FULL WYPAS DO UMIERANIA

Materiał chroniony prawem autorskim 

Data oryginalnej publikacji na forum www.hazardzisci.info 2007-04-20, 10:39

 

OTWIERAM DZISIAJ SKRZYNKĘ A TAM LIST OD PEWNEGO GOŚCIA

I PISZE ON TAK MIN:
„…te opowiadanka – rozkoszne – te łapki z pierścionkami na kierownicy i pierdut !
I takie zdanko / cyt z pamięci / … ” karetka, full wypas do śmierci.”
Cudo.
To jest właśnie literatura !…”ZAKURWIŁAM ! TO OCZYWISTE !

I TAK MU ODPISAŁAM:

„Wie Pan co, Panie X.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja to wszystko albo wykonałam albo mi się przydarzyło…
Szkoda tylko, że nic nie wyśniło…
A najśmieszniejsze jest, że nie umiem zmyślać i nie umiem pisać ze zmyślenia…

Mój Boże, jak ja kochałam Hazard. I dalej kocham…I On mnie kochał, bo znieczulał…Tylko,że Hazard, na tej tu Ziemi, dla mnie, już umarł…Któreś z nas musiało…Bo inaczej On by mnie zabił…”

 

 

 


Iwona-Isia 

 

FULL WYPAS DO UMIERANIA- PEŁNA OPRAWA

Takie moje zdanko -cytat z mojego życia ” full wypas do umierania”Ten wypadek samochodowy, który mi mi wyrządzono, sprawił, ,że już nic nie było takie jak dawniej. To otarcie się o śmierć…Zginęła jedna osoba, kobieta, która wjechała we mnie przebiła kierownice i poroniła w 6 miesiacu ciaży, dziecko w jej samochodzie z tylnego wpadło pod przednie siedzenia i było całe we krwi, mąż tej kobiety to ten, który zginał na miejscu.
Oni wpadli na mój samochód a we mnie sekundy wcześniej wpadła przyczepa, którą facet zapomniał przyczepić do samochodu i zabezpieczyć. Ot, tak zahaczył ją sobie tylko na hak holowniczy.
Jechał z naprzeciwka i widziałam jak ta przyczepa się urywa i pędzi na mnie.
To wszystko działa sie tak wolno jak na zwolnionym filmie.

Jedyna moja myśl była taka: „ach, więc tak wygląda Śmierć.Żeby tylko nie bolało”.

Najpierw ta przyczepa z naprzeciwka uderzyła w mój samochód ,potem zniosło mnie na drugi pas, a potem uderzył we mnie jeszcze ten pędzący samochód i też z naprzeciwka.
A potem to już wszystko tylko wirowało .Bo mój samochód szybował w powietrzu…
A potem zatrzymał się na takiej skarpie.
Wyłączyłam kluczyk ze stacyjki, zabrałam torebkę i wysiadłam…
Usiadłam sobie obok, bolał mnie tylko kregosłup, gdzieś tam w dole pleców i kolana…
I trzymałam schyloną twarz w dłoniach i jedyna moja myśl była taka:
„no żyję, szkoda tego mojego Nissana, co ja zrobię ,przecież nie był ubezpieczony od wypadków a co to będzie jak ten od tej przyczepy uciekł, przecież nikt mi nie uwierzy…”
No a potem było dużo policji a mnie zabrała ta karetka… Jak mnie wieźli do szpitala, karetka na sygnale, lux, tlen, no full wypas do umierania, myślałam sobie tak: aha to tak się umiera. Troche głupio. Bo tyle by można jeszcze…pograć. Przede wszystkim…

Wyszłam po paru godzinach pobytu w szpitalu .Bo twierdziłam, że nic mi nie jest. Pojechałam prosto do kasyna. I jak dziś pamiętam, że grałam na automacie. Bo bardzo chciałam być sama.
Na ranem wróciłam do domu…I wtedy dopiero zauważyłam , że zaczynam sinieć. Najgorsza była ta pręga z przodu dokładnie wyznaczająca miejsce pasów, które uratowały mi wtedy życie…

ALE DZISIAJ TO JA SOBIE MYSLĘ, ŻE TO BÓG MI TO ŻYCIE URATOWAŁ…
TYLKO, ŻE JA CAŁY CZAS JESZCZE NIE WIEM – PO CO…
Tak kiedyś tu napisałam:
Ale dziś jeszcze dodatkowo – tylko głęboka wiara w sens, że wiesz, co robisz Boże z moim życiem, powstrzymuje mnie przed ostatecznym. Więc lepiej czuwaj, bo to Ty Boże te ścieżki życia układasz. I choć zostawiasz mi wolną wolę w wyborach, coraz mniej sił we mnie, by je dokonywać… I nie dlatego, że coraz trudniejsze.
Tylko nuży mnie ta powtarzalność…

