casa+filmik+GŁUPIA CIP…(recenzja z filmiku)

22 05 2008

 Materiał chroniony prawem autorskim

Wszyscy ,którzy tu wejdą ze strony Casy –proszę o przekierownie się na

http://hazardzistki.org/

 

tutaj jest Strona w PRZEBUDOWIE byłego forum i reszta pyskówek choć Nasze Opowiadania są do wklejenia – zajrzyjcie na pierwsze- strona w przygotowaniu

 

Iwona – Isia

“Gralnia “jest na http://hazardzistki.info/?page_id=55

Materiał chroniony prawem autorskim

to tak wstępnie jako komentarz – DO PEWNEGO ZASRANEGO FILMIKU

prawo autorskie – fAJNA SPRAWA – A ZWŁASZCZA prof.TRAPLE

ZARÓWNO FORUM JAK I PORTAL BYŁY STRZEŻONE PRAWEM AUTORSKIM.

PODOBNIE JAK KAŻDA Z MOICH STRON INTERNETOWYCH I KAŻDY NA NIEJ TEKST !

Ostrzegałam wiele osób, niejakiego Artura I. też !

Iwona -Isia

Wysłany: 2007-02-06, 09:29   PRYWATNIE

HAZARDZISTKI I HAZARDZIŚCI – SPOKOJNA PRZYSTAŃ Strona Główna » JA- ISIA-HAZARDZISTKA » kiedyś i dzisiaj

Fragment mojego maila z dzisiejszego poranka:

„…Wiem, że jestem pierwszą kobietą – hazardzistką w świecie, która na oczach tysięcy ludzi, wywala ten hazard z siebie…No trudno…Ale ja naprawdę mam w nosie, co kto sobie pomyśli…Bo jak mi Śmierć w gębe zajrzała, to się wystraszyłam i gnam przed siebie, byle dalej od kostuchy…
Tylko Droga Pani XXX , ja coraz częściej zadaję sobie pytanie- dokąd ja tak gnam…

Wysłany: 2007-01-27, 11:56   FORMY UPRAWIANIA HAZARDU

HAZARDZISTKI I HAZARDZIŚCI – SPOKOJNA PRZYSTAŃ Strona Główna » JA- ISIA-HAZARDZISTKA » kiedyś i dzisiaj

FORMY UPRAWIANIA HAZARDU

Mój hazard to: gra w pokera, black jack, ruletka- raczej niechętnie. To kasyna.

Automaty- dominowały. Kasyna i kluby.

Wielokrotnie też grałam „pokątnie” w pokera na pieniądze ze znajomymi mi a raczej nieznanymi mi osobami. Umiejetności gry na żywo, blef i oszukiwanie były dominującym elementem uprawiania tej formy hazardu.
Te “umiejętmości” zostały mi przekazane przez osoby XXX,szulerów, którymi byłam, niestety, zafascynowana.

Zaszczytem wydawało mi się to, że zostałam kilkakrotnie zaproszona na spotkania “doszkalające” umiejętności oszukiwania potencjalnych graczy czytaj “jeleni”.
Wówczas z radością uczyłam się “numerów” typu przecięcia kart na …, numerów na podczerwień, że o takich duperelach jak karty w golfie nie wspomnę. Itd.
Dwukronie w tych spotkaniach uczestniczył prestidigitator.
A piszę o tym, bo mi już nie zależy co, kto sobie pomyśli.
Dawniej powiedziałabym : wali mnie to.
Dzisiaj widzę różnicę między tymi dwoma określeniami.

Iwona- Isia

Wysłany: 2007-04-20, 10:39

HAZARDZISTKI I HAZARDZIŚCI – SPOKOJNA PRZYSTAŃ Strona Główna » JA- ISIA-HAZARDZISTKA » kiedyś i dzisiaj   

OTWIERAM DZISIAJ SKRZYNKĘ A TAM LIST OD PEWNEGO GOŚCIA

I PISZE ON TAK MIN:
“…te opowiadanka – rozkoszne – te łapki z pierścionkami na kierownicy i pierdut !
I takie zdanko / cyt z pamięci / … ” karetka, full wypas do śmierci.”
Cudo.
To jest właśnie literatura !…”

ZAKURWIŁAM ! TO OCZYWISTE !

