METODA” NA BLIŹNIAKA”

Materiał chroniony prawem autorskim

Data oryginalnej publikacji w internecie na www.hazardzisci.info       2006-05-09, 10:19

 

METODA” NA BLIŹNIAKA”

 

WIZJONERZY
Jeśli chodzi o graczy-wizjonerów, bez wątpienia zaliczał się też do nich pewien profesor prawa szanowanego skądinąd uniwersytetu.
Po wygranych filozoficznie stwierdzał mrugając do mnie porozumiewawczo:
– Veni, Vidi, Vici -co oznaczało : przyszedłem , zobaczyłem, zwyciężyłem.
Gdy przegrywał kulił się w sobie i jęczał:
-Veni, Vidi, Fugi- czyli: przyszedłem, zobaczyłem, przegrałem.
Kiedy zdarzało się, że do kasyna przychodzili jego studenci udawał własnego brata bliźniaka i nie odpowiadał na ukłony . Zaliczyłem go do grupy wizjonerów, gdyż wielka wygrana miała mu zapewnić wyjazd do Włoch i zwiedzenie Rzymu o czym marzył całe życie. Oczywiste jest, że odłożenie kilku pensji mogłoby to marzenie zrealizować,  ale o czym by wtedy marzył?
Metoda” na bliźniaka” była zresztą bardzo popularna.
-pan mnie musiał pomylić z moim bratem bliźniakiem – szli w zaparte gracze , gdy nie mieli ochoty być identyfikowani przez znajomych bądź wierzycieli. Bardzo rzadko zdarzało się, że gracze realizowali dzięki wygranym w kasynie pieniądzom swoje marzenia. Wiadome było, że jeśli nawet tak się stanie to i tak wrócą przegrywając jeśli nie te,  to inne pieniądze. Na tym właśnie polegał hazard. Na niemożliwości powiedzenia: stop. Więcej nie gram.
 

Isia

 

PRZYZNAM, ŻE PORZĄDKUJĄ TE  OPOWIADANKA I JESTEM TROCHĘ PRZERAŻONA.

Czasem mam wrażenie jakbym „przepowiadała’ Combo book”