ANTYPODA

GDZIE JESTEŚ ?

ANTYPODA

Przesiedziałam całą noc płacząc nad postami Antypody – nad jej błaganiem, żeby Jej nie niszczyli, nie wyrzucali. Przesiedziałam całą noc płacząc nad chamskimi listami do mnie tych psychopatów z polskiej podróby AH – bo na zapleczu tych dwóch forów sporo się działo. Przyglądałam się tej mojej walce o prawidłowo sformułowane 20 pytań diagnozujących i na szkalujące mnie listy anwza tzw sekretarza(uhaha). Patrzę na ten wyścig z czasem, Janusza i mój, żeby jak najszybciej tłumaczenia były dostępne chorym na uzależnienie od kompulsywnego hazardu.

Na listy niejakiej Joanny(asi) o „jej” „intergrupie”.

   

I nie wiem skąd na to wszystko wzięłam siłę – wiem jedno – we mnie już nie ma wiary w Siłę Wyższą – we mnie jest pewność, że Ona istnieje…Bo poprowadziła mnie przez to makabryczne, polskie piekło. W którym władcy podróbki AH nie rozumieli, że podstawą wyjścia z uzależnienia jest pokora wyrażająca się między innymi w poddaniu własnej dumy wobec choroby i innych ludzi – tych rzeczywiście zaawansowanych w zdrowieniu. Pokora to też i skromność, i wrażliwość na cierpienie drugiego człowieka

 

Arnie Wexler – zawsze podkreśla

 

“Arnie Wexler, he chooses his words with care, „I don’t say I’m „recovered.’ I’m constantly recovering.”

 

http://www.thecoast.ca/Articles-i-2007-12-13-151360.113118-Sleazy_money.html

 

A ja zawsze kończę swoje email do Wielkich Ludzi w świecie słowami  – dziękuję. I zawsze, niezmiennie otrzymuję odpowiedź : “…without you, there might not be a me and without me, there may not be a you…”

 

I to jest właśnie pokora…Pokora Wielkich Ludzi…

Iwona – Isia

ANTYPODA

„…Zawsze uwazalam i uwazam, ze zeby zwalczyc chorobe trzeba tez niszczyc przyczyne. A ty Anwaz nie likwiduj mnie prosze bo nie mialam zlych intencji. Ja tu nie przychodze polemizowac , ja tu przychodze wspolzyc a wami. Przyrzekam jednak , ze przystosuje sie do zasad regulaminu tego forum. Wlasnie zapoznaje sie ostatnio z regulaminem by wiedziec co mi wolno , a co mi nie wolno. Jeszcze troche samodyscypliny posiadam. Antypoda…”

Wysłany: 2007-07-14, 01:35   historia forum

Antypodo – ja o Tobie pamiętam !

TAK PISAŁA ANTYPODA, W LUTYM I MARCU 2006 NA ANWAZOWYM I ADMINOWYM,

FORUM:ZESTAWINIE KILKU POSTÓW ANTYPODY – ZROBIŁ ANDRZEJ AHA
2006-06-04, 18:16 Antypoda 6 – gdzie jesteś??? „…to pisała Antypoda..:
Jestem pewna, ze co ma sie stac to sie stanie. Jestem gotowa z pokora przyjac kazde oskarzenie i poniesc za to zasluzona kare, Andrzej.
Ale wiesz, zgadzam sie z toba, ze wielu z nas wstydzi sie prawdy o sobie.To widac tu gdzie w tej chwili piszemy i w wielu innych tematach.. Wszystko co jest zwiazane z hazardem nie jest juz moja osobista sprawa, tajemnica a sprawa nas wszystkich tu uczestniczacych. Po to by siebie nawzajem rozumiec i pomagac (2006-02-18, 22:01)

Anwaz zapewniam cie , ze wymiana naszych doswiadczen w uzaleznieniu jest terapia, i wydaje mi sie czasem wieksza i skuteczniejsza niz terapia z psychologiem
Na mnie forum wplywa bardzo dodatnio
Tu mozna naprawde porownac sie do wielu piszacych o sobie , o swoim zagubieniu. Tu mozna tez sie przestraszyc , ze moglo mnie to samo spotkac co tego kolege , czy kolezanke i tylko byc moze dzieki opatrznosci Boga nie spotkalo . Tu mozna sie cieszyc z sukcesu kolegi czy kolezanki . Tu praktycznie mozna sie w jakims stopniu tez leczyc.
Skoro Szeszel uwaza, ze to mu wystaczy ,niech tak uwaza. Jestem pewna , ze dzieki temu, ze bierze udzial w naszym forumowym bractwie bedzie co raz silniejszy i pewniejszy