I TAK MU ODPISAŁAM:

“Wie Pan co, Panie X.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja to wszystko albo wykonałam albo mi się przydarzyło…
Szkoda tylko, że nic nie wyśniło…
A najśmieszniejsze jest, że nie umiem zmyślać i nie umiem pisać ze zmyślenia…

Mój Boże, jak ja kochałam Hazard. I dalej kocham…I On mnie kochał, bo znieczulał…Tylko,że Hazard, na tej tu Ziemi, dla mnie, już umarł…Któreś z nas musiało…Bo inaczej On by mnie zabił…”

Iwona-Isia

Forum: Dział hazardzistek “czystych rasowo”   Wysłany: 2006-07-01, 18:43   Temat: nr2 na krakowskim rynku cdn

Dzisiaj na Krakowskim Rynku, jak zwykle, wiele się działo. Siedzimy sobie w naszym ulubionym Zwisie, Pani Krysia nasza , znaczy się Pani Kelnerka, jak zwykle, ma te swoje cudowne teksty, znaczy się, jak ktoś ze stałych bywalców chce np piwo zamówic, słyszy w odpowiedzi: Proszę mi nie przeszkadzać, ja tu w pracy jestem. No, gdzie taki tekst można jeszcze usłyszeć? A jeszcze do tego Pani Krysia ma trwałą ondulację,kruczo-czarną hennę na brwiach i strój – gierkowski PRL- biała bluzeczka, granatowa spódniczka i kamizelka, no i buty. Granat, Za kostkę, sznurowane, bez palcy i pięt. I za to kochamy ją wszyscy. Za kontynuację, ale o tym za chwilę. A turystów na Ryneczku do obłędu…
No i tak sobie siedzimy i nagle dyskusję któryś z kolegów zagaja na temat ważki i życiowy. Dlaczego czarna rasa ma dłuższe penisy niż biała. I tysiące konceptów się sypie ale wygrywa wersja, iż dlatego , bo ta czarna rasa od zawsze chodziła bez ubrań, bo klimat gorący. I ciążenie ziemskie miało dostep przez to łatwiejszy a i swobodniejszy do wyżej wzmiankowanych penisów. I przyciągało je do ziemi i stąd ta przewaga penisowa rasy czarnej nad białą. Męską oczywiście. No i jak już sobie w ten przecudny sposób moi koledzy wytłumaczyli swoje kompleksy, to czas przyszedł na politykę . […] No i tak popierdalaliśmy bawiąc się do łez tymi głupotami a pani Krysia w wolnych chwilach donosiła nam piwo lub kawę. Czyli kontynuowała pracę , która podjęła jakieś 35 lat temu.
I o tej własnie kontynuacji chciałabym ja w tym miejscu. Aczkolwiek nieco innej.
Otóż, gdziekolwiek się w świecie nie znajdowałam, a róznie bywalo, zawsze myśl miałam przez te lata jedną. A kasyno, gralnia gdzie? I jak pies tropiący nozdrza nastawiałam czyli taksówke zamawiałam i wio! Byle szybciej. Bo tam będzie bezpiecznie. Będzie znajomo i bezpiecznie. I ruleta ta sama, i pokerek, może automaty z innymi ikonkami ale tak samo się kręcące. A jeśli automaty, to wszyscy się ode mnie odpierdolą i nikt nie będzie nic chciał. I będę mogła spokojnie sobie siedzieć i myśleć albo nie. Jak mi się będzie chciało. Tylko, ze na ogół finał , gdziekolwiek w świecie nie byłam , był ten sam: zawsze taki sam skowyt duszy i straszliwa samotność. Choć zwykle jakiś narzeczony i tłum ludzi dookoła. Świat w którym nic się nie zgadza. I lepszy ten cholerny hazardowy swiat…W którym ryzyko oznacza na ogół stratę… Po którą samemu się przyszło… Napisałam ten tekst i taka refleksja mnie naszła, że dzisiaj pomyślałabym o kasynach z rozrzewnieniem, pewnie poszłabym do McDonalds – kontynuacja a potem zobaczyłabym na Bali, gdzie mój kumpel jest rezydentem , takie np palenie zwłok zamiast pokątnie granie w pokera na plaży z tamtejszymi szulerami. K… Bisi mi nie dał rady w Interkontinentalu, a tam mi numer na cztery asy nie wyszedł …i ch…
(juz nie pamiętam moze to był jeszcze Holiday Inn?- k…zmiany ciagle, tam gdzie rok temu Górniak koncert miała – super a ja sobie powiedziałam : więcej tu moja noga nie postanie, a może to było po chippendalsach?)
ps dla wtajemniczonych – siedem pod spód, przecięcie, rozdanie, dobranie, pod spód i jest karetka… numer stary jak świat…

