MOJEJ PRZYJACIÓŁCE

27 05 2008

Materiał chroniony prawem autorskim

 

Wysłany: 2007-06-10, 14:21 

MOJEJ PRZYJACIÓŁCE

 

Siedzieliśmy kiedyś na Rynku, nocą a raczej nad ranem z Andrzejem aha.
I opowiadałam Andrzejowi o śmierci mojej przyjaciółki Moniki, która była wielką Damą- pod każdym względem.
Był tylko jeden problem o którym nie wiedział nikt z nas – Monika była alkoholiczką.
Kiedy wpadała w ciągi, zamykała się w domu i piła na umór. Ja, mimo, że znałam ja lata, nie wiedziałam o tym.
Monika pół roku spędzała w Stanach, gdzie jej mąż był wykładowcą na nowojorskim uniwersytecie, potem jechali na trzy miesiące do Buenos Aires. A potem do Krakowa.
Kiedy Monika zjawiała się na Rynku w Krakowie- razem z nią pojawiały się jej piękne kapelusze, koktajlowe kreacje, buty od Prady. Pachniało najmodniejszymi perfumami. Ze sklepów znikała, kupowana przez Monikę najdroższa i najładniejsza w mieście srebrna biżuteria. W Galeriach zacierano ręce i wystawiano najdroższe dzieła sztuki.
Jednym słowem- na Rynku pojawiał się Wielki świat.
Pamiętam, jak dzisiaj- to był piątek.
Łaziłyśmy z Monika po galeriach w poszukiwaniu oryginalnych, zaklętych w srebro bursztynów. Monika miała zwyczaj kupowania tych, w których zakochiwała się od pierwszego wejrzenia. Tego piątku, to była wyjątkowo oryginalna bransoletka za kilka tysięcy złotych.
A potem piłyśmy kawę i robiłyśmy plany na poniedziałek. Tylko, że ja idąc koło niej czułam powiew śmierci. Patrzyłam na nią i myślałam o tym, jak bardzo jest blada, taka jakaś zgaszona. I nagle Monika powiedziała:
-mam problem z chorobą alkoholową.
Popatrzyłam na nią i pomyślałam:
-to niemożliwe, przecież nigdy nie widziałam jej pijanej…
No coś ty- powiedziałam- ty?
-Kiedy to niby pijesz?
Popatrzyła tak jakoś smutno i zmieniła temat rozmowy. Wieczorem wyjeżdżałam na weekend.
A następnego dnia, wieczorem zadzwonił do mnie nasz wspólny przyjaciel z wiadomością, że Monika nie żyje.
Tego sobotniego ranka wyjątkowo długo spała. A potem siedziała na fotelu w pokoju. Mąż krzątał się po mieszkaniu, potem przyszły przyjaciółki, z którymi miała iść na spacer. Powiedziała, że źle się czuje…a potem znów zasnęła w fotelu.
Mąż pracował na komputerze w drugim pokoju…
Kiedy poszedł ją budzić na podwieczorek, już nie reagowała.

Lekarze z wezwanej karetki, nie byli już w stanie nic pomóc.
We krwi miała ponad 4 promile alkoholu…

Do trumny ubraliśmy Monice jej wielki kapelusz i najładniejsze ciuchy.
By przekraczały bramy, Po Tamtej Stronie, taka jaka była za życia.
Jako Wielka, niegdysiejsza już – Dama…

Jak umiera się czasem w chorobie alkoholowej?

Bardzo , bardzo po cichutku…

Iwona-Isia

Na całym świecie walkę o siebie, jeśli chodzi o chorobę alkoholową, na dzień dzisiejszy podjęły zaledwie 3 miliony ludzi…Poddając się wobec choroby i uznając wobec niej swoja bezsilność…
Paradoksalne?
Taki jest pierwszy Krok w AA…
1.Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.

