Z WIZYTĄ U HAZARDZISTKI…

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-07-08, 04:56

 

Forum: Dział dla hazardzistek uzależnionych krzyżowo… Wysłany: 2006-07-08, 04:56 Temat: Dopał-Z WIZYTĄ U HAZARDZISTKI…

Regulamin: do czytania tego tekstu, musisz mieć skończone 40 lat, być uponiewieranym przez hazard i lekko zepsutym- cokolwiek by to oznaczało. Jeżeli w to wchodzisz, puknij się lekko w głowę…Anonimowym zabrania się tego czytać, bo tu o hazardzie a nie o poobiednim, przedszkolnym leżakowaniu , mowa będzie…
W drodze na krakowski Rynek nr3- z wizytą u hazardzistki skrzyżowanej Idę ja sobie dzisiaj „na” Ryneczek, upał jak skurczybyk, milion spraw do załatwienia…K

amienicę mijam. Starą. Szarą. Myślę: sto lat u Ryżej Rychy nie byłam. Domofonię. ”Kurwa, czego?” słyszę. No myślę: cienko być musi. Włażę. Zastaję Ryżą przy prowadzeniu gospodarstwa domowego, znaczy się ziemniaki na obiad gotuje. Obok w garze coś bulgoce. Para z tego gara leci a lecieć ma gdzie, bo sufit dopiero powyżej 4 metry nad głową się zaczyna. Ściany w kuchni całe we freskach i napisach: „nienawidze Szczoty”.Oho.16 letnia córcia Ryżej ma kryzys w związku- myślę. „Co to kurwa –takie rzadkie”- drze się Ryża- merdając łychą w bulgocącym garze – ni to zupa ani sos. „A co miało być?”- pytam”. A chuj wie, na zamiarze gulasz miał być. Kurwa- może by to mąką zaprawić?”- popisuje się wiedzą kulinarna Ryża. I widzę jak jej ”gula” rośnie wobec własnej niemocy. „Ja nie będę tego gówna jadła” – drze się córcia Ryżej.” Tyle razy prosiłam, żebyś nie gotowała”.” Kurwa, będę gotowała, matka, kurwa w końcu jestem…”.No i tak sobie dyskutujemy w tej kuchni a tu nagle dwóch kibel wnosi. Nowiutki, we folijce jeszcze. Ja gały, na środku kuchni stawiają, bo to wszystko w amfiladzie. „Wygrałam, w pokera”, mówi Ryża.” Już nic chuj jeden nie miał, znaczy się partner w grze , no to spłaca , białym montażem”. No dobra. Ryża nad tym sraczem ziemniaki odcedza, ubija i polewa tym co to gulaszem na zamiarze miało być. Córcia Ryżej lody wyjmuje i awantura, że tego gówna, znaczy się nagotowanego nie tknie. Pies mój się oblizuje. Siadamy. „Kurwa, biznesplan trza ułożyć”- mówi Ryża. Znaczy się co i do którego lombardu ponieść.Są tak: dwie komóry z „ognia”, jeszcze ciepłe, medalik złoty z komunii, trzy zaręczynowe, bo Ryża ciągle się z jakimiś frajerami zaręczą, miłość potwierdzając. Jak to kobitki o facetach się rozgadujemy. „Średnio sytuowani mnie nie interesują a bezgotówkowym precz. Pasowałby mi taki z chałupą, emerytowany, lekarz bądź „oficyjer wysokiej siarży(!), co to ma dziecka za granicą, bo one nic nie potrzebuja a eurodolary albo europetrodolary ślo(!),”- definiuje Ryża swój ideał mężczyzny. „Jeżeli chodzi o wiek i urodę, to nie ma znaczenia ale charakterny i męski ma być. Żadne zniewieściałe typy: siwe, opalone, w białych spodniach i sandałach mnie nie interesuja” – profiluje Ryża dalej.” A jak Rak, to wypad z mety, bo to kurwa chytre jak skurwysyn”- na znaki zodiaku przechodzimy, bo że Ryby to wypić lubią, żyć na babski koszt i manipulować uczuciami to wiemy. No to tak skojarzeniowo na zwierzęta przechodzimy i śmierć na bieżąco- znaczy się natychmiastową-  Reksia- psa kumpla, co to go samochód rozjechał, psa nie kumpla, rozpamiętujemy. No i my tak pidu, pidu a tu Lola wchodzi. Lola –„ Bladziocha”, co życie hazardowi dedykowała. Wkurwiona, bo właśnie 80 tysięcy przerypała. „Kurwa , a tak cacy szło”- zwierza się. „Komplet siódemek za kompletem. Kurwa . na trzydziestkach. Kurwa, już nie wiedziałam, gdzie to pchać. W torebkę i do sejfu, znaczy się do stanika od strony pachy tą kapuchę upychałam, kurwa ale przerypane wszystko. Na kurwę obok się przeniosłam i wpierdoliła wszystko. W trzy godziny”. Na to Ryża dramatycznie mówi- „napijesz się?”- „kawy”-mówi Bladziach. „Pojebało cię”- Ryża na to .”Wódy czy się napijesz?