HIENY

Materiał chroniony prawem autorskim

Data oryginalnej publikacji w internecie na www.hazardzisci.info      2006-06-10, 22:30   

 

HIENY

 

“Hieny” spotkać można było w kafejce znajdującej się przy kasynie.
Zazwyczaj elegancko ubrani, siedzieli i wyławiali gości, którzy mieli jeszcze jakieś drobne po wyjściu z kasyna lub właśnie do niego szli.
Jeśli „trafiali” tych ostatnich to proponowali rozgrzewkę przed wejściem do kasyna.
Innym sposobem było udawanie,  że sami się wybierają ale się boją, bo nigdy nie byli. Sposobów było całe mnóstwo,  ale cel był jeden: ograć frajera z pieniędzy.
Zwykle proponowali pokera lub „oczko”. Często też po tym jak wyczuli, że frajer jest „ ładowany”, stawiali mu drinki, by łatwiej go było namówić do gry. „Hieny” byli mistrzami w oszukiwaniu w karty. Potrafili je ukryć dosłownie wszędzie. Pamiętam, że kiedyś po pracy byłem z kimś umówiony na kawę.
-panie krupier- my to dopiero znamy sztuczki –zaczepili mnie.
-ciekawe jakie?
-pokażemy ci parę ,to ci koleś oko zbieleje.
To „koleś” było uzasadnione tym, że traktowali mnie jak równego sobie tyle, że zatrudnionego na oficjalnym stanowisku krupiera. Krupiera czyli złodzieja w majestacie prawa.
Przyznaję , że ich kunszt był niesamowity. Zwinność palców, doskonały wzrok, podpuszczanie mnie były na najwyższym poziomie. Karty mieli znakowane w sposób perfekcyjny a banderolki na nowych taliach sfałszowane po mistrzowsku. Najbardziej zachwycił mnie numer, w którym ja mówiłem, co maja w ręce a oni faktycznie to mieli. Kiedy spytałem jak to robią śmiali się przez parę chwil.
-tajemnica zawodowa. Kup se koleś golf i trenuj.
Rzeczywiście wszyscy byli w eleganckich, czarnych golfach. I w nich, w okolicach szyi mieli pochowane karty. Przeciągali się ,odwracali uwagę ,ziewali.
Jak twierdzili :
-karty w rękawie to już przeżytek.
Współpracowały z nimi wszystkie osoby zatrudnione w kawiarence. Kelnerki „przypadkiem” potykały się rozlewając napoje, barmanom tłukły się szklanki ,niby przypadkowi gości przy sąsiednich stolikach wszczynali pyskówki. Po to, by odwrócić uwagę naiwnych i zdekoncentrować…
W dobrym dniu „Hieny” potrafiły zarobić po kilkanaście tysięcy złotych.
Naiwnych nie brakowało. Często więc osoby, które przyszły zabawić się w kasynie już do niego nie wchodziły, bo nie miały z czym.

 

Isia