  

Dopisane 25 Grudnia 2008 roku

 

doktorze Woronowicz –powierniku AA!- odwal się od hazardzistów, żebyś nie narobił takiego gówna, jak zrobiłeś z chorobą alkoholową !!!!!!!!!Twój bezczelny plagiat naszych 20 Pytań z NASZEJ Combo Book to tylko przykład twojej bezmiernej bezczelności i pazerności na kasę!!!  WPROWADZANIA CHORYCH W BŁĄD I LEKCEWAŻENIA NASZEGO – UZALEŻNIONYCH OD KOMPULSYWNEGO HAZARDU – ŻYCIA !!!…”

 

Jest pan i ta cała zakichana PARPA odpowiedzialni za lata wprowadzania chorych w błąd !!! Chorzy z AA mogli nie wiedzieć, mieli prawo nie zauważyć, że przez błędnie przetłumaczony Krok 1 wali im się Program Zdrowienia  ale pan, jako ich powiernik, miał obowiązek zwrócić im uwagę !!! Skandal !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

PARPA – Walczycie z chorobą alkoholową??? To jest wielki skandal !!!

 

Dzisiaj rozumiem, dlaczego w dniu kiedy pisałam to wspomnienie, półtora roku temu, dałam taką idiotyczną wersję Kroku 1 AA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dzisiaj rozumiem dlaczego utrzymywaliście Monikę w tej BEZSILNOŚCI !!!!!!!!!!!!!!

 

Polskie AA ma ŹLE PRZETŁUMACZONY KROK 1 !!!

 

 

Krok 1-wszy AA brzmi

AA: We admitted we were powerless over alcohol–that our lives had become unmanageable

http://www.aa.org/en_pdfs/smf-121_en.pdf

http://www.google.com/search?hl=en&q=Alcoholic+Anonymous&btnG=Google+Search&aq=f&oq=

AA:1.Przyznaliśmy. że staliśmy się bezsilni wobec alkoholu że przestaliśmy kierować własnym życiem.

A to, że AA ma źle przetłumaczony Krok 1 z angielskiego na polski? Jako:

Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem. http://www.astercity.net/~ryszard/kroki.htm (jesteśmy – skandal!!!)

http://www.aa.org.pl/aa_12K.html polskie AA

SKANDAL !!!

TAK MA  BYĆ !!!

AA.1.Przyznaliśmy. że staliśmy się bezsilni wobec alkoholu że przestaliśmy kierować własnym życiem .(nasze życie wymknęło się spod naszej kontroli) 

AH. 1.Przyznaliśmy. że staliśmy się bezsilni wobec hazardu- że przestaliśmy kierować własnym życiem .(nasze życie wymknęło się spod naszej kontroli) 

Podjęcie się pracy nad Krokiem 1 jest potężnym działaniem

Krok 1- Przyznaliśmy, że staliśmy się bezsilni wobec ( nazwij uzależnienie) i że nasze życie stało się niemożliwe do kierowania (wymknęło się spod naszej kontroli)

Przyznanie się i akceptacja naszego uzależnienia jest koniecznością, jeśli chcemy zdrowieć. Jest bez znaczenia, czy uzależnieniem jest alkohol czy inne środki odurzające(włączając nikotynizm) albo zachowania takie jak uprawianie hazardu, zadłużanie się, nie osiąganie właściwych naszym zdolnościom zarobków* albo współuzależnienie, musimy , w jakiś sposób, pogodzić się z faktem, że jesteśmy uzależnieni.

To jest znaczenie uznania bezsilności – totalnej, nielimitowanej akceptacji tego, że, my sami, nie możemy zachowywać się w normalny sposób. To osiągnięcie dna i to jest miejsce pokory, które pozwala nam na akceptację pomocy, jaką oferują Programy 12 Krokowe.

Krok 1 dotyczy naszego uzależnienia

Jednakże, zauważ, że w Kroku 1 jest mowa o tym, że nasza bezsilność dotyczy tylko naszego uzależnienia. Krok 1 nie mówi, że jesteśmy bezsilni wobec niczego innego oprócz naszego uzależnienia od środków odurzających albo zachowań. Potem Krok wyłuszcza klarownie, że nasze życia są w chaosie z powodu uzależnienia.

