo te z oznakami radości jakoś mnie drażniły.
Nie pamiętam, jakie w tamtych latach nosiłem ubrania nie pamiętam czy częściej ogolony czy nie. Pamiętam jednak swoje buty, wszystkie pary, które nosiły mnie do automatów. Dziwne? Myślę, że nie skoro ciągle z opuszczoną głową patrzy się w dół.
Ps
Już tu gdzieś kiedyś pisałem o tym, że hazard to taka gra w której początkowo o pieniądze tylko chodzi ale prawie zawsze kończy się grą o życie.

Hazardzista

 

Polski ex żołnierz Preben zjawił się na tej stronie internetowej 5 lipca 2006 roku – miał wtedy 34 lata.

W tym czasie amerykański Żołnierz –też 34 lata:

 „…Został zmuszony do rezygnacji z Armii i spędzał czas, bezdomny na ulicach Las Vegas w Nevadzie.

W 2006 Walsh powrócił do Maine i próbował pogodzić się z żoną i dwójką ich małych dzieci, ale jego uzależnienie od hazardu trwało. 26 sierpnia 2006 roku, Walsh (34 lata), poszedł do Stanowego Parku Baxter w Maine i zabił się strzelając sobie w głowę…”

Polski ex żołnierz Preben zjawił się na tej stronie internetowej 5 lipca 2006 roku – miał wtedy również 34 lata.

Jego pierwsze słowa napisane tutaj? Jak wygląda koszmar uzależnienia?

„Pytasz na czym grałem…? Upajałem się tymi chwilami przy automacie (tylko poker) albo przy stole (tylko poker). Kiedy jechałem samochodem i wyprzedzałem inny samochód w głowie miałem… tylko poker. Kiedy zasypiałem śnił mi się poker…

 
Całe życie moje miało kształty i kolory Wielkiego Pikowego Pokera albo czterech asów i jokera.”
Preben

 

Video – Żona amerykańskiego żołnierza

http://edition.cnn.com/2007/POLITICS/12/15/military.gambling/index.html#cnnSTCVideo

 

 

Bill would ban military slot machines http://www.responsiblegambling.org/staffsearch/library_news_results_details.cfm?intID=10985

“…Carrie Walsh said that in 2005 her husband lost more than $20,000 in military slot machines. He went AWOL, only to be found sitting in front of a video slot machine on a military post in Seoul.

He was forced to resign from the Army and spent time homeless on the streets of Las Vegas, Nevada.

In 2006, Walsh returned to Maine and tried to reconnect with his wife and their two small children, but his gambling addiction continued. On September 26, 2006, Walsh, 34, went to Maine‚s Baxter State Park and killed himself with a gunshot to the head…”

http://edition.cnn.com/2007/POLITICS/12/15/military.gambling/index.html#cnnSTCVideo