Niewymowne – „Majtki”

Materiał chroniony prawem autorskim 

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info – poszukać

 

Niewymowne – „Majtki”

Gdzieś tutaj było takie moje opowiadanko „Majtki”. Nie mogę go znaleźć. Napisałam go z rok? temu.

Wtedy wydzierałam to z siebie. Dzisiaj patrzę już na to inaczej. Opowiadałam, jak pracował mój chory na hazard umysł.

A zaczynało się tak jakoś:

 

„mam ze dwieście par majtek. I to jakich. La Perla (SIMONE PERELE)  głównie…”

Bo to było tak: jak miałam coś „nagrane”, to szybko szłam do sklepu i kupowałam coś. Może się uchowa. Może coś będę miała. I te pieniądze nie wrócą tak szybko z powrotem do kasyna. Bo nie wiedziałam, co mi jest. Bo nie rozumiałam. Bo NIE WIDZIAŁAM, że kompulsywny hazard jest chorobą. A jak już miałam w  ręce w 1996 roku pierwsze ulotki z kasyn grając za granicą ,ulotki z informacją, że hazard może uzależniać, to mój system iluzji i zaprzeczenia nie pozwalał na przedarcie się tej informacji do mnie. Nikt, kto nie był tak chory na hazard tak jak ja, tego nie pojmie. To, co dzieje się w umyśle osoby uzależnionej od hazardu jest niewyobrażalne!

No więc, dysfunkcyjnie kupowałam po pięć spódnic- takich samych ale każda w innym rozmiarze- jak schudnę, jak zgrubnę itd.

A potem chodziłam je oddać do sklepu. Bo potrzebowałam na granie.

Gdzie mi tam była taka terminologia jak wyzwalacze, kompulsywny hazard itd.

No i w którymś momencie, w tym obłędzie mój mózg wymyślił, żebym kupowałam majtki. Bo bielizny nie można oddać. No i jak mi się będzie „chciało” grać, to nie oddam i nie będę miała kasy. I nie pójdę do kasyna. No więc kupowałam. Drogie. Żeby mieć . Chociaż tyle. Żeby mieć chociaż  te cholerne majtki. Bo wszystko inne zabierał mi hazard. Godność, szacunek do samej siebie, radość życia, i to wszystko, co wtedy wydawało mi się takim zwykłym szarym życiem a co jest dzisiaj tym, w czym zasmakowałam.

Wstałam dzisiaj i wkładając te majtki rozczuliłam się nad samą sobą. Po czym spakowałam wszystkie i zaniosłam na śmietnik. Niektóre jeszcze z metkami.

A inspiracją do tego stało się zwierzenie którejś z kobiet z „Kobiety Pomagają Kobietom”. O tym jak kiedyś pozbierała wszystkie rzeczy-„pamiątki” z kasyn i swojego grania, i wyrzuciła.

Dzisiaj zrobiłam to samo… Bo kasynowe gadżety wypieprzyłam już dawno, dawno temu…

 

Isia