Te zróżnicowania są ważne ponieważ praca (przerabianie) Kroku 1 jest potężnym działaniem. Przyznanie się i akceptacja naszej potrzeby pomocy, jest faktycznie, prawdopodobnie najmocniejszym, pozytywnym działaniem, które podejmujemy we własnym imieniu.

Przyznać należy, to nie jest typowy sposób w jaki Krok 1 jest omawiany na dzisiejszych mitingach. Upowszechniany jest bowiem pogląd jest, że zdrowiejący uzależnieni są na zawsze bezsilni, wobec wszystkiego. Ale to jest mit, który narósł we Wspólnotach przez wiele lat i jest to w rzeczywistości niechlujne myślenie, i jest to dalekie od tego, co było w zamierzeniu założycieli.

Nie musimy bać się nawrotów, jeżeli

Podejrzewam, że powody, które stoją za mitem  Wiecznej (Stałej)  Bezsilności, pochodzą ze strachu nawrotu ( strachu,  który mamy obiecane, że nie musimy się obawiać (bać) JEŻELI podążymy Krokami) i rozpoznania (uznania), że wielu z nas potrzebuje sporej dawki pokory.

Jako uzależnieni, mamy tendencje do huśtawek pomiędzy całkowitym wpływaniem na nas samych i własnej niskiej samooceny, szczególnie, kiedy praktykujemy uzależnienie i na początku naszego zdrowienia. Jesteśmy we mgle niewiedzy czym jest solidne,(mocne, trwałe) , sensowne (rozsądne) i dokładne poczucie własnej wartości.

Na szczęście, Program jest tak zaprojektowany aby przywrócić nas do równowagi i w tym zawarte jest  wyważanie poglądów na nas samych. Pogląd (pojmowanie), że na zawsze jesteśmy bezsilni, przyczynia (skłania się) do utrzymywania nas w roli ofiary i daje nam wiele wymówek do unikania odpowiedzialności.

Z drugiej strony, jeżeli rozpoznamy, że możemy działać z dużą mocą we własnym imieniu (co stoi w sprzeczności do praktykowania naszego uzależnienia) możemy wkroczyć w pełni w życie, tak jak to było przeznaczone.

Krok 1 jest tylko tym…Krok pierwszy jest procesem odpuszczania(uwalniania się) z  naszego uzależnienia. Ja myślę, że to pracuje najlepiej, kiedy w pełni to zrozumiemy.

 

Miłość, pokój i dostatek…”

 

Źródło internetowe:

http://www.powerfullyrecovered.com/articles/1ststep.htm

 

Przypis:  nie osiągania właściwych naszym zdolnościom zarobków* http://www.barbarastanny.com/overcoming-underearning.html

 

Tłumaczenie i opracowanie: Iwona –Isia

 

W te Wesołe Święta pierdolę serdecznie wszystko i wszystkich w  tym porąbanym kraju!

 

 

 

 

 

 



Zatęskniłam za starym forum…Norymberga

15 01 2009

Czy Ty naprawdę nie widzisz tego przekrętu, który dział i dzieje się w tym kraju?

 

Zobacz sztukę „Moja Norymberga” o inwigilacji esbecji i tzw służb specjalnych środowiska chorych na uzależnienie od alkoholu – zobacz, co wyprawiali!!!

