Konsekwencje mogą być śmiertelne

19 05 2008

„…Często zdarza się, że przychodzą do nas hazardziści po terapiach kończących się nawrotami do gry i mówią: „myślałem, że jak terapeuta ma płacone z terapię, to ja mam wyzdrowieć!” . Jedno jest pewne –zdrowienie to wybór i bez niego, chorzy na uzależnienie od hazardu poniosą klęskę…” (mitingi prowadziłam od 29 stycznia 2007 roku do 10 marca 2008.)

 

21-02-2008  Dziennik Polski

 

http://www.dziennik.krakow.pl/Archiwum.221.0.html

 

Data oryginalnej publikacji na www.hazardzisci.info 2008-02-25, 10:37

 

Czym się różni tekst autoryzowany od lekko!!! autoryzowanego?

1. Tym, że ja w życiu nie użyłabym słowa MITYNG” ANI „MYTYNG”
(angielskie meeting),
2. W tekście jest kilka innych rzeczy samodzielnie poprawionych przez dziennikarkę, więc w nawiasach podaję wersję poprawną – tłustym drukiem
3. Moja praca nad sobą polega też i na tym, że zamiast się wściekać uśmiecham się tylko i myślę, że może jakaś hazardzistka albo hazardzista przeczyta i być może coś ze sobą zrobi np. zacznie zdrowieć!

Konsekwencje mogą być śmiertelne Rozmowa z Isią, hazardzistką, założycielką mityngów (mitingów) (Oryginalnych) Anonimowych Hazardzistów w Krakowie dla uzależnionych od hazardu

– Pomoc osobom uzależnionym od hazardu stała się jednym z twoich życiowych celów. Czy więcej jest satysfakcji czy rozczarowań w tej działalności?
– Nie jest to łatwe. Spotykam się z osobami bardzo mi życzliwymi, lecz także otrzymuję anonimy z pogróżkami. Firmy, które czerpią zyski z hazardu, nie są zadowolone z tego, że coraz więcej mówi się w Polsce na temat uzależnienia od hazardu. Niemniej udało mi się przekonać kasyno Royal, aby w widocznym miejscu wystawili ulotki Oryginalnych Anonimowych Hazardzistów, w których pisze się o tym uzależnieniu. To pierwsze, choć mam nadzieję nie ostatnie kasyno, które wyraziło na to zgodę.

– Jakie formy hazardu dominują obecnie w Polsce?
– Najwięcej osób gra na automatach. To osoby, które w ten sposób „uciekają w samotność”. Różnią się od „hazardzistów akcji”, jakich spotyka się przy ruletce, kartach. O powadze problemu niech świadczy to, że w Australii powstała Wspólnota 12 –krokowa dla uzależnionych tylko od automatów (Pokies Anonymous). Coraz bardziej popularny jest też hazard internetowy, choć nie ma na ten temat dokładnych danych, gdyż serwery oferujące ten typ hazardu znajdują się z reguły poza granicami Polski. Na amerykańskim portalu, na którym publikuję swoje artykuły, pojawiają się czasem nekrologi-wspomnienia rodzin, których bliscy z powodu tego właśnie uzależnienia stracili życie. Trafiłam tam na zwierzenia mężczyzny, którego żona całymi dniami wysiadywała przy komputerze. Pewnego dnia, gdy wrócił z pracy, jego żona nie żyła. Zastrzeliła się. Po policyjnym dochodzeniu okazało się, że była hazardzistką i cały ich wspólny dobytek łącznie z domem był zastawiony. Mąż nie miał pojęcia, że żona uprawiała hazard internetowy. Sądził, że pisze i wysyła maile do koleżanek.