Iwona-Isia

Forum: Nasze wzloty i upadki… Wysłany: 2006-07-23, 01:15 Temat: MOJE PIERŚCIONKI…
MOJE PIERŚCIONKI…
W tym programie TVN, co to za gwiazdę w nim robiłam, opowiadałam o takich jednych pierścionkach. I mysle se: a co tam, tam wycięli , tu opowiem.
Fajka – noga! Pyk, pyk…
Sto lat temu miałam wypadek samochodowy. Makabryczny. Jak mnie wieźli do szpitala, karetka na sygnale, lux, tlen, no full wypas do umierania, myślałam sobie tak: aha to tak się umiera. Trochę głupio. Bo tyle by można jeszcze…pograć. Przede wszystkim.
No a potem lata włóczenia się po lekarzach. Adwokaci- super , jak na filmach. No i dzień, kiedy dali mi czek. Dawno temu. Zajebisty. A ja przez te sześć lat czekania- grałam. Grałam i czekałam. I chytry plan układałam.
No to tak. Pierwsza rzecz, oprócz tych szlachetnych dupereli- temu dać , temu pomóc, temu pożyczyć, no to pierwsza rzecz- kupić sobie pierścionki z brylantami. Upatrzone miałam. Trzy. Zajebiste. A w słońcu – jak latarnie nocą. Na palce je włożyłam. Bomba. Bogato. Jade. Patrzę jak się błyszczą na rękach. Ręce na kierownicy. Wzrok na pierścionkach, co to na kierownicy. I nagle bach. Jak nie jebnę w samochód przede mną . Na szczęście lekko. Uśmiecham się. Sto dolców gościowi daję. On jedzie , ja jadę. Ja do kasyna oczywiście. No a tam gram. Se. Na luziku. Trzy dni i noce. Cudownie. Karta dobrze idzie. Pieniądz robi pieniądz. Wiadomo. Choć nie zawsze!
No ale dobra. Do czego zmierzam. Te pierścionki były ze mną przez lata. No bywały, Bo głównie siedziały w lombardach. Ale zawsze tak zakombinowałam, że miały jak pobyć i ze mną. Też.
Do dnia , kiedy pożyczyłam je kumplowi. Pracy nie miał i głodny był. Zastawił je w lombardzie. Na swoje nazwisko. Za gówniane pieniądze. Zastawił i nigdy nie wykupił. To było w styczniu w tym roku.
Czy czuje się oszukana? I tak i nie. Jest mi przykro, bo kumpel pracę dostał i mógł. Okradł mnie. Trudno.
Ale ulga jest ważniejsza. Bo te pierścionki jakoś przyczyniały się też do mojego grania. Wiadomo, zawsze można je było zastawić . Jakby co.
Ale ja już nie chcę nic zastawiać. Ja już tak bardzo nie chcę grać,..
A pierścionki? Może mi kiedyś ktoś kupi. Choć taki mały. I choć odrobinę brylantowy…

Isia

PS ja wiem, wiem miałam potem stres post traumatyczny (PTSD)
Ja wiem, bo nawet sobie kupiłam Biblię dla Weteranów Wietnamu…Żeby mi było mniej samotnie…
Ja to wszystko wiem…
Tylko,pogodzić sie z tym,że mogłam wtedy zostać w domu, mogłam nie wychodzić i może wtedy wszystko byłoby inaczej…no to zajęło mi bardzo dużo czasu…
A ten gościu, co nie przypiął tej przyczepy łancuchem, i nie zabezpieczył jej, to dostał 175 dolarów mandatu…Resztę pokryła jego ubezpieczalnia…

PPS I wie Pan, Panie A. co bym powiedziała najchętniej tej terapeutce co to ze mną w jednej audycji wystapiła?Tak bym jej powiedziała:” nie pieprz głupot, terapeutko, bo wtedy jak wyszłam z tego klubu , po 72 godzinach gry, to ja nie potrzebowałam detoksykacji ani esperalu na hazard…
Ja potrzebowałam tylko jednego: żeby ktoś mnie przytulił i powiedział: teraz już wszystko będzie dobrze…
I bardzo dalej tego potrzebuję…
Choć już nie gram…

Iwona -Isia

 Dopisane -27 Sierpnia 2009
dlaczego ja napisałam ‚Ja wiem, bo nawet sobie kupiłam Biblię dla Weteranów Wietnamu…Żeby mi było mniej samotnie…’???????????????Jej się nie da kupic przecież, bo to wydanie pamiątkowe.
Biblię dostałam, bo była w rodzinie -na pamiątkę -zresztą jej nie można kupić…Dlaczego ja napisałam o tych weteranach Wietnamu???może dlatego, że dopiero od nich zaczęto się uważnie przyglądać PTSD?Może leżała na stole przede mną, jak to pisałam i w zamysleniu przepisałam tytuł?????Co ja wtedy sobie kupiłam, żeby mi było mnie samotnie???Pomyśleć…