 

WOJCIECH TOMCZYK, „NORYMBERGA”

Teatr Telewizji – Norymberga 1/10

http://www.youtube.com/watch?v=I47-23C0S0w&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 2/10

http://www.youtube.com/watch?v=K1urEE2DBSg&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 3/10

http://www.youtube.com/watch?v=kEWZUScyEtc&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 4/10

http://www.youtube.com/watch?v=9ge3-Dlh9Vw&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 5/10 – AA –INWIGILACJA AA!

http://www.youtube.com/watch?v=pWcC4Pi8X3M&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 6/10

http://www.youtube.com/watch?v=lKA6F3sTWqQ&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 7/10

http://www.youtube.com/watch?v=xO-0JdN2vVA&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 8/10

http://www.youtube.com/watch?v=slRmkNN5klg&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 9/10

http://www.youtube.com/watch?v=rM2BIwRqX04&feature=related

Teatr Telewizji – Norymberga 10/10

http://www.youtube.com/watch?v=lTioA9aevlQ&feature=related

 

 

 

Z Dzisiaj 15 Stycznia 2008

 

„…Co ja myślę na temat tych szmaciarzy, którzy kontrolują i kasują moją korespondencję albo wysyłają emaile w moim imieniu? Źle myślę – wiadomo! I cieszę się, że są telefony! I zastanawiam się, czy są w tym kraju choćby jakieś śladowe mądrych służb, żeby wreszcie położyć tej wrednej inwigilacji kres!…”

 

„…Pomijam to, że nie uprzedza się pacjentów na tzw terapiach refundowanych przez NFZ , ze w razie przyjścia prokuratora wszystko, co dotyczy danej osoby – jest przekazywane do rąk wymiaru sprawiedliwości !!!…”

Mało tego, w swojej bezczelności, pazerności na pieniądze i dyletanctwu!!! i kradzieży dobra intelektualnego jakim jest ZASTRZEŻONA PRAWAMI AUTORSKIMI Literatura GA-AH, jako koncepcja!!! zdrowienia, ZMUSZA się pacjentów do ujawniania ich spraw finansowych – w programikach „autorskich” to się nazywa „podsumowanie ilości wydanych pieniędzy albo słynne już „litraże”…Jest to skandal! Jawna inwigilacja prywatności pacjenta!

„…Cztery miesiące przed swoją śmiercią, Dr. Bob, współzałożyciel Anonimowych Alkoholików, powiedział:

„Są dwie albo trzy rzeczy, które, rozbłysnęły w moim umyśle na których należy położyć akcent, jedną z nich jest prostota naszego programu. Więc nie sfuszerujmy (spieprzmy) tego kompleksami Freudowskimi i sprawami, które są interesujące dla umysłów ścisłych ale mają niewiele wspólnego z naszą aktualną pracą AA…” („Gripped By Gambling”-„W Szponach Hazardu” Marilyn Lancelot)
tłum: Iwona-Isia 

Czy Ty naprawdę nie widzisz tego przekrętu, który dział i dzieje się w tym kraju?

 

Zobacz sztukę „Moja Norymberga” o inwigilacji esbecji i tzw służb specjalnych środowiska chorych na uzależnienie od alkoholu – zobacz, co wyprawiali!!!

 

Kim jest terapeutka B.W. która wpada na pomysł w swojej bezczelnej zrzynce programu AA, AH i mojej pracy, wpada na pomysł, zmuszania chorych do „obrachunków” finansowych!!!

A wszystko to podparte bezczelną wydumką pseudo naukową!

 

Terapie jako KOPIE MITINGÓW ? Pojęcia niektórzy nie mają na czym winna się zasadzać terapia hazardzistów i co jest potrzebne !!!

 

Czy ty nie widzisz, co ci, tak zwani, niektórzy  terapeuci robili i robią?

 

Ukradli Program AA, teraz robią to z AH, poprzerabiali, napuszyli, powsadzali swoje gówniane, pseudo autorskie teoryjki i tysiące ludzi niepotrzebnie umarło i umiera!

Dlaczego ”jestem” w Kroku 1-wszym!

Dlaczego „uznaliśmy” i ta cenzorska wersja poprzerabianych na komunistyczne Kroki AA, żeby słowa „uwierzyliśmy”nie było?