-Na czym polega istota tego uzależnienia?
-Jim W.założyciel amerykańskich Anonimowych Hazardzistów, jako jeden z pierwszych doszedł do wniosku, że tzw. kompulsywny hazard jest poważnym problemem. (Jim W. założyciel amerykańskich Anonimowych Hazardzistów wyszedł z założenia, że hazardziści –ludzie normalni po prostu doświadczają czegoś nienormalnego na ich drodze myślenia i życia – hazard kompulsywny).
To choroba o podłożu emocjonalnym. Choroba ciała, umysłu, duszy. Do 2000 roku praktycznie u nas nieznana
.(????????jak to nieznana – jeszcze jak znana tylko się o niej nie mówiło a teraz dopiero zaczyna!) To choroba, której symptomów nie widać na zewnątrz. Prościej jest rozpoznać osobę uzależnioną od alkoholu lub narkotyków. Są to uzależnienia chemiczne od konkretnej substancji. Z hazardem jest inaczej. Ja się z tym kryłam przez 15 lat. Praktycznie nikt z moich bliskich ani z moich znajomych o tym nie wiedział. Wiele kobiet uprawia hazard, ale bardzo mało z nich przyznaje się do tego. Kobiety mają dużo większe poczucie krzywdy, jaką grając, wyrządzają swoim rodzinom. Stąd też więcej kobiet hazardzistek niż hazardzistów popełnia samobójstwo. Problem polega na tym, że rodziny zmarłych zwykle nie podają uzależnienie od hazardu jako powodu śmierci.

Czym różni się terapia stosowana w specjalistycznych ośrodkach od tej, jaką stosujecie w czasie mityngów(mitingów) Oryginalnych Anonimowych Hazardzistów?
-Podczas terapii refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia trzeba podać swoje dane osobowe, co przy tak specyficznym uzależnieniu jak hazard nie każdemu może odpowiadać. Na mityngach(mitingach) można się przedstawić fałszywym imieniem lub pseudonimem. To jedna z podstawowych różnic. Terapeuci pracują na podstawie własnych materiałów i wypracowanych przez siebie teorii. Są to z reguły ludzie, którzy nigdy nie uprawiali hazardu (ma być: w sposób kompulsywny hazardu.)Zajmują się wyłącznie umysłem. Starają się dotrzeć do źródeł tego typu zachowań, czasem szukają winnych tego, że ktoś zaczął uprawiać hazard, co może spowodować rozżalenie się nad własnym losem przez hazardzistę. Wtedy, zwykle kończy się to w kasynie. U nas nacisk położony jest na mobilizację i w miarę szybkie podsumowanie przeszłości. Ważny jest każdy nowy dzień bez gry. Różni nas od terapeutów terminologia, jak choćby stworzona tylko i wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby nazwa „hazard kompulsywny”, czyli przymusowy, wywoływany przez impulsy. Podczas mityngów(mitingów) staramy się traktować nas samych całościowo; zwracamy uwagę na ciało, duszę, umysł i emocje. To zupełnie inne podejście do choroby. Sukces tego typu terapii polega też i na tym, że u nas jeden hazardzista pomaga drugiemu. Wszystko to odbywa się za darmo i anonimowo. Ci, którzy zdrowieją, pomagają innym. Są jednak pewne warunki, konieczne do wyjścia z tego uzależnienia. To gotowość, chęci i otwarty umysł czyli brak uprzedzeń. Zdrowieje się etapami. Na początku jest etap abstynencji, trudny, kiedy nie ma żadnych nagród i nikt się nie cieszy z tego, że przestajemy grać. Długi są nadal i nie ma żadnych zmian w charakterze. AH wychodzi z założenia, że w naszym uzależnieniu nie tyle chodzi o pieniądze, co o zniszczone przez czas gry emocje. Zdrowienie polega zatem m.in. na zmianach w naszym charakterze. Przechodzimy przez etap zaprzeczenia, przyznania się, zgody, akceptacji i poddania się. W tym ostatnim etapie osiągamy równowagę emocjonalną, fizyczną i duchową, co sprawia, że wraca konstruktywne myślenie. I to jest sukces w zdrowieniu. Takie myślenie sprawia, że dokonujemy właściwych wyborów, decydując, że nie będziemy grać. Teoretycznie zdrowienie zajmuje około roku czasu. Choroba zostaje zatrzymana, ale do końca życia powinno się być czujnym, bo może nastąpić jej nawrót. Dlatego trzeba nadal chodzić na mitingi i dzielić się swoim doświadczeniem z innymi.

