Pe eS

10 11 2008

„…2005 był to rok w którym umierałam…Był to skutek uprawiania przez 15 lat hazardu…Był to rok, w którym banda rozszalałych alkoholiko – hazardzistów, po zakładach zamkniętych, z wyrokami w zawieszeniu, bezczelnie zakładała sobie forum firmując je nazwą Oficjalnej strony Anonimowych Hazardzistów a jej właściciel ,niejaki anwaz z Poznania ferował wyroki typu: ”hazard jest chorobą śmiertelną”. Nie mając pojęcia o AH, chłopcy proponowali pozamieniać sobie słowo <alkohol> na hazard a w/w anwaz beztrosko pisał „że nigdy nic nie czytał na temat hazardu…”Kroki świeckiego, duchowego GA(AH) interpretowane były cytatami biblijnymi, jak we wspólnotach religijnych a z <oficjalnego forum AH> wyrzucani byli chorzy ludzie, banowano im komputery …W polskim Internecie znajdowało się tylko kilka głupawych artykułów polskich tzw terapeutów, które były albo nieudolnymi plagiatami artykułów angielskojęzycznych albo opisem nieudolnych polskich eksperymentów… ”

Iwona-Isia

Jak dostaję od jakiegoś naukowca list a nim jest napisane – „Przewaga was hazardzistów i kompulsywnych hazardzistów nad nami polega na tym, że wy macie i PRAKTYKĘ I TEORIĘ a my tylko teorię” to ja sobie myślę – „prawdę rzeczesz…”.

 

„…Rok 2004 był rokiem w którym niejaka Małgorzata Sieczkowska napisała artykuł w którym wykazała swoją całkowitą indolencję w zakresie uzależnienia od hazardu.

Przykład:

„…Dlaczego przychodzą się leczyć? To proste: z powodu horrendalnych długów i oszustw, które mają na swoim koncie…”

 

Mało tego – nie mogę znaleźć(ale poszukam!), co to za idiotka – terapeutka napisał::

„…Właściwe zdiagnozowanie hazardzisty idzie w kierunku badania czy nie uległ on jeszcze innym nałogom oprócz hazardu, min. alkoholizmowi czy narkomanii. Nie ma także według terapeutów żadnych zastrzeżeń, aby osoby uzależnione włączać do grup innych uzależnień. Zarówno alkoholicy jak i hazardziści utożsamiają się z problemami swoich kolegów. Rozumieją ich utratę kontroli, obsesyjne myśli i koncentrację całego życia wokół uzależnienia. Oprócz tego ważne jest słuchanie zwierzeń o innych uzależnieniach co pozwala z innej strony spojrzeć na własne problemy…”

 

Ja diagnozuję tego, co to pisuje, jako totalnego idiotę!

I jeszcze raz oświadczam, że mam głęboko w dupie alkoholików i ich krokodyla –zadał mi ostatnio na grupie jeden facet pytanie – w AA proponują jako Siłę większą uwierzenie w np. krokodyla. Jak ten krokodyl może pomoc? No jak?

Fakt, uwierzenie musi być sensowne a nie głupie. Bo od tego zależy czyjeś życie.

 

A tobie, co poniektóry, głupawy terapeuto, proponuję zastanowienie się, czy aby ktoś nie poszedł w hazard właśnie, dlatego, że ktoś w rodzinie pił. A on usiłował zagłuszyć ten ból hazardem!!!

Zaś umieszczanie go w jednej grupie z alkoholikami, może wywołać u niego głęboki stres! Rozszarpywanie starych ran, zamiast mobilizacji do zdrowienia, może  spowodować głębokie rozpierdolenie go psychiczne!

 

Zastanów się też, ty zakichany terapeuto, nad dawaniem chorym na komp.hazard antydepresantów, , jak cukierki,  bo to może uśpić czujność wobec choroby!!!

 

I wreszcie się przyznaj, że czasem gówno wiesz, co poniektóry! terapeuto! o hazardzie i dlatego ratujesz się tymi grupami mieszanymi!

 

No i ciekawe, jak porównujesz lekomana, który np. ucieka w sen z hazardzistą, któremu dupą wylewa się adrenalina! Co?

 

KURWA MAĆ!

 


Opcje

Info