- amienicę mijam. Starą. Szarą. Myślę: sto lat u Ryżej Rychy nie byłam. Domofonię. ”Kurwa, czego?” słyszę. No myślę: cienko być musi. Włażę. Zastaję Ryżą przy prowadzeniu gospodarstwa domowego, znaczy się ziemniaki na obiad gotuje. Obok w garze coś bulgoce. Para z tego gara leci a lecieć ma gdzie, bo sufit dopiero powyżej 4 metry nad głową się zaczyna. Ściany w kuchni całe we freskach i napisach: „nienawidze Szczoty”.Oho.16 letnia córcia Ryżej ma kryzys w związku- myślę. „Co to kurwa –takie rzadkie”- drze się Ryża- merdając łychą w bulgocącym garze – ni to zupa ani sos. „A co miało być?”- pytam”. A chuj wie, na zamiarze gulasz miał być. Kurwa- może by to mąką zaprawić?”- popisuje się wiedzą kulinarna Ryża. I widzę jak jej ”gula” rośnie wobec własnej niemocy. „Ja nie będę tego gówna jadła” – drze się córcia Ryżej.” Tyle razy prosiłam, żebyś nie gotowała”.” Kurwa, będę gotowała, matka, kurwa w końcu jestem…”.No i tak sobie dyskutujemy w tej kuchni a tu nagle dwóch kibel wnosi. Nowiutki, we folijce jeszcze. Ja gały, na środku kuchni stawiają, bo to wszystko w amfiladzie. „Wygrałam, w pokera”, mówi Ryża.” Już nic chuj jeden nie miał, znaczy się partner w grze , no to spłaca , białym montażem”. No dobra. Ryża nad tym sraczem ziemniaki odcedza, ubija i polewa tym co to gulaszem na zamiarze miało być. Córcia Ryżej lody wyjmuje i awantura, że tego gówna, znaczy się nagotowanego nie tknie. Pies mój się oblizuje. Siadamy. „Kurwa, biznesplan trza ułożyć”- mówi Ryża. Znaczy się co i do którego lombardu ponieść.Są tak: dwie komóry z „ognia”, jeszcze ciepłe, medalik złoty z komunii, trzy zaręczynowe, bo Ryża ciągle się z jakimiś frajerami zaręczą, miłość potwierdzając. Jak to kobitki o facetach się rozgadujemy. „Średnio sytuowani mnie nie interesują a bezgotówkowym precz. Pasowałby mi taki z chałupą, emerytowany, lekarz bądź „oficyjer wysokiej siarży(!), co to ma dziecka za granicą, bo one nic nie potrzebuja a eurodolary albo europetrodolary ślo(!),”- definiuje Ryża swój ideał mężczyzny. „Jeżeli chodzi o wiek i urodę, to nie ma znaczenia ale charakterny i męski ma być. Żadne zniewieściałe typy: siwe, opalone, w białych spodniach i sandałach mnie nie interesuja” – profiluje Ryża dalej.” A jak Rak, to wypad z mety, bo to kurwa chytre jak skurwysyn”- na znaki zodiaku przechodzimy, bo że Ryby to wypić lubią, żyć na babski koszt i manipulować uczuciami to wiemy. No to tak skojarzeniowo na zwierzęta przechodzimy i śmierć na bieżąco- znaczy się natychmiastową-  Reksia- psa kumpla, co to go samochód rozjechał, psa nie kumpla, rozpamiętujemy. No i my tak pidu, pidu a tu Lola wchodzi. Lola –„ Bladziocha”, co życie hazardowi dedykowała. Wkurwiona, bo właśnie 80 tysięcy przerypała. „Kurwa , a tak cacy szło”- zwierza się. „Komplet siódemek za kompletem. Kurwa . na trzydziestkach. Kurwa, już nie wiedziałam, gdzie to pchać. W torebkę i do sejfu, znaczy się do stanika od strony pachy tą kapuchę upychałam, kurwa ale przerypane wszystko. Na kurwę obok się przeniosłam i wpierdoliła wszystko. W trzy godziny”. Na to Ryża dramatycznie mówi- „napijesz się?”- „kawy”-mówi Bladziach. „Pojebało cię”- Ryża na to .”Wódy czy się napijesz?-

jak człowieka się przecież pytam…” Dobra, to zamieszczam a sama opisuję dalej i wkleję potem, tą sagę biednych kobitek – hazardziorek…
kapucha = szmal= kasa= pieniądze
„na trzydziestkach”- 30 złotych palnięcie w klawisz – skróty myślowe!
„z ognia” = „znalezione na ulicy” i nie kombinować mi tu inaczej!!!
A tak generalnie to faktycznie czasy dzisiaj takie, że ekskluzywną ko

bietę MUSI być stać na ekskluzywnego faceta. I dobrze jak się taki jeden z drugim potrafi utrzymać i nie trzeba do tego jeszcze dokładać…Eh, O Tempora, O Mores…bietę MUSI być stać na ekskluzywnego faceta. I dobrze jak się taki jeden z drugim potrafi utrzymać i nie trzeba do tego jeszcze dokładać…Eh, O Tempora, O Mores…