GŁADŹ

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-09-11, 18:34

 

GŁADŹ

 

Jakiś czas temu nauczyłam się kłaść gładź szpachlową. Nie polecam Megaronu tylko te tańsze, bo lepiej się nakładają i szlifują. Po tym jak się narobiłam jak osioł – wypoczynek gdzie? W kasynie…
O tym, że co roku lakieruję podłogę – pisałam już. O takich drobnostkach jak malowanie samej mieszkania- nie ma co wspominać. Wszystko całe życie sama, bo szkoda mi zawsze było pieniędzy na tzw fachowców. A to, co zaoszczędziłam w ten sposób – wiadomo zeżerał hazard. Łykał jak smok.
Szafki do kuchni zrobiłam sama- polecam tzw wstęgi, tnie się na wymiar szafki, wiercą otworki na miejscu, a samemu się już na zawiasach montuje. Pisemko „Majster” czytałam od dechy do dechy.
O bzdetach typu przetykanie wanny, wiercenie dziur w ścianach udarem, montowanie zlewu nawet nie ma co mówić.
Całe życie wiecznie wszystko umiałam i wiedziałam lepiej niż inni. A raczej tak mi się wydawało. Takie ciągłe dążenie do perfekcji. A jak już umiałam, to zaraz wymyślałam coś nowego. Ciągle nowe wyzwania.
Fachowcy to byli, jak już totalnie z czymś nie dawałam rady .Np malowanie samochodu – a to tylko dlatego, ze nie mam komory próżniowej. Zgroza.
W końcu tak się zakałapućkałam, że nie pozwalałam sobie nikomu nawet kawy postawić. Wszystko ja sama.
A jaki był efekt? To, że byłam postrzegana przez innych jako mega –kobieta. Gigant. Wszyscy opierali się na mnie, no, bo ja wszystko mogłam udźwignąć.
A ja ciągle katowałam się grą.
Odkąd nie gram, zmieniam się. I wokół mnie coraz więcej ludzi. No, bo czy my tak naprawdę lubimy perfekcjonistów? Może i tak, ale nich oni będą też ludźmi. Z wadami i zaletami…chcę być po prostu –kobietą…PS a Ty moja kochana koleżanko Hazardzistko, która być może tylko czytasz to Forko, pomyśl, miałaś tak samo? Pamiętaj, nie Ty jedna…

 

 

Isia