Jest bez mała 20 lat po tym, jak ta wredna komuna padła –dlaczego LITERATURA AA jest dalej wadliwie tłumaczona?

Czy ty nie widzisz tego komunistycznego cenzora, który beztrosko laicyzuje Program AA, przerabia, wypacza sens a kolejne wspólnoty jak papugi to powtarzają !

 

Czy ty nie widzisz tego, że niektóry bezczelny terapeuta i reszta speców, nie rozumie słowa wewnętrznego „kompulsywny”(ang.compulsive) i tłumaczy sobie jak –habitual –„nałogowy”?

Czy nie widzisz, że oni nie rozumieją, że są tacy, którzy grają codziennie i nie wpadną w kompulsję a są tacy, którzy obstawiają raz na pół roku i są kompulsywnymi hazardzistami! Ale dla kasy NFZ-etu i dotacji będą każdemu wmawiać!

 

Czy ty nie widzisz, że oni mylą patologię, hazardzistów maniakalnych z hazardzistami z problemem hazardu?

 

Popatrz, chorzy wychodzili z mitingów, gdzie czytali „Dzień po Dniu” AA i czasem prosto szli na te tzw grupowe! terapie a tam mieli zadanka: „napisz pięć spraw, które zamierzasz zrealizować do końca roku” A był luty – do końca roku było tysiąc lat, jak można było coś takiego robić? No i te zadanka przechodziły, jak podobało się tak tzw terapeutom!

 

Jak można było na tych spędach zwanych terapiami nie indywidualizować, jak można było, komuś w fazie jeszcze Zaprzeczenia albo ledwie Pogodzenia, gdzie było tysiące mil do Poddania kazać pisać takie zadanka? Pisałam tutaj o Zosi –mojej przyjaciółce Dziennikarce – miedzy mitingami, terapiami, indywidualnymi spotkaniami, jak ona się biedna miotała a na koniec, wyrzuciły ja zakonnice z mitingów na Malborskiej, bo tam poszła Boga szukać a one ją wyrzuciły za bezsensowną miłość do żonatego faceta.

 

Wczoraj rozmawiałam z hazardzistą, który poszedł na terapię indywidualną (uhaha) i terapeutka (?) dała mu do poczytania naszą broszurkę AH (Sugestie jak sobie radzić z przymusami do uprawiania hazardu”®) i o niej rozmawiała – zapłacił za to NFZ – wiadomo.

http://www.anonimowihazardzisci.org.pl/?page_id=72

 

Widzisz, kocham doktora Custera za to, że rozumiał, jak nikt w świecie, że hazardziści nie piją.

A tutaj ci, co poniektórzy tzw terapeuci szli po najmniejszej linii oporu, żeby im było prościej – wydumali sobie bezczelnie, że hazardowi towarzyszy najczęściej alkohol. A to nieprawda.

Bo myśmy DLACZEGOŚ poszli właśnie w hazard !!!

 

I ja nienawidzę tych wszystkich buców, którzy się panoszą po tzw wierchowce MOJEJ WSPÓLNOTY – wmawiając na swoje alkoholowo- „hazardujące” odczuwanie!

Dlaczego nie panoszą się po AA? Bo by ich wyśmiali !!!

 

Widzisz, jak dr Custar napisał:

„…dlaczego w hazard? Dlaczego nie w alkohol? Środek używany do tego celu przez miliony, młodych i starych? Faktem jest, że niektórzy używają także alkoholu, jest kilka przypadków podwójnego uzależnienia – hazardu i alkoholu –a nawet potrójnego uzależnienia – alkoholu, hazardu i środków odurzających. Ale te przypadki są rzadkie, reprezentujące tylko małą część całości…”(tłum: Iwona –Isia)

 

