strona 3

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-02-03, 21:53 

OBCOWANIE ŚWIĘTYCH, CENTRUM KRAKOWA, UL . LORETAŃSKA 

Lata temu, moja psiapsióła, w obliczu tragedii , która mnie spotkała, postanowiła napisać do Rzymu w mojej sprawie. Za moimi plecami, franca jedna, zmalowała liścik. I pchnęła.
Patrzę ja patrzę, a tu po miesiącu list dostaje ze słonecznej Italii. A w środku zawiadomienie, iż zostałam przyjęta w poczet córek duchowych Ojca Pio. Lux.
No i tak ‘se’ człapiemy z tym Pio przez to życie.
I jest taki kościół w Krakowie. Kościół Kapucynów. A przed tym kościołem stoi sobie Ojciec Pio z brązu. I jak idę do niego na pogaduchy, dotykam jego lewej ręki. I wyświecona od dotykania ta jego łapka.
I bywało tak najczęściej, że była to , jedna jedyna dłoń, choć zimna , bo metalowa, ale dla mnie najcieplejsza w całym świecie, jedna jedyna , którą Los dawał mi do trzymania.
I nie czułam się wtedy tak bardzo samotna…
Choć obok, przechodzili ludzie… A każdy z nich miał po dwie ręce…
Ale ja, czułam się przez hazard tak strasznie zła, że nawet nie śmiałam marzyć, że któryś z nich mógłby podać mi swoją rękę….
Isia

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-02-04, 21:43

MOJE NERWY 

Zastanowiła mnie pewna sprawa: znajomi mówią: taka jakaś spokojniejsza jesteś.
A ja pomyślałam: spokojniejsza? Przecież nie gram. Nie martwię się, że za parę minut COŚ mi się stanie i pójdę zagrać. Nie rozpaczam ani przed grą ani po grze, że znów hazard. Śpię spokojniej, wiedząc, że choć mam mało, ale wystarczy jutro na życie. I nie będę musiała kombinować, przepracowywać się i obsesyjnie myśleć, skąd wziąć na grę.I tak pomyślałam przed chwilą: a gdybym była malarzem i ktoś zamówiłby u mnie obraz: „Nerwy Isi”. Co wtedy?

Wtedy namalowałabym harfę. I popękane struny. Wszystkie. Oprócz jednej. I to byłby ten jeden ocalały, jedyny nerw. I podpisałabym ten obraz: Nadzieja.
Iwona- Isia

 

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-02-06, 09:29   PRYWATNIE

 

Fragment mojego maila z dzisiejszego poranka:„…Wiem, że jestem pierwszą kobietą – hazardzistką w świecie, która na oczach tysięcy ludzi, wywala ten hazard z siebie…No trudno…Ale ja naprawdę mam w nosie, co kto sobie pomyśli…Bo jak mi Śmierć w gębe zajrzała, to się wystraszyłam i gnam przed siebie, byle dalej od kostuchy…
Tylko Droga Pani XXX , ja coraz częściej zadaję sobie pytanie- dokąd ja tak gnam…
Ale to pewnie jakaś część zdrowienia, no, mam taką nadzieję, bo idę na oślep, bez terapii, no i bez mitingów, bo one dopiero w Krakowie, skąd jestem, kiełkują…
A póki co, latam na kobiece mitingi do AA, choć nigdy nie piłam i dziewczyny otwierają te mitingi dla mnie – hazardzistki.
I świetnie jest na tych mitingach, bo znajduję między kobietami z AA a mną wiele wspólnego ale też i sporo nas różni. Ale jestem między kobietami…”

A to dodaję:

Z tymi „różnicami”, to tylko taka refleksja „techniczna”. Bo, jeśli o kobiety chodzi, a co zadziwiające: emocje, emocje! te same!

A to z mojego „Dzienniczka Uczuć”

„… Byłam w sobotę na kobiecym, OTWARTYM mitingu AA. 10-ta rocznica powstania grupy.
Byłam bardzo wzruszona, gdyż kobiety mówiły o wstydzie i o tym ,jak krepowały się wielokrotnie mówić o pewnych sprawach przy mężczyznach.
I kiedy ja zabrałam głos, powiedziałam min, że takie spotkania, dają mi siłę i wiarę w mitingi Kobiet w Anonimowych Hazardzistach.
I głęboko wierzę ,ze przyjdzie taki dzień, kiedy na mitingu kobiecym ,będę mogła powitać przychodzącą po raz pierwszy kobietę –Hazardzistkę ,tak jak witają się kobiety w Stanach i w innych krajach…”

A o tym skrępowaniu, to wiem sama najlepiej. Choć we mnie jest taka jakaś desperacja, że wypisuję ten hazard z siebie, czasem mówiąc o sprawach intymnych i nie liczę się czy czytają to kobiety czy mężczyźni. Ale chyba dlatego, że tak naprawdę pojęcia nie mam, kto to wszystko czyta…

Iwona- Isia

 

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-02-07, 11:56   TAK MIAŁO BYĆ…

 