Isiu , rozkochalas mnie w sobie. Jestem bardzo szczesliwa, ze z taka odwaga piszesz, o tym co tak bardzo cie skrzywdzilo.Nikt mi nie powie, ze ty sie tym chwalisz czy zalisz. Ja tego tak nie odbieram bynajmniej. Powiem ci , ze piszac w ten sposob , pokazujesz prawdziwy obraz tragicznego upadku czlowieka. Pisz w tej formie bo to jest jakby ostrzezeniem dla tych co choc juz wiedza, ze cosbzlego z nimi dzieje sie, ale nie maja jeszcze bolu hazardowego jakiego ty, ja i wiekszosc z nas na tym forum zaznala. I moze dzieki twojej szczerej prawdzie ocalisz wielu. Caluje cie dziewczyno i tule do serca swego. Niech Pan nam dopomoze odepelznac jaknajdalej od tego ohydnego ,wyniszczajacego uzaleznienia.

Zawsze uwazalam i uwazam, ze zeby zwalczyc chorobe trzeba tez niszczyc przyczyne. A ty Anwaz nie likwiduj mnie prosze bo nie mialam zlych intencji. Ja tu nie przychodze polemizowac , ja tu przychodze wspolzyc a wami. Przyrzekam jednak , ze przystosuje sie do zasad regulaminu tego forum. Wlasnie zapoznaje sie ostatnio z regulaminem by wiedziec co mi wolno , a co mi nie wolno. Jeszcze troche samodyscypliny posiadam. Antypoda

a później…po wymianie… poglądów zginęła ..Chyba Regulamin i bezdusznośc ją przygniotły..”
Andrzej aha – zestawił

Wykończyło ją forum obok, co to teraz się wchodzi przez „portal” – ludzie nie majacy pojęcia o służbie drugiemu cżłowiekowi.
Tzw „AHowcy”- admin, anwaz, jaco-rzecznik! Szeszel i cała reszta!

ANTYPODA BYŁA NA INNYM FORUM….

2006-06-04, 18:16 Antypoda 6 – gdzie jesteś???
To jest pierwszy , Post ANTYPODY 6 – ON BYC MOŻE WYJAŚNI SKĄD I O CZYM JEST TEN WIERSZ.
/zamieszcony dalej…Ona pisała na „tamtym” forum ..bo szukała wsparcia, ciepła, miłości…otuchy, nadzieii…nie znalazał…i zginęła w świecie…sieci…Antypopdo 6 -znajdź Nas..teraz/

