Życie za Życie

wysłany 11/12/2008

1.Jest w Krakowie taki jeden lekarz – psychiatra –profesor, o którym ja tu już kiedyś pisałam.

To ten, który współpracuje z sekcją do  Spraw Sekt Dominikanów. I on oficjalnie mówi i pisze, że nie wie, gdzie kończą się choroby psychiczne a zaczyna opętanie. Ja mam dla niego ogromny szacunek.

 

2. Ezoterycy twierdzą, że uzależnienia mają związek z klątwami. Moją rodzinę obłożył klątwą ktoś tam na początku XX wieku. Ze sto lat temu… Klątwa wypełniła się idealnie.

3. W małej chrześcijańskiej ewangelickiej grupie „Małe Iskierki” (Small Sparks) uzależnienie  od hazardu, postrzegane jest w kategoriach opętania przez diabła. „musisz mieć wiele siły, żeby wykopać z siebie tego diabła” – mówi jeden z jej uczestników Park.

“…Traditional counseling didn’t work for Park, nor did Gamblers Anonymous. He said he ultimately found redemption through a small Korean evangelical Christian group called Small Sparks…”Park now looks at gambling in the starkest of terms: “I view it as evil,” he said. “You have to have strong power to kick this devil.”

Zródło internetowe:

http://209.85.135.132/search?q=cache:3BH9-UsDGNQJ:seattlepi.nwsource.com/local/161827_gambling24.html+Traditional+counseling+didn%27t+work+for+Park&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl

4.Rok 2001 to był najdziwniejsze rok w moim życiu. Zapoczątkował lawinę zdarzeń.

To był rok „Guziczka” –wspominałam tutaj o tym. To był taki rok, kiedy codziennie byłam w tym najdziwniejszym z kościołów, Kościele Bożego Ciała. I paliłam świece, żeby tylko Zdzisiu Be alkoholik i hazardzista – żył. Bo umierał… Choć do mojego aktualnego pojmowania Boga były jeszcze bardzo, ale to bardzo daleko.

 

5.Grudzień 2007 był. Tuż przed świętami. Poszliśmy – my z AH z Wawrzyńca- złożyć Proboszczowi życzenia. Wchodzimy do kancelarii a on okutany w koce siedzi. Zimno jak cholera. No to my zdziwieni: ”co tak zimno?”. A on na to: ”hahaha, no tak, tu już dzisiaj była taka jedna parafianka i myśląc, że to kaloryfer, kazała mi włączyć kserokopiarkę i sobie dogrzać”. Ten Kościół Bożego Ciała to biedna parafia, bo Kazimierz to najbiedniejsza dzielnica Krakowa. Choć kiedyś mi ktoś powiedział:” no jak to? Przecież tu tylu bogatych  Żydów”. Fakt. Ale oni do tego akurat kościoła nie chodzą.

Kończy się 2008 i jest trochę teraz inaczej. Cieplej.

 

6.Rzadko ostatnio chodziłam na msze. Zresztą, nigdy nie byłam przodownikiem w tej akurat dziedzinie. W ostatnią niedzielę – musiałam iść a raczej zachciało mi się iść. Spóźniłam się. No i tak przy drzwiach wejściowych stoję. Komunię księża dają. I patrzę, ja patrzę, do bocznego ołtarza, po przyjęciu tejże, idzie Matka Hazardzisty. Ta sama, która do nas czasem w 2007 na mitingi przychodziła. Jej syn –Hazardzista był ze trzy razy na Wawrzyńca ale po pięciu minutach uciekał. Jakby go parzyło. Zdziwiłam się, że ją widzę, bo ona z parafii obok – Świętej Katarzyny. A ja to w ogóle z drugiej strony miasta.

Kwiecień był 2008, jak spotkałam tą Matkę na ulicy i ona powiedziała mi tak: „wiesz co Isia, głupie te wasze mitingi, on to teraz, to ma terapeutę”. To były jeszcze czasy, jak takie zdania mnie raniły i płakałam chyba z tydzień. Pamiętam, jak przenosiliśmy się z Wawrzyńca we Wrześniu 2008 do tego budynku, gdzie kancelarie. Akurat przyszedł ten Syn. Zwiał po dziesięciu minutach. Po nim było widać, że się źle czuje na terenie kościelnym. Przyszedł, bo grał jak oszalały.

 

7. No i tak przy drzwiach wejściowych stoję. Komunię księża dają. I patrzę, ja patrzę, do bocznego ołtarza, po przyjęciu tejże, idzie Matka Hazardzisty. Ta sama, która do nas czasem na mitingi przychodziła.

Rozpacz na jej twarzy widać. Do końca mszy, przed Czarnym Chrystusem na Krzyżu klęczała.

I tylko Bóg i ja wiedzieliśmy, o co ona się z taką straszną rozpaczą modli. Tylko On, Ona i ja. Ale skoro we trójkę wiedzieliśmy, to ja mówię tak do tego Boga: „tak Cię proszę, pomóż temu jej synowi, tak Cię proszę…”.

 

8.Wyszły razem z tego kościoła i ona – płacząc- mówi mi tak: ”Isia, on mi już nawet obrączki ślubne sprzedał. On jest w jakimś szale…Na kolejną terapię go zapisałam…”.Popatrzyłam na nią i pomyślałam sobie tak: „Wiesz co Boże, jaki Ty mądry jesteś. Że nie zamykasz szans przed nikim. Zrób tak, żeby ta terapia mu pomogła, ja –marny pyłeczek, ja – Isia Cię błagam…”

 

9. A we wtorek zrobiłam, co zrobiłam. I w środę też. 9 i 10 Grudnia 2008 roku.

Dla Matki tego Hazardzisty, dla Żony i dla dziecka to zrobiłam…

Bo uprawianie hazardu może być kompulsywne. Konsekwencje mogą być patologiczne. Jak kłamanie, oszukiwanie, kradzieże etc. Wielki doktor Custard napisał w swojej typologii, że cierpienie wynika też i z tego, że uprawianie nie zgadza się z normami moralnymi kompulsywnych hazardzistów…

Ale nikt, kto nie był kompulsywnym hazardzistą, nie zrozumienie nigdy tego cierpienia…

Cierpienia uzależnienia, którego nie widać…

Czasem do chwili, gdy jest już za późno…

 

I o tym właśnie winno się wreszcie zacząć głośno mówić…

 

Źródło internetowe:

http://www.wprost.pl/ar/139262/Polacy-wydadza-na-hazard-17-mld-zlotych/

 

„…W 2008 roku Polacy wydadzą na hazard 17 mld złotych. To więcej niż roczny zarobek wszystkich kasyn w Las Vegas – donosi “Puls Biznesu”.

Z danych resortu finansów, do których dotarła gazeta wynika, że w 2007 r. na gry i zakłady wydaliśmy prawie 12 mld zł, aż o 47,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Szacunki dotyczące tego roku pokazują, że ta tendencja nie tylko się utrzyma, ale jeszcze wzrośnie.

W 2007 r. najszybciej rozwijał się sektor automatów o niskich wygranych. Jest ich w Polsce ponad 35 tys., w ubiegłym roku Polacy wydali w nich 4,9 mld zł. O ponad 40 proc. wzrosły przychody z automatów wysokohazarodowych ustawionych w kasynach – z 1,47 mld zł do 2,07 mld zł. Także Totalizator Sportowy w ubiegłym roku zanotował wzrost sprzedaży gier liczbowych i loterii o 20 proc…”