pykając fajeczkę czy z pasją…

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-08-20, 23:33

Forum: Nasze wzloty i upadki…

 

pykając fajeczkę czy z pasją…  

Taką rzecz oto dzisiaj wymyśliłam: rozstawanie się z hazardem to taka moja droga „od”. Od 15 lat grania. I zarazem moje pytanie „do” w sensie „dokąd”.
A wymyśliłam to jedząc pierogi. Ruskie. Ze słoninką. Słońce leniwie przewalało się po stoliku a ja rozkoszowałam się tymi pierogami. I nagle myśl taka: te pierogi smak mają.
Bo to moje jedzenie przez te 15 lat, takie jak ja – było. Nieuważne. Podtrzymujące mnie prze życiu. I choć jadałam potrawy znakomite, to tak naprawdę , ich nie czułam. Bo pośpiech był we mnie. I nieuważność. I brak skupienia nad tym, co jadałam.
I dzisiaj te ruskie pierogi…I poczułam ich smak. I nie było we mnie tego gnania. Pod wiatr. Byle szybciej. Byle szybciej, by zagrać. Byle szybciej, by zapomnieć. By nie myśleć…By nie czuć bólu, którego ogarnąć się nie da…
By nie zadawać pytań:  dlaczego, coś tam w życiu mnie spotkało i czemu…
I spytałam dziś sama siebie: dokąd …
I nie znalazłam dzisiaj jeszcze odpowiedzi. Może dlatego, że jeszcze ciągle „od”…

 

Mój Boże , prowadź…
Isia