Łazienka Hazardzistki

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info Wysłany: 2006-08-03, 14:31

                             

Łazienka Hazardzistki

Szedł i szedł. I przyszedł. XXI wiek. A ja na jego przyjęcie zupełnie nie gotowa. A już najbardziej niegotowa moja łazienka. Ściany- olejna. Emulsja. Czasem- tapeta. Wanna – żeliwna.
A tu wszędzie, wszyscy –akryle, halogeny, bidety. Lux. Myślę, no nie, kurwa, przecież nie mogę być gorsza. Co ja robię. Rozpytuję. Znajomi polecają. Fliziarz- kafelkarz. Dobry i tani. Lux- myślę.
Akurat po większej wygranej byłam. Myśle: szybko nakupić, nakupić, w środki trwałe wygraną pozamieniać.
Zanim to – co wygrane wróci do kasyna.
Do sklepu z kafelkami idę. Drogiego! A co! XXI w końcu raz przychodzi. Najtańsze w tym sklepie flizy wybieram, ale i tak w porówananiu do innych sklepów z pięć razy droższe.
W cenie projekt architekta. Pokazuję mu co wybrałam. Ten się krzywi.
„Ożesz ty kurwa”- myślę i mówię:
-Dla psa ta łazienka. Wanna ma być – do kapieli psa. Umywalka , bo wiadomo – ręce umyć muszę, kibelek – bo a nuż…Pralka- bo ręczniki psa..
Minę mam luz, jakby nigdy nic. Powieka mi ani drgnie. Architekt szacunku nabiera. Wiadomo , bogata baba to i ekscentryczna. Psu łazienkę…
Dobra, kafelek nakupiłam . W samochód naładowałam. Do domu przywiozłam.
Fliziarz kałelki do ściany lepi A ja po wannę jadę. Akryl a co!
No i jadę i patrze – klubik. Myślę: a jakby tak pomnożyć?
Idę. Gram . Wychodzę. Do domu jadę. Teorię dorabiam.

I mówię:

– Panie fliziarz: wlep pan tą żeliwną wannę, bo akryl, to by pies pazurami przy kąpieli porysował.
On gały wywala, bo właśnie jebnął dookoła całe mnóstwo halogenów. Nowocześnie.
No i tak to mam ‚se’ tradycyjno – nowoczesną łazienkę. Łazienkę hazardzistki.
I chuj!

 

PS wanienkę domyłam i jest cacy. Ciepłą wodę trzyma cztery godziny, lux.