Andrzejku, tak bardzo chcialabym podzielic sie z wami swoimi smutkami ale jak juz pisalam, nie wychodzi mi to. To co napisales popraktykuje na pewno i wierze, ze nie bede miala wiecej problemu z kopiowaniem. Okropnosc stracic to co pisalam pol godziny. Tymrazem jeszcze bardzo prosze bys wkleil to co napisze. Z gory dziekuje. Jak juz ci wspomnialam wczesniej , zaczytywalam sie w temacie – Sila Wyzsza.
Ciagle uwazalam i uwazam, ze nad czlowiekiem nie ma jednej sily wyzszej a zawsze sa dwie i dlatego czasem czujemy sie bardzo zagubieni bo nikt z nas ludzi nie posiada perfekcji Boga. Pan Bog dal nam jednak wolna wole czyli dobra i silna. Obdarzyl rozumem by wybierac to co dobre a nawet najlepsze i tym sposobem okazywac Mu milosc i chciec sie podobac. Nie musialby tego czynic gdyby jeden z jego aniolow nie stal sie czarna owca w Krolestwie Bozym. Wlasnie ten zbuntowany szatan czyni wszelkie zlo w naszym zyciu, i nad niejednym smiertelnikiem bierze gore. Sila wyzsza. Tak wlasnie stalo sie ze mna. Szatan widzial we mnie dobra , silna w postanowieniach osobe i nie mogl przebolec, ze jestem nie do pokonania przez niego. Pokusy do wszelkiego zla potrafilam zastopowac i zgladzic niemalze w samym zalazku. Zawsze za nalogi uwazalam alkoholizm, narkomanstwo, z ktorym walczylam jak lwica, gdyz bylam matka wspoluzaleniona ,palenie papierosow i naduzywanie wszelkiego rodzaju uzywek. Nigdy nie zdawalam sobie sprawy, ze poker machine ( automat) moze mnie uzaleznic dokladnie tak samo jak heroina, speed, amfetamina..alkohol …itd Przeciez ja im pomagalam z tego wylezc.Wiem, ze miloscia, cierpliwoscia , dobrocia, bezwzglednascia nie raz, umialam otworzyc moim dzieciom oczy na to piorunskie zlo. Nawet dzisiaj moj ukochany syn mowi, – Mamo, ty bylas i jestes nadal moja najlepsza terapia. To dzieki tobie przeciez jestem narkomanem tamtych czasow. Ja rycze, piszac to bo jest mi poprostu wstyd, ze on i moja corka widza teraz moj upadek. Szczegolnie moj syn wszelkimi silami stara sie mi pomoc pod kazdym wzgledem. Mowi, ze nie robi tego z wdziecznosci, za to, ze go kiedys z takim trudem wyciagalam z bagna. Robi to bo mnie bardzo kocha i rozumie moje zagubienie , i ze to jest jego obowiazkiem czuwac nad losem jego matki. Kochany Paul mocno wierzy, ze tez kiedys bede nazywala sie hazardzistka tamtych czasow. Ja, po rocznych zastrzykach do mozgu ( rozmowy z psychologiem) mam naplywy watpliwosci, ze z tym sobie poradze.Mam duzo jednak szczescia , ze jest tak blisko ze mna przy moim smutku, bo nie raz juz dopadaly mnie okrutne mysli, by wlezc do wanny z zyletka. Kiedys widzac , ze moje slowa mowione nie docieraly do moich dzieci, gdy omotane jakzesz strasznie zla sila wyzsza poprostu nie chcialy ich slyszec, postanowilam podsuwac im moje slowa pisane. Kiedy przyszli do mnie po pomoc materialna to zanim ja otrzymaly, na glos musialy mi czytac to co do nich napisalam. To byla wspaniala metoda, choc efekty nie byly widzialne na drugi dzien , ale trucizna dzialala na szatana. Dzisiaj sama lapie moj zeszycik i czytam na glos to co one musialy czytac, to co dla nich napisalam. Troche po przeczytaniu mam zawsze cykora, ze jak nie kopne szatana w ogon zanim Pan straci cierpliwosc to bedzie ze mna bardzo zle. Ja to wszystko wiem ale…… O.K. Wysylam to i zaraz pisze dalej ale wypije teraz kawke , od ktorej tez jestem uzalezniona.
Pragne napisac na forum jak docieralam slowem do kompletnego dna ludzkiego, nie koniecznie tylko Paula i Julie. Sily wyzsze dzialaja.
Antypoda

Dzięki Ci za ten …. nie wiersz.. za Twoje SERCE … w nim zawarte.
Andrzej aha.

Antypodo a ja czekam na Ciebie…tak bardzo…
Ten wiersz był o Dwóch Siłach Wyższych…
Isia

Pamiętam też jak po tym jak wpisałm się na forum obok- ufając nazwie Służba Krajowa Anonimowych Hazardzistów – i dopraszałam się o skrawek literatury!
Sama miałam przed sobą oryginalną Q & A z mojego pierwszego mitingu Ga(AH) za granica tego kraju.
I pamiętam , jak zbywano mnie i lekceważono bezczelnie- dzisiaj wiem czemu- bo ono nie mieli pojęcia o co pytam !!!
Dzis mam czarno na białym : hazard jest choroba emocji, umysu, duszy i ciała!
A wtedy niejaki Jaco bezczelnie ganił mnie,że emocje nie mogą być chore i co to ja za bzdury opowiadam- rzygać mi się chce jak o tym myślę !!!

I pamietam taka noc, jak sponiewierali jakiegoś faceta i on napisał coś w tym stylu,że idzie skończyć ze soba !!!

Anwaz nienawidze cię za to co robiłeś z ludźmi!
I oby cię nie minęła kara !!!