– Czy w przypadku uzależnienia od hazardu stosuje się też farmakoterapię?
– W przypadku uzależnienia od hazardu farmakologia nie daje pożądanych rezultatów. Sześć lat temu prowadzono badania kliniczne nad lekami stosowanymi w stwardnieniu rozsianym, pod kątem zastosowania ich w leczeniu uzależnienia od hazardu. W grupie uzależnionych, którzy poddali się tej terapii najdłużej, bo tydzień, wytrzymała tylko jedna osoba. Reszta poszła grać od razu. Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że niektóre leki mogą wyzwolić impuls do zachowań uzależnieniowych. Takim lekiem jest np. Mirapex, lek na tzw. chorobę niespokojnych nóg, stosowany także w chorobie Parkinsona. Na ulotkach tego leku w USA jest ostrzeżenie, że jeśli pacjent po zażywaniu specyfiku zaobserwuje skłonność do hazardu lub alkoholu powinien natychmiast powiadomić lekarza. Na mitingach Oryginalnych AH, ostrzega się, że jeśli ktoś nie ma klinicznie zdiagnozowanej depresji, powinien uważać na antydepresanty, gdyż mogą one uśpić czujność wobec choroby.

– Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

– To, znalazłam sponsorkę (Opiekunkę) w USA, Marilyn L. twórczynię kobiecych mitingów amerykańskich AH (w amerykańskim AH), która za pośrednictwem Internetu pomogła mi zdrowieć (poprowadziła mnie przez zdrowienie).To, że pokonałam wstyd i na moim forum internetowym, na oczach tysięcy nieznanych mi ludzi „wychodziłam” z uzależnienia od hazardu. To, że pokazałam całemu światu, że jak się chce się wyzdrowieć, chce się godnie żyć, to znajdzie się swoją drogę. To, że przetłumaczyłam cały program AH, który dostałam ze Stanów (To, że przysłano mi cały Program AH ze Stanów, ja go przetłumaczyłam) i krakowskie mitingi nie rożnią się od tych w Stanach. To, że wydrukowaliśmy 600 małych ulotek, które roznieśliśmy po kasynach i klubach. Informowaliśmy w nich, że uzależnienie od hazardu może być chorobą i jakie mogą być objawy. Chcieliśmy, aby grający wiedzieli, jakie są symptomy tego, że coś złego się dzieje, lub może dziać się w przyszłości. Za sukces uważam to, iż każdy z uczestników naszych mityngów jest dziś na pewnym etapie zdrowienia. Przyjeżdżają do nas ludzie z całej Polski. Przeważnie mężczyźni. Kobiet jest ciągle mało. One się wstydzą swojej choroby. Dla nich założyłam (jest założony przeze mnie) portal internetowy, na którym, ukazał się po raz pierwszy w Polsce (jako pierwszy ukazał się) artykuł „Nie wstydź się zdrowienia” (Suzan DeLorey).
– Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁA: GRAŻYNA STARZAK

To są fragmenty, które ze względu na ograniczona ilość miejsca w Dzienniku zdecydowałam się usunąć:

1.- Jak udało ci się pokonać tę chorobę?
– Zaczęłam grać w 1990 roku.Po raz pierwszy na mitingu Anonimowych Hazardzistów byłam w 1994 roku. Mieszkałam wtedy za granicą. Zaraz po mitingu poszłam z nerwów zagrać. Mój system iluzji i zaprzeczenia był tak silny, że nie przyjęłam do wiadomości, że mogę być chora. Z roku na rok było ze mną coraz gorzej. Wpadałam w ciągi gry, najdłuższy trwał blisko 72 godziny. Po wyjściu z kasyna upadłam z wycieńczenia. Przespałam się, zjadłam dobry obiad i grałam dalej – przez kolejnych ileś lat lat. W 2004 roku byłam już tak chora, że miałam objawy psychosomatyczne.A na początku 2005 roku sięgnęłam mojego dna. Przestałam grać, ale to była tylko abstynencja od uprawiania hazardu i potworna męka. Docierało do mnie ,że jest ze mną bardzo źle.. Przede wszystkim starałam się zdobyć jak najwięcej informacji o tym uzależnieniu. W styczniu 2006 r. znalazłam forum w Internecie o szumnej nazwie „Służba krajowa anonimowych hazardzistów”. Tworzyli ją sami mężczyźni i ja zaufałam im wierząc, że wiedza, co robią. Powierzyłam im moje życie. Gdy zamieściłam tam swój pierwszy post, było wiele różnych opinii, także krytycznych. Przeżyłam moment załamania. Miałam wtedy strasznie niskie poczucie własnej wartości. Jednakże, nie rezygnowałam. Zaczęłam pilnie czytać, co się tam pisze, prosząc o jakieś materiały, które mogłyby mi pomóc. Przede wszystkim prosiłam o literaturę AH. Pomijając to, ja nie rozumiałam o czym ci mężczyźni do mnie – kobiety mówią i co próbują mi przekazać, zwłaszcza ,że byli uzależnieni krzyżowo alkohol – hazard. Potrzebna mi była literatura amerykańskiej wspólnoty wypracowana przez 50 lat jej istnienia a zamiast tego dostawałam Psalmy Dawida. Zadawałam zbyt dużo pytań i w marcu 2006 r. zostałam z tego forum po prostu wyrzucona. Na moim komputerze pojawił się właśnie taki napis. Była noc a ja byłam sama. To był drugi moment załamania. Nie wiedziałam, co mam zrobić. O pomoc gdziekolwiek indziej nie byłam w stanie się zwrócić, gdyż tak bardzo wstydziłam się swojej choroby. Czułam się potwornie zła, gdyż hazard nie zgadzał się z moim poczuciem jakichkolwiek wartości. To była mieszanka poczucia winy i wstydu. Wielkie cierpienie i pułapka. Dwa miesiące po tym , jak mnie wyrzucono z polskiego AH, co było precedensem na skalę światową, chodziłam jak błędna, nie miałam , gdzie iść po pomoc ani z kim porozmawiać. Pamiętałam, że kiedy w 2000 roku znajomi hazardziści pytali o pomoc w KCTU, wzruszano tam tylko ramionami i nikt nie słyszał o żadnym AH. Na prywatną wizytę u lekarza nie było mnie stać. Byłam zupełnie sama. W połowie kwietnia 2006 roku znalazłam portal amerykański „Kobiety Pomagają Kobietom – wiadomości i wsparcie dla hazardzistek w drodze do zdrowienia”. Drżącą ręką umieściłam swój wpis – „pomocy, jestem sercem z Wami”. Wtedy też, ktoś ze znajomych poradził mi, że przecież mogę założyć własne internetowe forum. Po raz pierwszy usłyszałam słowa „serwer” i „domena”. 1 maja 2006 roku umieściłam w internecie pierwszy tekst, tłumaczenie artykułu z portalu amerykańskiego ”Nie wstydź się zdrowienia” Susan DeLorey. Twórczyni Portalu http://www.femalegamblers.org/ Marilyn Lancelot wyciągnęła pomocną rękę i poprowadziła mnie przez moje zdrowienie z ostatniej fazy kompulsywnego hazaru. Uratowała mi życie. Wymieniłyśmy jak do tej pory ponad 1000(tysiąc)e- mail (listów). Na moim forum „wypisywałam” krótkimi opowiadaniami cierpienie hazardu. Spędzałam tysiące godzin przy komputerze zajmując się dodatkowo tłumaczeniami. I wtedy tez zrodził się we mnie pomysł pomocy wszystkim polskim hazardzistkom w świecie czyli portal http://www.hazardzistki.org/ – odpowiednik amerykańskiego. Zwróciłam o pomoc w tłumaczeniach do Studenckiego Biura Tłumaczeń UJ a firma Trout za darmo zajęła się zaprojektowaniem strony i całą resztą, za co jeszcze raz wszystkim dziękuję.
