JAZDA NA DNO

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-01-23, 13:03

 

JAZDA NA DNO

Nie potrafię powiedzieć,  kiedy, to się zaczęło. Nie potrafię. W końcówce to ja już przestałam chodzić do kasyn, tylko – kluby i kluby.
Ale, kurwa, bywało tak, że wychodziłam z klubu I SŁYSZAŁM W MOJEJ GŁOWIE, KURWA SŁYSZAŁAM – MUZYCZKĘ Z AUTOMATÓW!!!!!!!!!!!!!
Jechałam do domu samochodem- we łbie mi grało.
A trzeźwa byłam jak przysłowiowa świnia – bo nigdy nie piłam alkoholu!
Ja dopiero teraz pojmuję, że byłam upierdolona jak Messersmith. Hazardem byłam upierdolona!
ALE NAJSTRASZNIEJSZE BYŁO, JAK KŁADŁAM SIĘ SPAĆ – GRAŁO! ZASYPIAŁAM I BUDZIŁAM SIĘ PO CHWILI –GRAŁO!
Budziłam się po ileś razy- WYSTRASZONA- CZY BĘDZIE MI WE ŁBIE GRAŁO!!!
Jak nie grało-ulga!
Zasypiałam znowu I BUDZIŁAM SIĘ – ZNOWU GRAŁO!!!
Wystraszona, wstawałam i TAKI STRACH- BOŻE – JA OSZALAŁAM.
Tego bałam się najbardziej – LĘK, ŻE ZWARIUJĘ!!!
Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje!

A mój kumpel – Tadek – hazardzista, opowiadał mi kiedyś, że nagrał sobie kiedyś na kasetę, dźwięk obracających się kart w pokerze na automacie- to cyk, cyk jak obracają się karty i porobił sobie kopie kasety, i w samochodzie miał i po całej chałpie sobie puszczał, bo już nie umiał ani zasnąć ani obudzić się bez tego –cyk, cyk.

Ale on TO MIAŁ NAGRANE- A MNIE WE ŁBIE GRAŁO!!!!

Ale to było, tylko PRELUDIUM do mojego Dna!!!
Bo dla każdego Dno, jest inne. Dla jednego wierzyciele, kredyty, długi. itd. Czasem wstyd.
Dla innego ŁZA na jego albo czyjejś twarzy.

JA SZŁAM NA DNO – MOJE DNO- MORALNE DNO!!! 15 LAT SZŁAM AŻ KURWA ZASZŁAM!
I jak mi ŚMIERĆ zajrzała w gębę, BO JUŻ NIE W OCZY, BO W TE GAPIŁA SIĘ OD DŁUŻSZEGO CZASU – MORALNA SMIERĆ MI ZAJRZAŁA!!! TO OD TEJ REALNEJ BYŁA JUŻ TYLKO CIEŃKA, CIEŃKA LINIA- I WTEDY PRZESTAŁA MI TA MUZYKA WE ŁBIE GRAĆ!

I CHOĆ NIE MAM, JESZCZE NIE MAM GRUPY KOBIECEJ AH W KRAKOWIE, TO MAM – JEST TO FORUM- MOJA TERAPIA I PRĘDZEJ SIĘ ZESRAM, NIŻ STĄD SOBIE PÓJDĘ. Jeszcze nie czas…

Isia
PS a jeśli ktoś spodziewał się, że opowiem o tym w formie bajki dla grzecznych dzieci- to sie grubo pomylił!

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info Wysłany: 2007-01-24, 10:16

 

Przeczytałam to moje WYZNANIE wobec drugiego Człowieka, przeczytałam to, co napisałam wczoraj i pomyślałam: skąd ja wzięłam na to odwagę? Bo, po raz pierwszy to zrobiłam. Wyznałam, właśnie to… I było mi wszystko jedno, co kto sobie pomyśli.
I jechałam wieczór samochodem i musiałam się zatrzymać. Bo nagle taki potworny płacz…Skowyt…Jak za dawnych czasów…Ale, był on już całkiem, całkiem inny…Bo łzy płynące po mojej twarzy, były już całkiem inne…Choć tak samo słone…Jak kiedyś – słone…A jednak –inne…
Isia

 

Dopisuję dzisiaj 24 czerwca 2008 roku

 

To przeklinanie było dla mnie jak zbawienie – to był wentyl bezpieczeństwa.

Pamiętam jak przyszła odpowiedź na moje pytanie ze Stanów –„przeklinanie to część wyrzucania gniewu na to, co nas skrzywdziło”, jaka ja byłam wdzięczna za to.

Jak jest dzisiaj? No pewnie, że przeklinam.

 

I zaręczam każdemu, Pogoda Ducha i zdrowienie to jest, gdzieś tam, w środku.

To jest cos nieuchwytnego i coś, czego nie da się opowiedzieć. Ale TO jest właśnie TO COŚ, co powoduje, że się nie gra już więcej…I jest się kimś innym, choć niby tym samym…

 

A przeklinanie? No cóż, nie ma ludzi idealnych…