 

 

Na skali od 1 do 100 poziom mojego stresu wynosi 1000

Wysłany: 2006-06-04, 18:18  

 

Wiersz Antypody 6 …

Ratunku!! Pomoz mi! Ja placze…
Nie widzisz?
Wyciagam do ciebie rece zebracze.
Podnies mnie , blagam, bo jestem zwalony,
Jakas nadludzka sila do ziemi gnieciony.
Nie dobrze mi , nie dobrze! Zostaw mnie szatanie!!!
Nie oddam ci duszy! Ratunku!!! O Panie!
Sam jestem w cierpieniu!? Okrutne cierpienie…
Nie, sam byc nie moge bo wokol mnie cienie
Kim jestes cieniu i dokad tak spieszysz,
Ze mnie placzacego omijasz i nie pocieszysz!?
Podnies mnie , blagam, bo jestem zwalony,
Jakas nadludzka sila do ziemi gnieciony.
Nie slyszysz, nie widzisz jak prosze cie lzami!?
Daj mi pare groszy do sklepu z dragami,
Bym znow uleczyl schorowana dusze.
Czy ty nie rozumiesz?!! Ja musze! Ja musze!!
Ratunku!! Pomoz mi! Ja placze….
Nie widzisz?! Wyciagam do ciebie rece zebracze.
Ty nic nie rozumiesz! Ty tego nie czujesz!
Bo jestes cieniem , wiec nie pojmujesz co sie ze mna dzieje….
Ja gine! Odchodze !! Juz mdleje.
Poczekaj, nie odchodz, zaraz ci pomoge.
Pokaze ci meczenniku z tego wyjscia droge.
Kim jestes, ze biela jestes przyodziany?!
Ja jestem aniolem przez Pana wyslanym.
Uslyszal w Niebie krzyk twojej duszy,
Wiec zwolal zebranie i sprawe poruszyl.
Mnie wyslal do ciebie bo kocha twa dusze.
Tak, na rozkaz Pana ja ci pomoc musze.
Jaka twa godnosc?
A coz to takiego?!
Godnosc to imie istnienia ludzkiego.
Ja nie mam godnosci, chyba ja zgubilem
Bo nie wiem kim jestem i nie wiem kim bylem.
Jestes czlowiekiem , zyjacym w ciemnosci,
Radoscia zla, ofiara slabosci.
Wybrales krotka droge do konca.
Noca gwiazd nie widzisz , w dzien nie widzisz slonca
I dusze karmisz pokarmem szatana
A nie od niego jest ci przeciez dana.
Dlatego jest chora, bo zlem napelniona.
Okrutnie zdeptana, glodem zniewolona…..
Podnies mnie, blagam, postaw mnie na nogi,
Nie pozwol juz cierpiec, oderwij mi rogi,
ktore przyprawila nadludzka zla sila!
Zniewolila cialo, godnosc zatracila
Pomoz bym odnalazl swoje pochodzenie,
Bo to jest najwieksze mej duszy strapienie!!!
Podniose, pomoge, wskaze wyjscia droge,
Bo po to przyszedlem, by zrobic co moge.
Otworze ci oczy, ujrzysz swiat na nowo,
Opuszcza cie bole, poczujesz sie zdrowo,
Lecz nie usune slabosci kochany
Bo wlasnie tak jestes zaprogramowany,
Bys sam wybieral co dobre, co zle,
I wiedzial kiedy jest TAK, a kiedy jest NIE.
Nie mozesz sie chylic tak jak wiatr zawieje
Bo stracisz panowanie i w zlo sie przodziejesz.
I staniesz sie znowu czlowiekiem ciemnosci.
Szatana radoscia, ofiara slabosci.
Zmniejszysz tez dystans do wlasnego konca.
Noca gwiazd nie ujrzysz, w dzien nie ujrzysz slonca.
I dusze bedziesz karmic pokarmem szatana,
A nie od niego jest ci przeciez dana.
Dlatego jest chora bo zlem zniewolona,
Okrutnie zdeptana, glodem zniewolona.
Blagam cie aniele uwolnij mnie z tego
I uczyn ze mnie czlowieka innego
Uczyn, bym teraz kroczyl do jasnosci
Bo ja tak sie boje , o Panie, ciemnosci….
Otwieraj oczy! Co widzisz?
Jasnieje.
Ooo, jak tu wesolo.ktos do mnie sie smieje?
Ile tu blekitu, a to slonce, kwiaty….
I cienie ubraly kolorowe szaty.
Ale tu pieknie! Dziekuje ci Panie,