We wrześniu 2006 roku powstała pierwsza grupy Anonimowych Hazardzistów w Krakowie. Niestety, nie było żadnej literatury, jedynie błędnie przetłumaczone Kroki i Tradycje. Na trzech mitingach było czterech hazardzistów a potem siedziałam sama. Te tzw polskie mitingi skończyły się po kilku razach, gdyż były zupełnie bez sensu.
29 stycznia 2007 roku powstały w Krakowie mitingi Oryginalnych Anonimowych Hazardzistów, bazujące na 50 -letnich doświadczeniach Wspólnoty Amerykańskiej, a od 21 lipca 2007 roku,nic wspólnego z polskimi AH. Wtedy to, w Gdańsku zostałam wyrzucona z tzw intergupy i zarzucono mi, iż w Krakowie nie ma żadnych mitingów. Było to o tyle bolesne,że w owym czasie krakowska Wspólnota była największa grupą w Polsce. Ale tzw uzurpatorzy- władcy polskiej podróbki AH, nie mający pojęcia o idei amerykańskiego Gamblers Anonymous zajęci byli w tym czasie własnymi prywatnymi stowarzyszeniami i fundacjami oraz tym, jak wobec nieskuteczności „ich „mitingów zarabiać prywatnie na chorych hazardzistach. Największe pieniądze zarabiali w bezczelny sposób w warszawskim ośrodeczku „Olcha”, który w perfidny sposób niejaki Jarosław K. reklamował jako „skuteczny” i oparty o Program AH ( przypominam darmowy ale niestety niedostępny polskim chorym na uzależnienie od hazardu) naciągając chorych ludzi na pieniądze! Przypominam też, że nie ma skuteczności w uzależnieniach! Nikt z „władców AH” zajętych prywatnym stowarzyszeniem […………………] nie pofatygował się do Krakowa, by pomóc w czymkolwiek lub choćby podzielić się swoim doświadczeniem ale przede wszystkim by przywieźć literaturę !!!. Mój komputer jest „zbanowany” do dnia dzisiejszego, co oznacza, że na ekranie komputera mam napis” zostałaś wyrzucona z tego forum”- „Tego” czyli ich forum, na którym literatura GA – AH jest traktowana jak poletko do uprawiania własnej prywaty. Ze złą terminologią, taką , która spełnia kryteria terapeutów ale nie jest właściwa i poprawna dla GA – AH.
Polska wspólnota AH ograniczyła się jedynie do szykanowania mnie, podważania mojego autorytetu i szkalowań. Tymczasem ze Stanów przysłano mi cała literaturę, którą przetłumaczyłam, by służyła uczestnikom krakowskich mitingów.
Literaturę w której została ujednolicona terminologia, która została przetłumaczona zgodnie z ideę amerykańskiego GA- AH, tak, by nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania w związku z polskimi odpowiednikami słów angielskich.
Dla przykładu -„compulsive gambling” -jako „hazard kompulsywny” w odróżnieniu od dziwacznego tłumaczenia tego terminu w Polsce, gdzie specjalnie, w tłumaczeniach słowo „kompulsywny”zostało przetłumaczone na „nałogowy” – („compulsive”zostało przetłumaczone tak, jak gdyby było odpowiednikiem angielskiego „chronic, habitual, inveretate,addicted”). Przypominam, że uzależnienie od hazardu polega na kompulsji czyli przymusie wywołanym przez impuls i choć ma wiele wspólnego z uzależnieniami chemicznymi, jesli chodzi o koncepcję drogi wychodzenia z uzależnienia, to jednak wyrazem odrębności jest wielość wspólnot 12-krokowych. Osobnych dla osób uzależnionych od alkoholu, narkotyków, jedzenia itd. Dlatego też moje zdumienie budzą wypowiedzi terapeutów np B. Wojewódzkiej z krakowskiego KCTU, iż hazardziści świetnie „leczą się ” z lekomanami. Zwłąszcza w związku z tym, że w hazardzistach jest niezwykła potrzeba kontrolowania rzeczywistości wyrażająca się min tym, że sporadycznie piją alkohol. Nie dotyczy to oczywiście uzaleznień tzw krzyżowych typu alkohol- hazard, uzależnienia,którego ja, jako hazardzistka nie czuję się w obowiązku rozumieć, choć mogę współczuć. Dla mnie niezwykle ważne było utożsamienie się z hazardzistami, ludźmi takimi jak ja. Bez wzgledu na to czy grali w ruletkę czy na automatach.