Napisałam ci ja, w Dziale Literatura, parę opowiadanek w ostatnich dniach.
1.Ballada dramatyczna o pewnym włosie,
2.RZECZ O ŚMIERCI MORALNEJ – ROZWAŻANIE KRÓTKIE NA TEMAT CZY HAZARD JEST CHOROBĄ.
I DODATKOWO: CZY KONSEKWENCJE UPRAWIANIA HAZARDU MOGĄ DOPROWADZIĆ DO ŚMIERCI?
3.SUITA O SRACZOWYM KLUCZUPODSUMOWANIE I REFLEKSJA NA TEN TEMAT – TYM, CO JE PRZECZYTALI

Napisanie tego wszystkiego, kosztowało mnie bardzo dużo emocji. Bo stanęło mi to przed oczami. Stukałam na tym komputerze a zwyczaj mam teraz taki, że się nie pierdolę, tylko, od razu na czysto i płakałam.
Trzęsłam się jak galareta a po napisaniu , siedziałam w wannie po kilka godzin i po prostu –płakałam.

Wypłakiwałam to wszystko, co we mnie jeszcze siedzi.
A jak ja pisze te opowiadanka? Nagle. Po prostu muszę. Nie wiem czemu ale mi to pomaga.
Wypisywanie hazardu z siebie mi pomaga.
I strasznie boli.
„Prawda boli ale prawda leczy”. Oby. Bo jestem tak zmęczona po walnięciu takiej opowiastki, że szkoda gadać.

Pytają się znajomi czasem, czy czytałam to czy tamto.
A ja oczy w słup. Bo ja przez ostatnie lata mało co czytałam. A beletrystyki to już wcale.
Nie mogłam się skupić. Tylko psychologiczne sprawy, bo tam szukałam ratunku dla siebie. Jak tonący chwytałam się brzytwy. Bo tonęłam i znikąd nie widziałam ratunku.

A na pytanie czy czytałam „Rehab” Wiktora Osiatyńskiego- odpowiedź brzmi nie.
Ale mam tą książkę już w domu.
Czy czytałam Jurka Pilcha „Pod mocnym aniołem” – nie i jeszcze jej nie mam.I nic jego nie czytałam.

Ale za to, mam takie wspomnienie o Jurku Pilchu.

1-wszy rok studiów. Filologia Polska UJ. Jesteśmy przypisani do grup. Zmieniać nie można. Mnie się to nie podoba, bo czasem wolałabym chodzić na zajęcia do kogoś innego.
Semestr drugi. Zajęcia z Literatury polskiej po 1918 roku. I praca na zaliczenie. Interpretacja wiersza. Interpretuję, bez odwołania się do życiorysu poetki. Prowadzący zajęcia stawia mi dwóję, bo twierdzi, że nie wolno wyrywać z kontekstu.

Jest źle, bo to pierwszy rok i wylot może być.
Idę do poprawki. Znowu lufa.

A tu , kurwa, sierpień. Pytam znajomych: co robić?
A oni mówia :
-idź do Pilcha, zajęcia ma z teatrologią, fajny gościu, zaliczenie da.
No to pytam, jak wygląda ten Pilch.
A oni mówią: hipis, włosy po pas, broda. Kontestuje.

Co ja robię. Sprawdzam, kiedy ma dyżur i idę. Z duszą na ramieniu.

Wchodzę a tam siedzi przystojny facet, w marynarce, elegancki, zadbany. No lux.
To ja się pytam;

-Kiedy będzie magister Pilch?
A on z kamienna twarzą:
– a ma pani jakąś sprawę do niego?
Na to ja:
-no mam, bo ja cały semestr do niego na zajęcia chodziłam z literatury i potrzebuję pilnie zaliczenie.

A Pilch na to, jak się nie zacznie śmiać i mówi:
– ja jestem magister Pilch, niech pani da ten indeks to pani dam to zaliczenia. Nie za wiedze, tylko dlatego, że jest pani przejajcara.

I śmialiśmy się obydwoje tak, że nam mało brzuchy nie pourywało.

PS W tym programie dla TVN, w czerwcu, powiedziałam, że najbardziej mi żal, zabranego przez hazard, życia zawodowego.

A dzisiaj się z tym godzę i myślę: tak miało być.
A Ty Dobry Boże nie opuszczaj mnie.
I prowadź…
Isia

PS indeks do wglądu, jakby kto chciał…
No i od drugiego roku, to już można sobie było wybierać grupy. A co!

 

 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-02-09, 08:56

Dopisane dzisiaj 9 lutego 2007-02-09

 

Zobacz mój kochany Ojcze Pio, pamiętasz jak kiedyś przyszłam do Ciebie, taka poraniona i mówiłam Ci słowami ks. Twardowskiego o „sekrecie królewskim”, że się go ma ,ale nigdy nie wyjawi. Bo „człowiek nie chce mówić o swoich przeżyciach najgłębszych. Jak o miłości, tej najgłębszej, niekiedy milczy…”
Hazard był moją miłością.  Ale nieodwzajemnioną. Ja nie potrafię już milczeć dalej,
choć tyle we mnie jest cierpienia jeszcze…
Ale wiesz co, już nie wstydzę się wyciągać ręki do ludzi. Choć jeszcze bardzo, bardzo nieśmiało…
Iwona – Isia