OPOWIADANIA

Na tym Forum (od  1 maja 2006 do 10 marca 2008 ) drukowaliśmy swoje opowiadania.

Te osoby, które towarzyszą mi od samego początku informuję:

 

Tworzę teraz kilka stron internetowych – jakoś musze pogrupować te bez mała trzy tysiące tekstów. Na razie wymyślam klucz do tego wszystkiego. Trzeba to pogrupować – ale jak? Według emocji? Cierpienia? Etapów? Uśmiechów? WZLOTÓW I UPADKÓW? PYSKÓWEK? BALLAD I ROMANSÓW?

 

Wszyscy chcieliby już, żeby było. A ja nauczyłam się cierpliwości. Spoko….

 

Iwona-Isia

 

Materiał chroniony prawem autorskim 

 

DO KAŻDEJ OSOBY ODWIEDZAJĄCEJ TĄ STRONĘ:

 

jesli twierdzisz, że “ja to się tylko tak bawię” ,

albo ci się wydaje, że to ty wybrałaś/łeś automat zamiast pójścia do kina,
albo przewaliłaś całą kasę i mówisz sobie ” stało się, trzeba będzie coś podkombinować”,
albo “rozrywka kosztuje”,
albo “przegrałam ale przynajmniej miałam trochę spokoju”,
albo ” stało się ale przynajmniej nikt się do mnie nie dopier…”,
albo “trudno, trzeba się będzie odegrać”,
albo “jestem do dupy, nawet na tych automatach jestem do dupy”,
albo modlisz się przy grze “Boże daj wygrać/odegrać się, wszystko inne jest takie do dupy, błagam cię Boże, pomóż mi”,
albo”Boże błagam cię, przecież zasługuję, ulituj się, daj odegrać, co ja zrobię”,

albo ktoś ci wmawia, że poker to gra zręcznościowa, bo wymaga umiejętności a ty już wiesz, że budzisz się rano i myślisz o tym, kiedy sobie zagrasz i zaczynasz o pokerze obsesyjnie myśleć,

Albo, albo, albo…to wiedz, że ja też taka mądra byłam jak TY – bo tak ta francowata, podstępna choroba- uzależnienie od hazardu działa. Jesteś tak naprawdę bezsilna/y  – nie kierujesz własnym życiem —–choć Tobie wydaję się inaczej. Ja to już wiem i pogodzenie się z tym, że już nigdy nie zagram zajęło mi trochę czasu – dało się? dało! Tobie też się uda!

Wychodzenie z uzależnienia z hazardu to ciężka praca.
Cholernie ciężka.
Ale warto.

Iwona – Isia

 

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2008-03-01, 03:30

 

KRWIOOBIEG

Kiedy w żyłach zaczyna krążyć AH? Kiedy włazi w ten cholerny krwioobieg?
Wtedy, kiedy czyjaś historia staje się ważniejsza niż twoja własna.
Kiedy w oczach drugiego hazardzisty widzisz własną duszę. Kiedy płaczesz już nie nad sobą, tylko nad tym, co hazard zrobił z życiem drugiego, obcego człowieka. Kiedy czujesz w każdej komórce twojego ciała czyjeś cierpienie. I po raz pierwszy te cholerne łzy płyną nie dlatego, że ty, tylko dlatego, że Ktoś…

Dla mnie taką osobą był Preben. Pamiętam pierwsze zdanie, które napisał na tym forum 5 lipca 2006 roku..


„Pytasz na czym grałem…? Upajałem się tymi chwilami przy automacie (tylko poker) albo przy stole (tylko poker). Kiedy jechałem samochodem i wyprzedzałem inny samochód w głowie miałem… tylko poker. Kiedy zasypiałem śnił mi się poker
Całe życie moje miało kształty i kolory Wielkiego Pikowego Pokera albo czterech asów i jokera.”
Preben

Ja nigdy nie zapomnę tego, jak darł przez cała Polskę, żeby mnie poznać.  Kiedy pisałam „Hazard personalnie” – Preben, siedział obok mnie, palił papierosa i pił kawę. Był zamyślony…A ja waliłam w klawisze klawiatury i było we mnie tysiąc emocji.