A potem, jak pisał o kobietach Hazardzistkach: „…”w każdym przypadku zwróciło naszą uwagę, że dzieciństwo kobiety było naznaczone nie tylko odrzuceniem lub oziębłością (nieczułością) ale i traumą. Wiele było nieślubnymi dziećmi albo wychowywało się bez ojca. Czasem były porzucone przez ojców, kiedy były jeszcze dziećmi. Inne były poniżane, karane i znęcały się nad nimi ich matki, ojcowie lub ojczymowie. W kilku przypadkach miało miejsce molestowanie (nadużycie) seksualne. Czasem matki lub ojcowie byli kompulsywnymi hazardzistami. W wielu przypadkach, kilka z tych traumatycznych warunków było obecne jednocześnie…”(tłum:Iwona-Isia)

 

Wiesz, ja tutaj napisałam ponad 4 tysiące tekstów. Bardzo mało o sobie.

Ale ja wiem jedno: kocham doktora Custera za każde słowo, które napisał. Za każde…

I nienawidzę tych gównianych z tego gówna Ahowskiego, za to co mi zrobili – nienawidzę ich ale najbardziej za to, że utraciłam Dar Kochania (może zrozumiesz o co mi chodzi…)

A oni nie zrobili NIC, żeby mi zadośćuczynić…NIC…

A was nienawidzę za to, że przyglądaliście się za to, jak ta banda nas masakrowała i masakruje i nic nie zrobiliście!

A dziś tylko kombinujecie, jak na tym wszystkim zbić kasę…

 

Jesteś moralnie za to wszystko odpowiedzialny…

Moje małe wybaczenie dla Ciebie to tylko jedno Twoje zdanie:

„…Nie każdy, kto jest specjalistą potrafi leczyć uzależnienia…”

 

A wiesz dlaczego?

Bo ja WIEM, że Bóg jest…A jeśli Ty masz,  co do tego, choć najmniejsze podejrzenia, to zrób coś…

 

Z KIEDYŚ :

Wysłany: 2006-07-30, 00:42 KROK 1-wszy-fundament
PO RAZ PIERWSZY O KROKACH GA-AH

Bo kroki AH trzeba w sobie po prostu mieć. I zwycięstwo nad hazardem polega na wydobyciu ich z własnej duszy. Bo Kroki w nas – to ich drzemanie. Na czas , gdy zło nami włada.
Ale przychodzi taki moment , kiedy dostajemy DAR.
I ten DAR – to moment, kiedy zaglądamy do własnej duszy i znajdujemy na jej dnie uśpione kroki.
I sięgamy po nie, jak po coś najdroższego. Zapomnianego. Na moment. Czasem długi moment. Ale tylko moment.
I wtedy dopiero następuje czas żegnania się z inną miłością – hazardem.
I to jest ten ból, o którym też często tutaj mówiłam.
Czas rozstania. I opłakania żalu po stracie.
Nie życia minionego. Tylko czegoś, bardzo kochanego.Hazardu.

Isia

………………………………………………………………………………………………………………..
I na samym końcu, jest moja odpowiedź na taką oto korespondencję:
Do XXXX (06 Lip 2006, 07:32)
[………] – to już niewazne, co było w tej korespondencji…

A odpowiedź przyszła taka oto:
(06 Lip 2006, 09:57)

Dzięki Iwono za ten list..długi..i pełen Ciebie.
A ten żal… i ..płacz…to jest przykre ale jestem pewien, że to dobre, że tak trzeba..
Wiem po sobie, że miałem takie momenty..gdy tylko potrafiłem płakać..
Musiałem …wypłakać się za całe poprzednie życie…w którym tłamsiłem..i zabijałem swoje uczucia
I sam siebie..
To się nazywa przeżywanie żalu po stracie….
Po stracie swojego zycia (czasu), który wydaje się stracony..
Ludzi i rzeczy i…wszystkiego co mogłoby być….gdyby nie gra…
I w końcu straty…gry…jako sposobu na ucieczkę przed zyciem…
Ten żal..i ..te łzy …to takie katarzis…oczyszczenie…by móc pogodzić się ze sobą..
By móc zaakceptować Siebie….by uwierzyć, że jest się kochanym..z całym swoim bagażem…
By w końcu poczuć, że „godność” bycia człowiekiem pochodzi od Niego…
By poczuć, że jest się godnym…, że On kocha…
By móc podnieść GŁOWĘ….i by ta głowa i czoło ..było podniesione już raz na zawsze…
Pa.
Nie przejmij się forum i ..anonimowymi…bo ludzie najbardziej nie cierpią…gdy u kogoś widzą to czego sami pragną…
a nie mają….i nie wiedzą , nie potrafią…tego czegoś uzyskać..
Bo to „COŚ” TO JEST ŁASKA….a człowiek nie ma wpływu na to czy ją uzyska…..
Ona przychodzi jako dar…..

