idzie nowe

30 06 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

 

Recovery is a process not a destination

Zdrowienie jest procesem a nie celem

 

Przez15 lat uprawiania hazardu, poznawałam różnych ludzi. Myśmy ze sobą rozmawiali. Ja wiele razy tutaj pisałam, że mnie się zwykle nie chciało gadać. Ale potrafiłam słuchać.

Co innego mówili młodzi ludzie, co innego starsi. Inaczej mówił i czuł Jasiek „Mleczarz” a inaczej „Te, Młody”.

Ale zwróciło moją uwagę jedno – w trakcie przegrywania i po przegranych, dorabiali sobie wszyscy teorię – dlaczego. Na usprawiedliwienie. A potem, w miarę postępu choroby, to w pewne rzeczy zaczynali autentycznie wierzyć. A potem, to już było totalne pogubienie.

Dlatego też napisałam opowiadanko

http://hazardzisci.info/?page_id=106

po tym, jak po raz setny przeczytałam artykuł „Zdrowienie w Anonimowych Hazardzistach” i wiedziałam, że dwoistość wyniku gry – przegrana – wygrana kładzie terapie hazardu na całym świecie:

Ale i wiedziałam też, dlaczego dwoistość wyniku gry – dlaczego to właśnie tak strasznie niszczy emocje.

Ale i dużo wcześniej napisałam coś takiego:

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info Wysłany: 2006-05-16

 

Hazard – „Stówa”

 

Przecież wygrywałeś do tej pory. Byłeś kilka razy i wygrywałeś! Co się dzieje? Przecież teraz też przyszedłeś, żeby wygrać. Zabawić się i wygrać. Mogłeś wydać te sto czy pięćset na coś innego. Ale przecież zabawa kosztuje. Tak ładnie to sobie tłumaczysz. Przyszedłeś tutaj , bo chciałeś. Nie, że musiałeś . Ty chciałeś.
Szkoda tej pięćsetki. No, to jeszcze stówa. Przecież ta zdzira „musi” oddać. Przecież zasłużyłeś. Przecież ci się należy. Nagroda. Za ten francowaty dzień. Za opieprz od szefa. Za żonę, która wiecznie ma o coś pretensje. Za ojca, który znowu pijany. I znowu uderzył matkę. Zazdrościsz adoptowanym. Maja wybór. Ty kochasz. Bo rodziców się kocha. Z definicji. Bo nas urodzili. Bo rodzice kochają swoje dzieci. A to, że nie tak powinna wyglądać miłość? A jak? Przecież ty kochasz. Tak jak cię uczono całe życie. Kochasz krzykiem. Jeszcze stówa. Musi w końcu dać. O co tej żonie chodzi? Czego ona chce? Przecież ty kochasz. A że krzykniesz od czasu do czasu? Przecież tak było w twoim domu. To, że ją uderzysz? Przecież ojciec dzisiaj też uderzył matkę. A są razem. Czyli kochają się. Znowu nie dała. No to jeszcze stówa. To już nie ma znaczenia. Przyjdziesz do domu. Ona spyta: gdzie wypłata. I tak będzie awantura. I tak. Tylko tyle zostało? No to jeszcze stówa. A co tam. To już naprawdę nie ma znaczenia. To wszystko przez nich. Przez tą francę żonę. Przez tych zasranych rodziców. Przez ten skurwysyński los. Co jest kurwa. Pusta kieszeń? O Boże, co robić? Przecież miała dać. Przecież miałem wygrać. Przecież…

Isia

PS Jest wielu terapeutów na świecie.

Ale tych, którzy przystępowali do terapii hazardzistów jako byli HAZARDZIŚCI a nie uzależnieni krzyżowo – jest niewielu.

A takich, którzy po prostu, bo zafascynowało ich to uzależnienie – no tych to jest kilku.

I dlatego ja tak lubię doktora Rosenthal..

PPS Deser: http://hazardzisci.info/?page_id=369

http://hazardzisci.info/?page_id=394

jestem na wakacjach do połowy sierpnia(lub jeszcze dłużej) -pozdrawiam