Fachowcy

Materiał chroniony prawem autorskim

Data oryginalnej publikacji w internecie na www.hazardzisci.info      2006-06-14, 08:58   

 

Fachowcy

 

początek znacie ale historii Janka – jeszcze nie…Jasiek – buźka-ale się działo -pozdrawiam – Isia – naprawde łza sie w kroku, o przepraszam, w oku kręci…(uwielbiam to przysłowie- autor Zbyszek Kar….) Zwykle, większość graczy zdobywała pieniądze sposobami stojącymi na pograniczu prawa lub w jawnym z nim konflikcie.
Jeden z hazardzistów, agent ubezpieczeniowy, notorycznie przegrywał składki ubezpieczeniowe swoich klientów. Wydało się, gdy jeden z nich postanowił sprawdzić stan swojego konta składkowego. Okazało się ,że nic na nim nie ma i jedynym filarem jaki mu pozostanie na stare lata będzie prawdopodobnie filar Mostu Poniatowskiego.

Do tej grupy hazardzistów przegrywających pieniądze swoich klientów, należałoby zaliczyć również i tych, którzy przegrywali zaliczki od klientów pobierane a konto prac , które mieli wykonać.
Najsłynniejszym był niejaki „Kominek”, który reklamował się w prasie jako wybitny zdun i ponoć nim rzeczywiście był.
Tak więc, „Kominek” ustawicznie przegrywał zaliczki wypłacane mu na domowe kominki przez klientów. Zdesperowany, klął wtedy siarczyście:
-burżuje kurwione, centralnego im mało. Skurwysyny,  kominków im się zachciewa.
Przegrywali też pieniądze swoich klientów ludzie pokrewnych „Kominkowi” zawodów. Fliziarze, elektrycy, murarze i inni drobni rzemieślnicy…
Pamiętam Jana Pe. elektryka z uprawnieniami SEP. Kiedy przez przypadek spalił się budynek-pewien krakowski pałacyk w Ryneczku, w którym Janek podłączał elektrykę, i w związku ze śledztwem prokuratorskim tkwił w zawieszeniu nie mając pieniędzy na grę , Janek , postanowił się zatrudnić jako malarz.
Ponieważ, jak przypuszczano „dostał z tego wszystkiego depresji” i nie pokazał się przez trzy dni w kasynie, paru graczy postanowiło się nim zająć. Jak opowiadali później , Janek był tak „zgolaszony”, czyli bez pieniędzy, że nie miał ich nawet jedzenie, w związku z czym biwakował na strychu malowanego przez siebie domu.  Koledzy zastali go tam śpiącego. Strych był składowiskiem mebli i dywanów. Właściciel domu gustował w persach, bynajmniej nie kotach, stąd Janek spał zawinięty w dywan perski. Przedstawiał ponoć żałosny widok. Od trzech dni nic nie jadł a wypróżniał się do doniczki. Niebawem Janek „odbił” się finansowo i wrócił „do domu”  czyli do kasyna…

Komentarz Isi – ale się proszę Państwa na krakowskim Rynku – hajcowało, aż strach!
a przed Jankiem, który tak umiłował hazard, że z nerwów, że przegapi ruletkowe “0″, popierniczył kabelki – chylę czoła w niskim pokłonie…
Janek , jakby co, to wiesz, że ja -Isia- powiem, że mi się to przyśniło…Ściskam…

 

Isia