XXX

………………………………………………………………………………………………………………….
Kroki GA-AH – a to jest moja odpowiedź na ten list
Krok – fundament- to taki, kiedy ktoś cie krzywdzi, ty płaczesz. I krzywdzący przeprasza cię , tłumacząc , że pobładził…
A ty odpowiadasz tak, bo wiesz i czujesz, i piszesz:
“jakże mogłabym Cię opuścić. To ,że pobłądziłeś…? A cóż to doprawdy za powód?…”
Isia

„…Widzisz , Mój Drogi, najpierw życie trzeba czasem opłakać, potem opłakać to, że zniknąć musi to, w co się chroniło –hazard jako prywatność duszy. Bo to schronienie było śmiertelną pułapką…Choć dzisiaj nie wiem, czy życie jako pułapka sama w sobie, nie jest stokroć gorsze…”

Iwona-Isia



HAZARD – MOTYWY

3 04 2010

HAZARD – MOTYWY (2006)

 

Takie dziwne hazardzistki- Bywa

Miała na imię Basia. Wyemigrowali z mężem. Daleko. Aż do Australii. On zakochał się w innej. Bywa. Ona została sama. Stres. Zaskoczenie. Żal. Rozpacz. Bywa.

Dzielna. Zrobiła doktorat z socjologii. Trudne. Satysfakcjonujące. Rzadkie.

Pewnym krokiem zaczęła kroczyć przez Życie. Tylko ten prawdziwy chód stawał się coraz mniej pewny. W pracy myśleli, że pije.  Zataczała  się. Praca. Ważna. Parlament. A po pracy kasyno.

Po jakimś czasie lekarze stwierdzili: Sklerosa Multiplex. Stwardnienie rozsiane. Bywa. Zataczała się. Coraz bardziej.

Bezpieczne miejsce – kasyno. Tam siedziała . Przy automacie. Bezpiecznie. Nikt nie patrzył. Nikt nie komentował. Przelatywały wisienki, misie. arbuzy… odwracały się karty pokera…Czasem układały się w rzędzie…Bywa. Czasem nie. To nie miało znaczenia.

Ważne , że było bezpiecznie.  Nikt nie komentował.  Nikt od niej niczego nie chciał.

Tak naprawdę, wcale nie obchodziło jej, jak się to wszystko poukłada. Na automacie. Coraz mniej – jak w życiu.

Kiedy nie mogła już chodzić , zawoziłam ja do kasyna. Na wózku. To –  jak w życiu- nie miało już znaczenia .Ważniejsze było, jak poukłada się na automacie. A tam bywało różnie. Jak to na automacie. Wiecie sami…Bywa…

Kiedy nie mogła się już ruszać, poszłam do dyrektora kasyna. Wypożyczyli. Automat. Po cichu. Nie całkiem legalnie. Ale po ludzku.

Zmarła mając przed oczami pokera. Choć na automacie jej się udało…

Ludzkie życia…Bywa…

 

Basi Z. mojej zmarłej przyjaciółce-hazardzistce, mądrej kobiecie, dobremu człowiekowi, jednej z nas , której ciągle w rachunku życia wychodziło, że dwa plus dwa jest pięć…to wspomnienie dedykuję.

Isia