Ze uslyszales mej duszy wolanie.
Juz widze, juz stoje bez twojej podpory.
Serce sie raduje bo nie jestem chory
Na zlo, na meczenstwo, na duszy riune.
Odzyskalem godnosc, dziewczyne, rodzine….
Znow umie kochac, cieszyc sie szalenie
Bo jestem czlowiekiem rzeczywistosci, radoscia dobra,
Bozym spelnieniem.
Tak to radosc wielka, zycie odzyskales.
A tylko dlatego, ze tak bardzo chciales.
Strozem byc nie moge,droge juz wskazalem,
Idz wiec nia do celu, drogowskaz tez dalem.
Ojej, musze leciec, wola twoj kolega
Krzyk duszy o pomoc w Niebie sie rozlega.
Jej tez sie nalezy anielska opieka
Bo jest zagubiona w ciemnosci czlowieka.
Ratunku!!! Pomoz mi! Ja placze…..
Nie widzisz?! Wyciagam do ciebie rece zebracze.
Juz jestem przy tobie, powiedz, co sie dzieje?
Ja chyba umieram i z bolu az mdleje.
Pomoz mi, blagam skrzydlaty czlowieku
Daj mi troche prochow na wodzie , na mleku
Bo chce uleczyc schorowana dusze
Czy ty nie rozumiesz?! Ja musze!!! Ja musze!!!
Ja wlasnie takie duszyczki uzdrawiam,
Dobrem je karmie i byt ich poprawiam.
A masz woreczek z jakimis prochami??
Nie mam, ja lecze Bozymi radami.
Odpieprz sie aniolku i wez swoja rade!
Ja na takie rady dawno lage klade!!!
Ladujesz we mnie jakies tam glupoty?!
Sam znajde prochy, sam zrobie kumpoty!!
I znow bedzie lepiej, uraduje dusze.
Nie widzisz aniolku?! Ja musze!!! Ja musze!!!!
Kiedys takie rady dawaly mi cienie,
Ale ja ich nie chce!!! Nigdy sie nie zmienie!!!
Bo ja nazywam sie NARKOMANEM.
Bede nim zawsze!! Taki juz zostane!!!
Wybrales krotka droge do konca.
W nocy gwiazd nie widzisz, w dzien nie widzisz slonca,
I dusze karmisz pokarmem szatana,
A nie od niego jest ci przeciez dana.
Dlatego jest chora bo zlem napelniona,
Okrutnie zdeptana, glodem zniewolona,
Wiec dzisiaj od ciala bedzie oddzielona.
Ja ja na skrzydelkach poniose do Pana.
Do Niego nalezy, choc taka styrana.
Kyszku, chodz tutaj, wyciagnij mu dusze
Bo cierpi okrutnie wiec jej pomoc musze.
Popatrz, niesmiertelna a prawie umiera??!
Zobaczymy co cpun bez niej moze i co zrobi teraz.
Nie dobrze mi, nie dobrze!!!! Spadaj stad potworze!!!
Nie oddam ci duszy!!!
Nic juz nie pomoze .
Dusza nie jest twoja, musi byc zabrana
I Bogu zwrocona bo przez Niego dana.
Zamykaj oczy, ktore nic nie widza.
Oj nie, zlo widza, ale z dobra szydza.
Cialo twoje niczym z dusza rozdzielone,
Pokryje je ziemia i trawy zielone.
W proch sie zamieni, prochem sie stanie..
Prochem zabite , biedny narkomanie.
Juz za trumna idzie matka zaplakana,
Brat, siostra i ojciec, rodzina kochana…
Dolaczyl kolega, no, ten wyzwolony
I choc bardzo smutny jest zadowolony.
Krzyknal wiec do Niebios
Pokoj duszy z Panem!!!!
Ja znam jej cierpienie, bylem narkomanem.
napisala antypoda6-krysia

tylko …poczuć…oto jest Hazard w całej okazałości….Boże pomóż..

 

Wysłany: 2006-06-06, 06:38   Antypoda

 

ja tez z nią prywatnie korespondowałam – była w kiepskiej formie – szukam jej cały czas, może ktoś ma z nią kontakt – miała na imię Krystyna a jej mąż Roman…- byli z Sydney…
Antypodo wróć – znajdź nas!!! to forum to Twego imienia…
Antypodziu kochana – Siło Wyższa- zrób coś!!! Isia- na kolanach