GRALNIA

Od wielu lat, jako sposób na odreagowanie na to, co hazard wyczyniał z moim życiem, opisywałam różne historie hazardzistów. Zapisywałam je na kartkach papieru. Kiedy 1 maja 2006 roku otworzyłam swoje Forum www.hazardzisci.info i zupełnie nie wiedziałam , co mam na nim robić, przypomniałam sobie o tych stertach zapisanych kartek, pochowanych, gdzieś w szufladach. Program GA-AH był nie przetłumaczony, mój komputer zbanowany przez właścicieli polskiej podróbki amerykańskich GA(AH).

Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że to, co robię, nazywa się „wypełnianie pustki” i jest zalecane w Broszurze „do….90 Dni”. A robiłam wszystko, co mogłam, żeby zapełnić tą straszliwą pustkę po 15 latach uprawiania hazardu…

 

Dopisać – dopisuję

 

Moja opiekunka z amerykańskiego GA(AH) nauczyła mnie cierpliwości. Ja sama wypracowałam sobie metodę pod tytułem „taki Etap”. Polegała ona na tym, że cokolwiek się działo, powtarzałam sobie do znudzenia te właśnie słowa.

 

Moim zdaniem jest DNO hazardu.

 

Tak o tym napisałam w „Moje Dno” Wysłany: 2008-02-17, 04:38 Dział JA- ISIA-HAZARDZISTKA » kiedyś i dzisiaj

 

Każdy ma swoje dno. Wiadomo.
Jak się nieraz hazardziści pytają mnie- „Isia, skąd wiadomo, że dno to DNO. To właściwe DNO?”
To ja wtedy patrzę i mówię – poczujesz DNO. I wtedy będziesz wiedział, że wszystko inne to były tylko denka. Urywające się jedno pod drugim…”

 

Dna, które osiąga się w trakcie zdrowienia z kompulsywnego hazardu są z niczym nieporównywalne.

Cierpienie przez  które się przechodzi jest niewymowne. Nie ma już hazardu  w który można się było schronić. Bo uzależnienie to też i forma ucieczki przed rzeczywistością – ja tak miałam.

Dzisiaj, kiedy czytam jeszcze raz te moje opowiadanka, nie mogę pojąć skąd ja znałam pewne określenia – to, że w dziwaczny sposób nazywałam kompulsję jako „nałóg’ jest oczywiste. No, bo skąd mogłam znać fachowe określenia. Ale skąd ja mogłam wiedzieć o „zamianie uzależnień” – to jest dla mnie samej szokujące. Dzisiaj, kiedy przyglądam się opowiadanku o profesorze uniwersytetu, zastanawiam się, jak to możliwe, że bez mała cytuję fragment Combo Book. Odpowiedź jest taka oto – albo zapamiętałam mój pierwszy miting w 1994 w Australii i to, co było mówione, po angielsku a czego nie rozumiałam – zapadło w moją podświadomość i w trakcie pisania opowiadanka otworzyło się przede mną albo było podzwonnym, również ukrytym w podświadomości, mojego tłumaczenia Q & A (Pytań i Odpowiedzi) sprzed wielu lat. Nie wiem, po prostu nie wiem.

Ale wiem jedno, cokolwiek by to nie było, fakt jest taki: można wiedzieć i nie rozumieć. Można rozumieć i nie pojmować. System iluzji i zaprzeczenia jest niesamowity w tym właśnie uzależnieniu.

Ale jest jeszcze jedna rzecz – wtedy widziałam świat jako „ja’ i „oni”. Było we mnie sporo pogardy, kiedy pisałam „nałogowi gracze”. „Oni” to byli „nałogowi”. A ja byłam Wielką Hazardzistką (ależ buta!).  Dzisiaj wiem, że zarówno „oni”, jak i ja byliśmy po prostu chorzy na uzależnienie od kompulsywnego hazardu. I wiem, że jest kilka typologii hazardzistów. I wiem, że przeszłam przez każdą z nich.

Dzisiaj wiem też, że sukces w zdrowieniu to także uświadomienie sobie, że nie ma lepszych i gorszych. Wszyscy jesteśmy jednakowo bezbronni wobec choroby.

Pierwszym opowiadaniem, które zamieściłam na moim forum, był „Oklahoma”.

Napisałam już dwie jego wersje.

Każda z nich jest odzwierciedleniem tego, co czułam. Pierwsza była w „Gralnia”.

Druga w GRALNIA” » BALLADY I WSPOMNIENIA (Wysłany: 2007-11-02, 00:18) – i tam znajdzie się, kiedy opracuję ten właśnie Dział. 

Ja myślę, że jest to także świadectwem mojego zdrowienia.

Po głowie chodzi mi wersja trzecia. Wiem, że niebawem siądę i ją napiszę.

Wiele osób mówi mi „wydaj książkę” – a ja wtedy powtarzam sobie słowa mojej ukochanej Opiekunki Marilyn – „nie napisałam swojej książki po to, żeby zarobić na niej pieniądze. Napisałam ją, żeby pomóc innym”.

I ja też bym tak chciała. Bo nie zarabia się na cudzym nieszczęściu. Są takie tematy, na których amoralnością jest zarabiać. Bo można narobić więcej krzywdy niż pożytku.

I wtedy można narazić się na gniew. Gniew Siły Wyższej.

Moja „uśmiecha się do mnie…”(cytat za Damian McElrath)

Bo wiem, że każde z tych opowiadań jest niedokończone – a ja potrzebuję jeszcze wiecej więdzy o sobie, żeby moje opowiadania były potrzebne innym.

Ale przede wszystkim, potrzebuję znaku od mojej SW – to już…Pisz…

Iwona – Isia

(tych opowiadanej z przeszłości jest dużo, dużo więcej – musze je przejrzeć).