brak odporności…

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2006-08-21, 06:24

 

brak odporności…

Sylwester był. Ze 20lat temu. Poszliśmy całą paczka do znajomych. Super. Parę po 12-tej pojechaliśmy do kumpeli. Tak serdecznie zapraszała. Było okropnie. I ja o tym „okropnie” opowiedziałam komuś parę godzin później. A ten głupi ktoś, powtórzył to tej, co było okropnie. Przyszła do mnie cała zapłakana. Powiedziała: „a ja tak bardzo się starałam, żeby było super”. I łzy. I nic więcej. Tylko jeszcze raz w życiu było mi tak głupio jak wtedy. A wtedy zaczęła się moja wielka uważność na to, co mówię.
I nieważność tego, do  kogo. Choć ponoć to najważniejsze. Bo do każdego – uważność. Całe życie uważność. Żeby nie urazić, żeby nie sprawić przykrości.
Tylko zapomniało mi się o jednym: że nie wszystkim Los dał taka nauczkę jak mnie wtedy. A ci, którym nie dał, potrącali mnie całe moje życie. I nie liczyli się z tym, co ja pomyślę czy poczuję. Ot, coś im się wymknęło, coś powiedziało, coś zrobiło, coś…
I tylko ja mam takie pytanie; czy ja taka nadwrażliwa? Czy może tych potrącających było tak dużo…
A czemu to piszę. Bo uciekając w hazard chroniłam się zwykle przed tymi potrącającymi mnie. I dzisiaj w nocy schronić się chciałam. Na szczęście – Los powstrzymał mnie. Nie ja – samą siebie.
I zadaję sobie teraz pytanie: czy ja na cokolwiek jestem gotowa? Na to życie z  którego tyle mi umknęło…Na tych, co potrącą i pójdą dalej…
Doła mam…
Isia – z Babskiego Buduaru, bo chcę tu sama sobie pobyć
Ps czy ktoś słyszał o szczepionce uodparniającej na okrucieństwo innych, bo jak tak, to o całe opakowanie poproszę…