Dopalone:A kto z Krakowa ten wie , że Bisi był największa hieną “owego czasu” – do działu Literatura odsyłam temat “Hieny”.
Przychodzimy z moim ówczesnym do ówczesnego Holiday inn, Bisi do niego, że może na rozgrzeweczkę pokerek. Ówczesny, już lekko nawalony: czemu nie. I płynie. Stawka – 200 dolców wejście. Ja slipię. Wkurwiam się, bo widzę co się dzieje. Mówię grzecznie: a może ze mną pan by spróbował. Bisi jakby kto go na sto koni wsadził – głupia baba- w oczach mu czytam. Rozgrzewka. Dwa pierwsze rozdanka – padaczkę taktyczną uskuteczniam. Ale przy trzecim już wejście mamy 500 dolców. On oszukuje, ja oszukuję. Karty znaczone ma , skurwel, na podczerwień, chuj zbolały. a wszystkie talie, nowe, jak z fabryki. Banderolki- cacko. No, dobra. Ograłam go tak, ,ze wszystki krakowskie szulery , kłaniały mi się w pas na ulicy, przez parę lat.I szacunek czyt. szaconek miałam taki na jaki monarchia brytyjska wiele lat u ludu swego se robiła.
I “B…n” najwiekszy paser Krakowa kumplem mi był. A brat jego, jeszcze większy paser siedział wówczas Tarnowie- mówię wam, bardzo prestiżowe towarzystwo…Przynajmniej autentyczne a nie dęte jak ryż i pełne pozorów…
A Sraku i Tadziu- hrabia – Łapka – drobne szulery , dziś zdegenerowane, to się żegnali , jak me święte imię wymawiali. Takie to były czasy. Drobnica.
Kiedyś opowiem o tych Wielkich – no o tych to oględnie i z innymi pseudonimami, bo dla nich, to ja z kolei mam szacunek czyt. szaconek.
I ch…

PS k…jeszcze raz powtórzę;
wszystko gówno opróczu

 

Forum: Przeczytałam/em i chcę sie podzielić…   Wysłany: 2006-12-12, 11:40   Temat: Hazardziści – pokerzyści

Napisałam kiedyś na tym Forum, ze poker to blef. Pamiętam jak opieprzył mnie za to jeden z hazardzistów. Co wtedy pomyślałm o jego umiejętnościach gry w pokera, to jak zwykle moje.
Forum: Nasze wzloty i upadki… Wysłany: 2006-07-28, 10:23 Temat: POKER

PS I wiesz co, ja naprawdę nie gram. I nie męczę się z tym. Ja po prostu nie gram.
A jak zagram, to o kumpla. Z tym, że to nie będzie gra. Tylko największy poker mego życia. Poker to bluff. Chuja masz a patrzysz w oczy i mówisz: sprawdzam.
Tylko, że ja WIEM tym razem, że mam w rękawie nie tylko wszystkie asy ale i Pikowego Pokera. W ręce. I parę jockerów na dokładkę. Też w ręce! To jest dopiero gra! Bo jest o Kogo zagrać. I ja po raz pierwszy w życiu to wiem!
ISIA

A dzisiaj tym , młodym i starym adeptom pokera nie tylko dedykuje moje opowiadanko w Dziale literatura „Hieny” ale i dokładam dodatkowo artykulik na temat blefowania w pokerze.
A ty jeden z drugim, zanim przegrasz żonie meble, palnij się w łeb, rozejrzyj za terapią i mitingiem Anonimowych Hazardzistów. A najlepiej zagraj w „wojnę” z dzieckiem. I nie graj w pokera, bo możesz trafić na taka pańcię jak ja kiedyś(Forum: Dział Hazardzistek “czystych rasowo” Wysłany: 2006-07-01, 18:43 Temat: nr2 na krakowskim rynku cdn – fragmencik zamieszczam:

