„Gospodarna hazardzistka”

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-08-28, 22:38

 

Forum: Dział hazardzistek „czystych rasowo”

 

„Gospodarna hazardzistka”

 

Pisałam już tutaj, ze wiele lat temu miałam okropny wypadek samochodowy. A kupiłam ten samochód powiedzmy na to, że za 5,5 tys,. Dolców. W tym cholernym wypadku został skasowany i ubezpieczalnia wypłaciła mi 7 tysiecy. No to jak? Na czysto zarobiłam 1,5tysiaca. Czyli z nieba mi spadła ta kasa. No to co ja zrobiłam? Biegiem do kasyna. I nawet bólu wielkiego nie czułam, jak tą kasę przewaliłam, no bo to była ekstra kasa. Czyli można było przepieprzyć. Bez mrugnięcia okiem. Troszkę gorzej się czułam, a nawet powiedziałabym, że całkiem do dupy, jak poszedł się pieprzyć ostatni dolar za samochód.
No, ale ja już wtedy miałam zaoszczędzone trochę pieniędzy na innych rzeczach.
No bo tak- zamiast kupić bluzkę za tysiąc dolców u Coco Chanel kupiłam inną za 20 w innym sklepie. Pfi, ładniejszą .A co! Czyli 980 dolców do przodu. No buty też mogłam zamiast za 500 za 50. No nie? Czyli kolejne 450 do przodu. W sumie już 1430. Lux. Teraz żarcie. Zamiast chleba kupuje bułkę . Do przodu 1,50. Zamiast droższego – wszystko tańsze. A mózg pracuje. Na najwyższych obrotach. Gdyby mi wtedy zrobili rezonans, to by szlag trafił aparaturę. Bo mózg dymi . Cieszy się. Ma zaoszczędzone 1431 i pół dolca. Na granie. A logika? Prawidłowa. Zaoszczędzone. Można grać . Na luziku. I nikt tej gospodarności nie pojmie. Tej radości. Tego szczęścia. Nikt oprócz nas – gospodarnych Hazardzistek.
Ależ nas dziewczyny w ch… ten hazard robił…Najchętniej kopłabym go w dupę…ale już mi się nie chce…wolę kopać piłkę, albo w ogródku…
Isia – i już!