Forum: Porozmawiajmy… Wysłany: 2006-08-14, 01:49


Hazard personalnie – Krok 1-wszy


Pojechałam dzisiaj z kumplem hazardzistą za miasto, nad jeziorka.
No i tak. Słońce zachodzi a Kumpel opowiada o tym, co hazard nawyczyniał z jego życiem.
I powiem Wam tak: gdyby ten Hazard był pod ręka, to bym mu mordę obiła.Za wszystko. Za spierdoloną karierę Kumpla, za spierdolone życie osobiste, Za bezsilność, za cierpienie i za łzy. Za te tysiące pytań, które grając zadajemy sami sobie, za to „dlaczego”, za to „co nas tam trzyma’, za to…
W mordę by hazard dostał za „było mi już wszystko jedno”.
Strzała by hazard dostał, za te „myśli o końcu”, za to, jak widzimy, jak rujnuje nam życie i za naszą wobec niego bezsilność.
Lewy sierpowy by poszedł za to, że przestajemy kierować własnym życiem.
Ale kurwa najpotężniejszy cios, poniżej pasa, poszedłby za to ,że hazard – to był temat naszej rozmowy.
I wpierdoliłabym temu hazardowi z całej siły, za mojego Kumpla. I za siebie.
Ale nie było tego buca- hazardu pod ręką.
Byliśmy tylko my – obydwoje. I zachodzące słońce. I moja wielka cicha modlitwa.
Boże, nie pozwól już mojemu Kumplowi cierpieć. Ja –Isia , Cię proszę .Ja marny pyłek o to Cię Boże błagam.
I ześlij Boże cierpienie na mnie, ale odpuść już mojemu Kumplowi.
I dopilnuj Boże, żeby już na zawsze Anioł Stróż trzymał mojego Kumpla-Hazardzistę za rękę .I nie pozwolił mu otworzyć drzwi tam, gdzie króluje Zły. Już nigdy…
Isia

A skąd to wspomnienie dzisiejszą nocą?
Bo nad tymi jeziorkami było identycznie, jak na początku tego teledysku.
Identycznie.

(
tutaj był link ale jest już nieczynny) więc http://www.youtube.com/watch?v=2vDxuo0sgrI&feature=related

Więc: http://hazardzisci.info/?page_id=7

 

A potem rozegraliśmy z Prebenem partyjkę.
O życie.
Nie wiem Preben, jak Ci idzie teraz. Mam nadzieje, że ok.
Ja wiem jedno.
Że ja, choć jestem gotowa do dobrej gry nie mogę znaleźć nikogo, żeby rozegrać największą partyjkę…Wreszcie bez asów w rękawie…
I sama nie wiem czy dlatego, że mi się już nie chce czy może bardziej  dlatego, że nie ma z kim zasiąść do stolika…
Choć dosiada się wielu…
Nie dość, że mają znaczone karty to w dodatku, kiepsko grają…
I wtedy jest tak jak w takim Twoim tekście:

Wysłany: 2006-11-02, 13:09 ból
Tyle słyszałem tutaj o bólu. Częściej o tym psychicznym, ktoś nawet napisał o bólu duszy.
Jak to było u mnie?
Pamiętam jak kiedyś przegrałem dużo pieniędzy. Grałem wówczas przez około 8 godzin bez przerwy. Kiedy wracałem w nocy do domu zatrzymałem się na chwilę bo … czułem ból. Zacząłem się wówczas zastanawiać „co tak boli?… ach… to zaciśnięte pięści”.
Rozprostowałem dłonie i poszedłem dalej…

preben

dopisane 16 września 2012 roku

wtedy -w nocy -kiedy napisałam „hazard personalnie”napisałam i takie coś:

Forum: Wsparcie, dobre słowo…jestem z Tobą! Wysłany: 2006-08-14, 03:23 Temat: Po coś…
Mój kochany Przyjacielu
Dzisiaj niedziela. Jak zwykle. Ale TA niedziela – niezwykła.
Nie byłam dzisiaj na moich ukochanych jarmarkach.
Ale za to, otworzyłam mój notes „Z księdzem Twardowskim 2006” i pod dzisiejszą datą 13 sierpień znalazłam takie słowa:
„…<Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli nie pociągnie go Ojciec…>
Stale przychodzą do nas ludzie, czasem szukają naszej przyjaźni, często o coś pytają, czegoś od nas potrzebują. Czasem sami nie wiedzą, dlaczego znaleźli się przy nas.
Pomyślmy – ich wszystkich przyprowadza do nas Bóg.
Jesteśmy odpowiedzialni za nich przed Bogiem. Mamy Go ludziom odsłaniać.
Ile to razy przyprowadza ich Bóg, żeby nas samych nawrócić…”
I wiesz co, Mój Przyjacielu. Zamiast jarmarkami , ”podzieliłam” się dzisiaj moim ukochanym kosciołem Bożego Ciała z moim Kolegą – Hazardzistą. Człowiekiem,który przejechał cała Polskę, żeby mnie osobiście poznać.
I siedzieliśmy dzisiaj razem w tym kościele. Kościele potężnym. Zamieszkałym przez potężnego Boga.
Siedzieliśmy po cichutku. Na szarym końcu. Dwoje hazardzistów. I kościół pełen był ludzi.
Pewnie mniej grzesznych niż my.
Pewnie lepszych niż my.
Ale jeśli prawda jest, że Bóg zsyła cierpienie na tych , których umiłował najbardziej, to ja Isia wiem, że nasze odwiedziny ucieszyły Boga szczególnie.
I o tym, chciałabym Ci mój Przyjacielu w tą niedzielną noc opowiedzieć.
Isia