Dopalone:A kto z Krakowa ten wie , że Bisi był największa hieną “owego czasu” – do działu Literatura odsyłam temat “Hieny”.
Przychodzimy z moim ówczesnym do ówczesnego Holiday inn, Bisi do niego, że może na rozgrzeweczkę pokerek. Ówczesny, już lekko nawalony: czemu nie. I płynie. Stawka – 200 dolców wejście. Ja slipię. Wkurwiam się, bo widzę co się dzieje. Mówię grzecznie: a może ze mną pan by spróbował. Bisi jakby kto go na sto koni wsadził – głupia baba- w oczach mu czytam. Rozgrzewka. Dwa pierwsze rozdanka – padaczkę taktyczną uskuteczniam. Ale przy trzecim już wejście mamy 500 dolców. On oszukuje, ja oszukuję. Karty znaczone ma , skurwel, na podczerwień, chuj zbolały. a wszystkie talie, nowe, jak z fabryki. Banderolki- cacko. No, dobra. Ograłam go tak, ,ze wszystki krakowskie szulery , kłaniały mi się w pas na ulicy, przez parę lat.I szacunek czyt. szaconek miałam taki na jaki monarchia brytyjska wiele lat u ludu swego se robiła.
I “B…n” najwiekszy paser Krakowa kumplem mi był. A brat jego, jeszcze większy paser siedział wówczas Tarnowie- mówię wam, bardzo prestiżowe towarzystwo…Przynajmniej autentyczne a nie dęte jak ryż i pełne pozorów…
A Sraku i Tadziu- hrabia – Łapka – drobne szulery , dziś zdegenerowane, to się żegnali , jak me święte imię wymawiali. Takie to były czasy. Drobnica.
Kiedyś opowiem o tych Wielkich – no o tych to oględnie i z innymi pseudonimami, bo dla nich, to ja z kolei mam szacunek czyt. szaconek.
I ch…)

Powtarzam – A dzisiaj tym , młodym i starym adeptom pokera nie tylko dedykuje moje opowiadanko w Dziale literatura „Hieny” ale i dokładam dodatkowo artykulik na temat blefowania w pokerze(przepraszając Autora za to, że nie zamieszczam linku, ale sam rozumiesz…no i ciesze się, że nie mielismy okazji nigdy zagrać…bo blefuję nieźle…)
Blef
Na czym polega dobra gra w pokera? Na znajomości arytmetyki czy na blefowaniu? Na znajomości rachunku prawdopodobieństwa czy psychologii? Poszczególne odmiany pokera różnią się rozkładem akcentów, lecz niewątpliwie blef odgrywa w każdej z nich niezwykle ważną rolę. Są dwa rodzaje blefu. Jeden polega na przekonaniu przeciwnika, że masz lepszą rękę, niż w rzeczywistości, a drugi – że gorszą.

Ten pierwszy wymaga więcej uwagi i sprawdza się najlepiej w grze bez limitu lub z wysokim limitem. Cała sztuka polega na wniesieniu tak wysokiego zakładu i zrobieniu tego z taką pewnością siebie, żeby odstraszyć przeciwników i zniechęcić ich do wyrównania Twojej stawki. Pozostali gracze pasują, a Ty zgarniasz pulę, nie musząc nawet pokazywać bezwartościowej kolekcji mieszanych kart, jaką masz w ręku. Warto blefować, gdy w grze pozostał jeden, dwóch – góra trzech przeciwników. Twój blef ma większe szansę powodzenia, jeśli przy stole masz opinie gracza „tight”.