– Czym różni się terapia stosowana w specjalistycznych ośrodkach od tej, jaką stosujecie w czasie mityngów Oryginalnych Anonimowych Hazardzistów?

Przede wszystkim na terapiach refundowanych przez NFZ podaje się dane osobowe, co przy tak specyficznym uzależnieniu jak hazard nie każdemu może odpowiadać. Doświadczyłam tego sama, kiedy 5 grudnia 2007 roku udałam się do KCTU po pomoc, z hazardzistą znajdującym się w tragicznej sytuacji. Mimo wcześniejszych ustaleń i zaproszeniu nas przez terapeutkę , po rozpoczęciu zajęć, terapeutka stanowczo kazała nam natychmiast iść i podać swoje dane osobowe warunkując tym nasz pobyt na grupie wsparcia dla hazardzistów. Wyszliśmy z KCTU a ja i kilku członków naszej Wspólnoty spędziliśmy resztę nocy na mitingu, który uratował życie temu człowiekowi. Bezduszność terpeutki B. Wojewódzkiej, zachowanie nie licujące z etyką terpeuty, z jakimkolwiek kodeksem człowieczeństwa a wreszcie ze zwykłą moralnością, bez mała nie przyczyniły się do śmierci zdesperowanego, upodlonego i ciężko chorego człowieka!

Często zdarza się, że przychodzą do nas hazardziści po terapiach kończących się nawrotami do gry i mówią: „myślałem, że jak terapeuta ma płacone z terapię, to ja mam wyzdrowieć!” . Jedno jest pewne –zdrowienie to wybór i bez niego, chorzy na uzależnienie od hazardu poniosą klęskę. Wiele osób przychodząc do nas ma spore długi i dodatkowa pułapką jest niepewność wyniku gry – „pójdę, zagram i rozwiążę problemy”. Uzależnienie od hazardu tym się różni min od choroby alkoholowej, że wynik gry jest niepewny. Można wygrać ale i przegrać. U nas sporo czasu zajmuje pisanie odpowiedzi na pytania zadawane w naszej literaturze, która prowadzi nas przez zdrowienie i jest to ciężka praca. Zdrowieje się etapami. Na początku jest etap abstynencji, trudny, kiedy nie ma żadnych nagród i nikt się nie cieszy z tego, że przestajemy grać. Długi są nadal i nie ma żadnych zmian w charakterze. AH wychodzi z założenia, że w naszym uzależnieniu nie chodzi tyle o pieniądze, co o zniszczone przez czas gry emocje i zdrowienie polega min na zmianach w naszym charakterze. Potem przechodzimy przez etap zaprzeczenia, przyznania się, zgody, akceptacji i poddania się. W tym ostatnim etapie balans równowagi emocjonalnej, fizycznej i duchowej sprawia, że wraca nam konstruktywne myślenie. I tutaj odnosi się sukces w zdrowieniu – to myślenie sprawia, że dokonujemy właściwych wyborów min wyboru – „nie zagram”. Teoretycznie na zdrowienie jest około roku czasu. Choroba zostaje zatrzymana ale do końca życia powinno się być wobec niej czujnym i temu potem służy chodzenie na mitingi i dzielenie się swoim doświadczeniem z innymi…

-Twoje największe marzenie?
Mam wiele marzeń. Ale największe to polecieć do dalekiej Arizony aby podziękować Marilyn Lancelot z amerykańskiego Gamblers Anonymous (AH) za uratowanie mojego życia… I na miting w Stanach. Na dzień dzisiejszy to jest nie do zrealizowania. Bo na dzisiaj to ja jestem spłukaną do dna hazardzistką. Taka, która już nie gra. Ale taką, która ocaliła życie…A skoro życie, to i marzenia. To uda mi się zrealizować. Ja to wiem…Po prostu wiem…

– Dziękuję za rozmowę.
ROZMAWIAŁA: GRAŻYNA STARZAK


Opcje

Info