Jednak to ten drugi blef, choć mniej spektakularny, najbardziej popłaca na dłuższą metę. Stosują go gracze, który mają dobrą rękę i są pewni wygranej. W tym przypadku celem gry jest nakłonienie przeciwników do postawienia jak największej liczby żetonów. Jeśli od razu postawisz maksymalną stawkę, prawdopodobnie nawet gracze mający stosunkowo dobrą ręką spasują. Twoja polityka polega więc na stawianiu niskich kwot, jakby niechętnie, żeby przeciwnicy chętnie dorzucali te kilka żetonów koniecznych do utrzymania się w grze. Przeciągaj licytację tak bardzo, jak tylko zdołasz. Gdy na placu boju pozostanie już tylko jeden przeciwnik, wystarczy podbić stawkę tylko na tyle, żeby uznał, że warto zaryzykować wejście – a wygrasz solidną pulę.

Sytuacje, w których możesz spróbować blefu:
• Jeśli podbiłeś stawkę przed flopem i od początku rozdania grałeś agresywnie, Twoi przeciwnicy mogą pomyśleć, że masz na ręku AA, KK lub inne, wysokie karty, pozwalające uzyskać korzystny układ. W takiej sytuacji dobre rezultaty przynosi często blef po riverze, ponieważ nikomu nie przyjdzie do głowy, że w rzeczywistości masz słabe karty.
• Jeżeli masz dobre „pot odds” (relacja między wysokością puli, a wysokością bieżącego zakładu) i nie trafiłeś potrzebnej karty, a pula jest bardzo duża, to w ostatniej licytacji powinieneś przynajmniej zastanowić się nad zablefowaniem, zanim poczekasz lub spasujesz. Czasami pula jest tak wielka, że warto spróbować ją zagarnąć.
• Teoretycznie blef jest skuteczniejszy w grze przeciwko dobrym graczom, którzy przed sprawdzeniem przeprowadzą matematyczną kalkulacje i jeśli dojdą do wniosku, że ich szansę są za słabe – spasują. Słabsi tego nie zrobią i mogą Cię sprawdzić.
• Gdy flop przynosi blotki i nikt nie podbija stawki, możesz pokusić się o podbicie, dając innym graczom do zrozumienia, że posiadasz silną rękę.
• Kiedy we flopie pojawia się np. Q, 7, 2 i nie ma podbić, a na turnie przychodzi kolejna Q, to warto blefować, gdyż w większości przypadków posiadacz najwyższej pary na stole podnosi stawkę zaraz po flopie. W tej sytuacji możesz być prawie pewien, że nikt nie ma trzeciej damy i że przeciwnicy spasują sądząc, iż Ty ją masz. Nawet gdy wejdą do gry, Ty dalej udajesz, że masz Q, i podbijasz stawkę.
• Jeśli wygrałeś kilka poprzednich rozdań, blefujesz licząc na to, iż przeciwnicy pomyślą , że Twoja dobra passa wciąż trwa.

Wczytałam się w to jeszcze raz i pomyślałam – no, co pomyślałam to już moje.
Isia

ROK PO MOICH SKROMNYCH OPISACH UKAZAŁ SIĘ ARTYKUŁ W „DETEKTYWIE” NA TEMAT TRICKÓW – dobry artykuł (troszkę zerżnięty z innych!) 

 

Detektyw – Magazyn Detektyw – Archiwum – 2007 – Wydanie specjalne

Bieżący numer. Detektyw – okładka. Wydanie Specjalne. Detektyw – Wydanie Specjalne – okładka. Szulerskie triki. 2007-06-12. JAK POMÓC SZCZĘŚCIU?
www.e-detektyw.pl/magazyn-detektyw/wydanie-specjalne/wydanie-specjalne-02-2007/szulerskietriki/?id=1050 – 40k – KopiaPodobne strony

Detektyw – Magazyn Detektyw – Archiwum – 2007 – Wydanie specjalne

Tym razem zdecydował się zrobić wyjątek dla redakcji „Detektywa”. czytaj więcej » Szulerskie triki. Nikomu na świecie nie udało się jeszcze odkryć
www.e-detektyw.pl/magazyn-detektyw/archiwum/2007/wydanie-specjalne-02-2007/?id=1046 – 24k – KopiaPodobne strony

 

A TERAZ PRZYPOMNIJ SOBIE GŁUPIA CIP… SKĄD CI SIĘ TEN POMYSŁ „ULUNGŁ” WE ŁBIE !